sobota, 31 stycznia 2015

Zupa-krem z ziemniaków z serem i chorizo

Zupy są na topie, przynajmniej u nas;) Ale żeby się nie znudziły, warto niekiedy przełamać tradycję i znaną zupę spróbować podać nieco inaczej. 
Pyszną zupę ziemniaczano-selerową zmiksowałam na krem i podałam z chipsami z chorizo i serem korycińskim "Swojskim" Czesławy Zarzeckiej. Pyyycha!

Składniki:
2 ziemniaki
kawałek selera (ok 200g)
1 korzeń pietruszki
700ml bulionu drobiowego lub warzywnego
2 łyżki śmietany
100g chorizo
100g sera korycińskiego 
sól
pieprz
majeranek
natka pietruszki
1 łyżka oleju

Ziemniaki, pietruszkę i seler obrać, pokroić w kostkę, zalać bulionem i gotować do miękkości. Ugotowaną zupę zmiksować na gładki krem, doprawić do smaku, wymieszać ze śmietaną.
Chorizo pokroić w plasterki, na rozgrzanej patelni usmażyć chorizo na chrupiąco (nie trzeba dodawać tłuszczu, z kiełbasy wytopi się spora ilość).
Ser pokroić w słomkę lub kostkę.
Natkę pietruszki zmiksować z olejem, posmarować boki głębokiego talerza. Do talerza wlać zupę, po wierzchu ułożyć chorizo i ser, udekorować odrobiną wytopionego tłuszczu z chorizo.
Smacznego!

piątek, 30 stycznia 2015

Ciabatta


Upiekłam! Sama upiekłam ciabattę:) mięciuteńka, puchata, z cienką skórką i dużymi nieregularnymi dziurami - smakuje rewelacyjnie! Żałuję tylko, że zrobiłam z połowy porcji, gdyż zniknęła bardzo szybko.
Przepis nie jest skomplikowany, tylko to wyrabianie - bez robota ani rusz... 


Składniki:
500g mąki pszennej typ 650
475ml wody
15g świeżych drożdży (lub 2 łyżeczki suchych)
2 łyżeczki soli
olej do posmarowania miski

Drożdże rozpuściłam w wodzie.
Mąkę, sól i wodę z drożdżami wymieszałam mikserem do połączenia składników, odstawiłam na 10 minut.
Następnie mieszadłem do ciasta miksowałam na najwyższych obrotach, aż ciasto zaczęło wydawać taki inny dźwięk, jakby chlapanie (ok 4-5 minut). Zmieniłam mieszadło na hak, miksowałam, aż ciasto zaczęło odstawać od boków miski i nalepiało się wokół haka.
Ciasto przelałam do wysmarowanej olejem miski, przykryłam folią i odstawiłam do wyrastania. Zajęło to 3 godziny, a ciasto potroiło swoją objętość.
Stolnicę posypałam mąką, wyłożyłam ciasto, odgazowałam go, "nakłuwając" palcami. Uformowałam ciabattę, składając ciasto na 3 i spłaszczając delikatnie. Ciabattę przeniosłam na papier, przyprószyłam z wierzchu mąką, przykryłam folią i znowu zostawiłam do wyrośnięcia na ok 40 minut.
W tym czasie rozgrzałam piekarnik z blachą do 230stC. Gdy piekarnik był gorący, wstawiłam na dole naczynie z wrzącą woda, piekarnik był wypełniony parą. Ciabattę z papierem przeniosłam na blachę, piekłam 18 minut.
Od razu po wstawieniu do piekarnika ciasto zaczęło jeszcze rosnąć, rozlewając się na boki, ale po kilku minutach poszło do góry, przybierając kształt bardzo zgrabnego bochenka:)
Upieczoną ciabattę wystudziłam na kratce, przykrywając ściereczką.
Udanego pieczenia życzę:)

czwartek, 29 stycznia 2015

Smażony ser koryciński


Zaczynam myśleć, co można by ciekawego przyrządzić z sera. Żeby grał główną rolę w daniu, był w centrum uwagi i talerza, choć muszę powiedzieć, że Ser Koryciński "Swojski" Czesławy Zarzeckiej już sam w sobie stanowi rarytas i nawet nie potrzebuje towarzyszącej ekipy składników.
A jednak decyduję się na ser smażony, podany z żurawiną, jabłkiem i orzechami. Chwilę później zajadam jeszcze ciepły, lekko ciągnący... i zmów mruczę z zachwytu:)

Składniki:
100g Sera Korycińskiego Czesławy Zarzeckiej (u mnie z pomidorami, bazylią i czosnkiem)
1 jajko
2 łyżki bułki tartej
1 łyżka żurawiny ze słoika
jabłko
garść orzechów włoskich
olej do smażenia

Ser pokroić w plastry ok 1cm grubości, zanurzyć w rozbełtanym jajku, następnie w bułce, wykładać na posmarowaną olejem patelnię i smażyć na złoto z obu stron.
Jabłko pokroić w ósemki, ułożyć na patelni obok sera, krótko obsmazyć z obu stron (jabłko ma być miękkie, ale nie powinno się rozpadać).
Kawałki usmażonego sera wyłożyć na talerz, na każdy wyłożyć żurawinę, kawałki jabłka, posypać siekanymi orzechami. Podawać od razu na ciepło.
Smacznego!

środa, 28 stycznia 2015

Ser Koryciński "Swojski" Czesławy Zarzeckiej

 
Mruczeliście kiedyś podczas jedzenia? Przyznam, że dziś pierwszy raz coś takiego mnie się zdarzyło:) i to całkowicie nieświadomie...
Zadzwonił kurier, że ma przesyłkę. Za kilka minut otwieram drzwi, odbieram paczuszkę - ciężkawa. Niecierpliwie rozpakowuję - a tam ser! Jeszcze bardziej niecierpliwie rozwijam worki i folię (muszę powiedzieć, że zabezpieczony był jak należy - długą drogę przebył w nienaruszonym stanie).
Wreszcie wyjęłam ser. Ogromny, ciężki, zwarty, z charakterystycznym wzorkiem, cudownie pachnący i po prostu piękny...
Cały mój zachwyt wywołał ten ser - Ser Koryciński "Swojski" Czesławy Zarzeckiej.

Na stronie producentki sera możemy się dowiedzieć, że jest to produkt regionalny, wytwarzany na Podlasiu, w gminie Korycin. "Powstała w XVI wieku wieś, o tej samej nazwie, to urokliwy, wyróżniający się czystym środowiskiem, teren wtulony pomiędzy Puszczę Knyszyńską a Biebrzański Park Narodowy. Mieszkańcy Korycina, jak głosi legenda, nauczyli się produkcji serów od Szwajcarów, którzy w czasie potopu szwedzkiego, w latach 1655 - 1660, brali udział, po stronie Polskiej, w walkach na Podlasiu. Niektórzy ranni żołnierze wracali do zdrowia w folwarku Kumiała w okolicach Korycina. Część z nich osiedliła się w Polsce na stałe i przekazała recepturę wyrobu sera miejscowej ludności."
Ser koryciński wyrabiany jest ze świeżego, niepasteryzowanego mleka krowiego, z dodatkiem podpuszczki mleczarskiej i soli, która pełni również funkcję naturalnego konserwantu. Następnie skrzep serowy formowany jest w owalną bryłę o średnicy 30cm i wadze dochodzącej nawet do 3.5kg. Na wyprodukowanie takiej ilości sera potrzeba około 30 litrów mleka. W końcowym etapie produkcji ser, w odpowiedniej formie, przenosi się do chłodnego pomieszczenia. Tam, właściwie pielęgnowany, leżakuje od kilku dni do nawet dwóch miesięcy, aż uzyska pożądane stadium dojrzewania.

"Ser Koryciński „Swojski” to produkt całkowicie naturalny. Nie zawiera żadnych sztucznych konserwantów, chemicznych polepszaczy czy barwników. To ser dojrzewający, zmieniający swój smak, konsystencję i barwę w zależności od okresu leżakowania. Jest produktem zdrowym, posiadającym wysokie walory odżywcze, produkowanym ze świeżego, surowego mleka pochodzącego od krów swobodnie pasących się na zielonych łąkach malowniczego Podlasia.
Ser Koryciński "Swojski" w sierpniu 2012r. Otrzymał od KE certyfikat „Chronione Oznaczenie Geograficzne”, który ogranicza jego produkcję wyłącznie do terenów trzech gmin województwa podlaskiego, znajdujących się w powiecie sokólskim: gminy Korycin, Suchowola oraz Janów."

Pani Czesława Zarzecka produkuje ser koryciński o różnym stopniu dojrzewania: świeży, leżakowany i dojrzały, a także w różnych smakach: naturalny, z czosnkiem, z orzechami, czarnuszką,  oliwkami, ziarnami, z żurawiną, kminkiem, miętą, chrzanem oraz wiele innych.

Mój wybór padł na Ser Koryciński "Swojski" z suszonymi pomidorami, bazylią i czosnkiem - absolutnie pyszny! Nie mogłam się powstrzymać i pierwszy ukrojony kawałek zjadłam nawet bez chleba... mmmmm...
To już wiecie, dlaczego dziś mruczałam podczas jedzenia;)

wtorek, 27 stycznia 2015

Chleb żytnio-pszenny z żurawiną

 
Kiedy myślę o domowym chlebie, od razu czuję jego zapach. Taki ciepły, przywołujący najlepsze wspomnienia... 
Najczęściej piekę chleb żytni albo mieszany ze znaczącą przewagą mąki żytniej. Ciężki, ciemny, na zakwasie. Urozmaicam jego smak różnymi dodatkami: a to słonecznik, a to dynia, a to prażona cebulka lub żurawina. Właśnie taki z żurawiną upiekłam pierwszy raz, ale debiut był udany:)

Składniki:
zaczyn:
3 łyżki zakwasu
150ml letniej wody
100g mąki żytniej typ 1200

ciasto:
cały zaczyn
300g mąki żytniej typ 1200
80g mąki pszennej chlebowej typ 750 (nadaje się też 650)
80g mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
350ml wody
1 łyżka miodu
1 łyżeczka soli
50g suszonej żurawiny
opcjonalnie do posypania: garść pestek słonecznika, dyni lub płatków owsianych
olej do posmarowania formy i chleba
otręby lub mąka pełnoziarnista do wysypania formy

Dzień przed pieczeniem przygotować zaczyn: mąkę wymieszać z wodą i zakwasem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce.
W dniu pieczenia: wymieszać mąki z solą, wlać wodę z miodem oraz zaczyn. Hakami miksera wyrobić jednolite ciasto, dodać żurawinę, wymieszać. Ciasto przełożyć do natłuszczonej i wysypanej mąką lub otrębami foremki (u mnie keksówka 30cm), wyrównać wierzch, posypać pestkami, przykryć i odstawić do wyrastania (ok 2-3 godzin w temperaturze pokojowej).
Gdy ciasto podrośnie prawie dwukrotnie, nagrzać piekarnik do 220stC, spryskać wodą i wstawić chleb. Piec 20 minut, zmniejszyć temperaturę do 200stC i piec kolejne 20 minut.
Upieczony chleb wyjąć z formy, ułożyć na kratce, przykryć ściereczką i pozostawić do ostudzenia.
Smacznego!


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Chrupiące kąski z kurczaka - nuggetsy

Dawno nie jadłam nuggetsów. W fastfoodach bywam skrajnie rzadko, raz na rok, przeważnie gdy jedziemy w dłuższą drogę i zajeżdżamy na kawę. Ale i tak moje zamówienie sprowadza się przeważnie do sałatki. Natomiast nuggetsy lubię, ale tylko te domowe, z całych kawałków mięsa, a nie mielone (takie też spotkałam). Panierka jest niezwykle prosta, ale nie ma tu glutaminianu i innych witamin e.
Do panierowania wykorzystałam tartą kukurydzianą bułkę (upiekłam kiedyś kukurydziane bułeczki z miodem, które nie przypadły zbytnio nam do gustu), ale można również panierować mięso w mieszance bułki tartej i płatków kukurydzianych z miodem. Spróbujcie raz zrobić je sami, a ochota na fastfoodowe nuggetsy minie bezpowrotnie;)
Bardzo polecam!

Składniki (na 2 osoby):
300g filetu z kurczaka
1 jajko
panierka:
1 szklanka tartej kukurydzianej bułki (lub bułka tarta + zmielone płatki kukurydziane)
1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
szczypta soli
0,5 łyżeczki granulowanego czosnku
szczypta chilli

sos:
100ml jogurtu greckiego
1 ząbek czosnku
szczypta soli
pieprz świeżo mielony
1 łyżka posiekanego koperku

Filet pokroić w skośne paski o szerokości 2cm.
Składniki panierki wymieszać. Mięso maczać w rozbełtanym jajku, następnie obtaczać w panierce. Kawałki układać na ruszcie, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 20 minut w temp. 180stC (termoobieg, grill lub góra+dół).
Sos: Jogurt wymieszać z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, koperkiem, doprawić do smaku.
Gorące nuggetsy podawać z ulubionym sosem (u mnie był wg powyższego przepisu).
Smacznego!

niedziela, 25 stycznia 2015

Kokosowe muffinki z ananasem

Jakie muffinki lubicie najbardziej? Ja chyba każde, ale pod warunkiem, że są mięciutkie, wilgotne, z bogatym owocowym lub bakaliowym wnętrzem... Kosowo-ananasowe muffinki pod każdym względem spełniają te warunki. Połączyłam w nich smaki, które lubię, a wymyślony przeze mnie przepis okazał się strzałem w dziesiątkę;)
Muffinki są przesmaczne: wyraźnie kokosowe ciasto z soczystymi kawałkami ananasa - doskonałe połączenie! I powiedziałabym, że są potrójnie kokosowe - w ich skład wchodzi olej, mąka i wiórki kokosowe. Do ciasta dodałam olej kokosowy oraz mąkę kokosową, które dostałam do przetestowania od firmy Ol'Vita.
O właściwościach oleju z kokosa (masła, tłuszczu kokosowego) już słyszałam, a teraz miałam okazję go wypróbować. Pięknie pachnie i smakuje kokosowo - a to dzięki tłoczeniu na zimno (to ważne, gdyż tylko taki olej pachnie kokosem), nie jełczeje, nie pali się, przy temperaturze poniżej 25stC ma postać stałą, wyglądem przypominając smalec:) Można na nim smażyć, piec, gotować. A czy wiecie, że olej kokosowy nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej, a nawet pobudza przemianę materii?
Zatem, zjadając taka babeczkę chyba schudnę;)))

Składniki (na 12 sztuk):
3 łyżki oleju kokosowego Ol'Vita 
150ml kefiru
2 małe jajka
2/3 szklanki cukru
2 łyżki mąki kokosowej Ol'Vita
1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1 szklanka pokrojonego w kostkę ananasa
3 łyżki wiórków kokosowych do posypania

Olej kokosowy lekko podgrzać, żeby stał się płynny. Jajka roztrzepać z cukrem, dodać olej i kefir, wymieszać.
Osobno przesiać mąkę z mąką kokosową, sodą i proszkiem, wsypać do płynnych składników i wymieszać łyżką. Dodać kawałki ananasa, wymieszać ponownie.
Foremki na muffinki wyłożyć papilotkami, nakładać ciasto do wysokości 3/4 foremek, posypać wiórkami. Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 20-25minut w temp. 170stC do suchego patyczka.
Upieczone muffinki ostudzić na kratce.
Życzę słodkiej niedzieli!


sobota, 24 stycznia 2015

Koktajl pomarańczowo-marchewkowy

 
"Оранжевое небо, оранжевое море,
Оранжевая зелень, оранжевый верблюд,
Оранжевые мамы оранжевым ребятам
Оранжевые песни оранжево поют.":)


Jak dobrze zacząć dzień? Najlepiej od świeżej porcji witamin. Koktajl pomarańczowo- marchewkowy kusi kolorem, szczególnie za sprawą czerwonych sycylijskich pomarańczy Moro. Każdy owoc jest zabarwiony inaczej, od nasyconego bordo po słonecznie żółty miąższ z czerwonymi nitkami. I kto je tak pomalował;)
Niech pomarańczowy nastrój towarzyszy Wam przez cały dzień!


Składniki:
sok z jednej marchewki
sok z 1 pomarańczy
1 pomarańcza
1 łodyga selera naciowego
1 łyżeczka siemienia lnianego

Soki, siemię lniane, obraną i pokrojoną w mniejsze kawałki pomarańczę i pokrojony seler zmiksować w blenderze, przelać do szklanek i od razu podawać.
Na zdrowie!

piątek, 23 stycznia 2015

Spanakopita z rybą

Zakupiłam niegdyś opakowanie ciasta phyllo (filo) z myślą o zrobieniu baklavy. W międzyczasie jednak zmieniłam zdanie, co do jego zastosowania (typowa kobieta;)). Wcale nie żałuję, gdyż powstała z niego przepyszna spanakopita - pieróg (lub tarta) z nadzieniem ze szpinaku, suszonych pomidorów, sera feta. Od siebie dorzuciłam jeszcze kawałki ryby... Pychości! 

Składniki (na 2-3 porcje):
4 arkusze ciasta phyllo (u mnie 46x38cm, 150g)
200g liści szpinaku (może być mrożony)
200g filetu ryby (dorsz, łosoś)
100g sera feta
100g suszonych pomidorów
50ml oleju z pomidorów
2 ząbki czosnku
3 szalotki
sól
kolorowy pieprz świeżo mielony
gałka muszkatołowa
1 łyżka sezamu (lub orzeszków pinii)

Filet ryby pokroić w paski ok 1,5cm, oprószyć solą i pieprzem. Szalotkę i czosnek obrać, posiekać, zrumienić na niewielkiej ilości oleju, dodać szpinak, smażyć aż szpinak zwiędnie, dodać pokrojone pomidory, doprawić do smaku, wymieszać i wyłożyć na talerz, żeby przestygło.
Na tej samej patelni usmażyć rybę - wyłożyć kawałki ryby, smażyć pół minuty, gdy zmieni kolor, odwrócić i również krótko podsmażyć.
2 arkusze ciasta przekroić na pół, każdy posmarować olejem, układać w formie (22cm), najpierw duże, a następnie połówki, każdy kolejny obracając nieco w stosunku do poprzedniego, brzegi powinny wystawać ponad formą. Na ciasto wyłożyć szpinakowe nadzienie, kawałki ryby. Brzegi ciasta zawinąć, żeby przykryły nadzienie. Po wierzchu posmarować cienko olejem, posypać sezamem.
Pieróg wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-30 minut w temp. 170stC. Ciasto z wierzchu powinno się zarumienić.
Upieczony pieróg wyjąć z piekarnika, odstawić na 5 minut. Przed podaniem pokroić.
Smacznego!


środa, 21 stycznia 2015

Kotlety z wołowiny na czerwonej kapuście


Zdecydowanie za mało jemy ryb i wołowiny. Pora to zmienić. O ile o dobre, świeże ryby we wschodniej Polsce jest ciężko, to z wołowiną nie ma problemu;) Na obiad więc soczyste kotlety z mięsa wołowego w towarzystwie czerwonej kapusty na winie ze śliwkami. Niby proste, a jakże pyszne!

Ten przepis został opublikowany w gazetce Przyślij Przepis 04/2015

Składniki:

kotlety:
400g wołowiny (łata, mostek, łopatka)     
1 jajko
1 łyżki kaszy manny
80ml wody
2 cebule
sól
pieprz
kolendra
gałka muszkatołowa
papryka wędzona słodka
szczypta chilli
1 marchew
1 papryka czerwona
2 cienkie kabanosy
olej do smażenia
mąką pełnoziarnista do obtoczenia

Mięso zmielić, dodać jajko, kaszę manną, wodę, posiekaną drobno 1 cebulę, doprawić do smaku i wymieszać, podzielić na 4 części.
Druga cebulę pokroić w kostkę, marchew zetrzeć na tarce, warzywa usmażyć na odrobinie oleju.
Kawałek folii rozłożyć na stole, wyłożyć 1 część mięsa, formując kwadrat (ok 12cm), na mięso wyłożyć cześć marchewki z cebulą, kawałek papryki i kabanosa, zwinąć za pomocą folii. Kotlety obtoczyć w mące, zrumienić ze wszystkich stron na oleju, zmniejszyć ogień i dusić ok 15 minut pod przykryciem.

Kapusta:
pół główki czerwonej kapusty (ok 700g)
1 cebula
1 jabłko
250ml czerwonego wytrawnego wina
6 suszonych śliwek
olej do smażenia
sól
pieprz
2 łyżki octu winnego
1 łyżka brązowego cukru
2 łyżki prażonego słonecznika
kiełki

Kapustę poszatkować, cebule pokroić w piórka, jabłko w ósemki. Na patelni rozgrzać olej (ok 2 łyżek), zeszklić cebulę, dodać kapustę, jabłko, pokrojone śliwki, podlać winem i dusić do miękkości ok 30-40 minut. W trakcie duszenia w razie potrzeby podlewać wodą. Pod koniec duszenia doprawić do smaku cukrem, octem, solą i pieprzem.
Podawać z kotletem, posypaną pestkami słonecznika i kiełkami.
Smacznego!

wtorek, 20 stycznia 2015

Green power

 Jak tam postanowienia noworoczne? Dotrzymujecie? Pewnie wiele osób, w tym zacnym gronie znalazła się również moja skromna osoba, obiecało sobie zdrowsze odżywianie. Konsekwentnie te obietnice wprowadzam w życie. Dziś np. szklanka dobrego koktajlu - na energiczne rozpoczęcie dnia, na pochłonięcie sporej porcji witamin, na optymistyczne spojrzenie na świat (stąd ta zieleń;)

Składniki:
1 łodyga selera naciowego
kawałek korzenia imbiru
sok z połowy cytryny
garść liści szpinaku (może być mrożony - 1 kulka)
łyżeczka siemienia lnianego
1 jabłko
0,5 łyżeczki miodu
0,5 szklanki wody

Jabłko, imbir i seler pokroić z mniejsze kawałki. Wszystkie składniki umieścić w blenderze i zmiksować na koktajl. Wypić od razu:)
Zdrowego dnia!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rustykalne bagietki z serem


Zacznę może od pierwszego słowa. Ostatnio bardzo modne stało się określenie "rustykalne" - czyli wiejskie, wieśniacze, ludowe, chłopskie... Mam wrażenie, że jednak nazywane jest tak wszystko, co nie jest idealne w swoim wyglądzie. Więc i rustykalne bagietki są nierówne, uformowane - rzec by się chciało - byle jak. Ale w tym tkwi cały ich urok... i chyba smak. 
Właśnie... jeśli o smak chodzi... Sprężysty, miękki środek o lekkim serowym smaku, a na zewnątrz chrupiąca skórka... Z czosnkowo-ziołowym masełkiem lub twarożkiem mogłabym je zajadać bez żadnych innych dodatków... no chyba że z malinowym pomidorem prosto z krzaka;)
Koniecznie upieczcie je na śniadanie dla swoich bliskich - będą zachwyceni!

Składniki:
zaczyn:
0,5szkl. mąki pszennej typ 650
0,5 szklanki letniej wody
odrobina świeżych drożdży (kulka wielkości groszku) lub 1/3 łyżeczki suchych

ciasto:
2,5 szklanki mąki pszennej typ 650
2/3 szklanki wody
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
2 łyżki masła
10g drożdży świeżych (lub 5g suchych)
50g sera żółtego typu parmezan, bursztyn
olej do posmarowania ciasta

Wieczór przed pieczeniem: Składniki zaczynu wymieszać, przykryć ściereczką i odstawić na 12 godzin w temp. pokojowej.
W dniu pieczenia: Wodę podgrzać, rozpuścić w niej masło, cukier i sól, odstawić do przestudzenia (powinna być lekko ciepła). Mąkę przesiać, wlać wodę z masłem, dodać drożdże, zaczyn i wyrobić ciasto (ręcznie ok 8-10 minut, mikserem ok 3-5 minut). Ciasto będzie lekko kleiste. Do ciasta wmieszać pokrojony w drobną kostkę ser. Dłońmi posmarowanymi olejem uformować z ciasta kulę, włożyć do miski i przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia.
Gdy ciasto podwoi objętość, wyłożyć na posypaną mąką stolnicę, złożyć kilkakrotnie jak kopertę, rozpłaszczyć na prostokąt ok 20x30cm. Ciasto pokroić na 4 podłużne paski (5x30cm), każdy przekręcić kilka razy, formując niezbyt równy wałek, ułożyć na blasze z odstępach. Przykryć ściereczką i odstawić do napuszenia na ok 20 minut.
W tym czasie rozgrzać piekarnik do 220stC. Nagrzany piekarnik spryskać wodą, żeby powstała para. Wstawić blachę z bagietkami, piec ok 20-25 minut (po 10 minutach temperaturę zmniejszyć do 200stC).
Upieczone bagietki studzić przykryte ściereczką.
Smacznego!



niedziela, 18 stycznia 2015

Kozie rożki - rurki z kremem


 Od dawna chodziły za mną, ale w końcu się poddałam:) Te rurki są obłędnie pyszne! Trochę pracochłonne ze względu na nawijanie ciasta, ale można je upiec kilka dni wcześniej, a nadziać niedługo przed podaniem. Choć muszę przyznać, że na drugi dzień, gdy ciasto nieco zmiękło, również smakowały wspaniale i ani nic nie straciły na wyglądzie. 
Ciasto zrobiłam twarogowe, a krem śmietankowo-karmelowy. Małe, zgrabne, podzielne i bardzo ładnie prezentują się na stole. Nazwałam je kozimi różkami - wszak mieszkam w kozim grodzie;)

Składniki (na 20 sztuk):
ciasto:
150g twarogu półtłustego
125g masła
250g mąki (ok. 1,5szkl.)
do obtoczenia: cukier, mak

krem:
250ml śmietanki 30%
4 łyżki masy krówkowej
3 łyżki posiekanych prażonych orzechów laskowych lub włoskich

Ciasto: Z mąki, masła i twarogu zagnieść gładkie ciasto, uformować kulę, owinąć folią i schłodzić ok godziny.
Ciasto cienko rozwałkować, wykrawać paski ok 1,5x35cm, nawijać na metalowe rurki, zaczynając od węższego końca. Rurki z jednego boku obtoczyć w cukrze i/lub maku, ułożyć na blasze (cukrem do góry).
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 15 minut w temp. 180stC na złoty kolor. Gdy się upieką, ostudzić, delikatnie zdjąć ciasto z metalowych rurek.
Krem: Śmietankę mocno schłodzić, ubić na sztywną piane, delikatnie wymieszać z 2 łyżkami masy krówkowej.
Każdą rurkę od węższego końca nadziać odrobiną masy krówkowej, dalej wypełnić kremem, krem posypać orzechami.
Słodkiej niedzieli!



sobota, 17 stycznia 2015

Sakiewka z jajka


Jajko... Bez niego nie wyobrażam gotowania! Kiedyś uważano je za przyczynę podwyższonego cholesterolu, ale jednak jego właściwości odżywcze są o wiele bardziej korzystne dla zdrowia. I wciąż jest bardzo popularną potrawą śniadaniową - jemy je ugotowane na miękko lub twardo, jako omlet lub smażone, po wiedeńsku lub w koszulce, po benedyktyńsku albo zapiekane w bułce... Tę listę wzbogaciłam o kolejną propozycję  - sakiewka z jajka. Proces przygotowania i ugotowania zajmie tyle samo czasu, ile zwykłe gotowanie jajka.

Potrzebna będzie folia spożywcza, odrobinka oleju lub oliwy i jajko (najlepiej od szczęśliwej kurki).
W rondelku nastawiam wodę do gotowania.
Kawałek folii smaruję oliwą, układam w miseczce, wbijam jajko. Folię zawiązuję i zanurzam w gotującej się wodzie, żeby końce wystawały ponad wodą. Po ok. 3 minutach jajko na miękko gotowe - rozcinam folię i wykładam na talerz najlepsze śniadanie:)
Kto się skusi na taką zabawę i zaskoczy bliskich w sobotni poranek?:)


piątek, 16 stycznia 2015

Barszcz z kalarepką


Ostatnimi dniami trochę zasłodziłam moich czytelników:) Więc dziś będzie wpis wytrawny, a dokładnie zupa, a jeszcze dokładniej - barszcz. Niby dlaczego jest taki niezwykły, że aż zasługuje na osobny post? Znacie pewnie powiedzenie: tani jak barszcz*? Otóż ta wersja dokładnie pasuje do powyższego powiedzenia - jest bardziej uboga, gdyż gotowana na wywarze warzywnym, ale nie jest to taki wigilijny barszczyk do popijania, tylko raczej podobny do barszczu ukraińskiego. Nie ma w nim jednak ziemniaków, kapusty, ale dodałam kalarepkę i zakwas buraczany. I oto szybki, prosty i bardzo smaczny barszcz gotowy!

*Stanisław Strójwąs - przedwojenny potentat w handlu przyprawami i koncentratami spożywczymi, w roku 1910 założył w Warszawie fabrykę, która produkowała barszcz w proszku. Jak na tamte czasy - wynalazek był niezwykły, bowiem wcześniej można było kupić jedynie barszcz w postaci płynnej. Mechaniczne suszenie i paczkowanie barszczu korzystnie wpłynęło też na cenę - produkt był bardzo tani. Stąd wzięło się powiedzenie - "tanie jak barszcz Strójwąsa". Mój barszcz powstał jednak nie z proszku, lecz świeżych warzyw;)

Składniki:
2 litry wody
2 duża marchew
3 buraczki
1 cebula
1 pietruszka
kawałek selera
1 mała kalarepka300ml zakwasu z buraków
2 liście laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
ząbek czosnku
sól
pieprz
1 łyżeczka majeranku

Marchew i pietruszkę obrać, pokroić w półtalarki.  Kalarepkę, buraki i selera obrać, pokroić w słupki. Cebulę opalić nad ogniem. Warzywa, czosnek, liście laurowe i ziele angielskie zalać wodą, gotować ok 15 minut (powinny być miękkie), doprawić do smaku solą i pieprzem, wlać zakwas, doprowadzić do wrzenia i od razu zdjąć z ognia. Doprawić majerankiem. Garnek przykryć i pozostawić na ok godzinę, żeby był bardziej esencjonalny. Przed podaniem można dodać śmietanę.
Smacznego!


środa, 14 stycznia 2015

Kokosowe naleśniki z serem


Lubię eksperymentować w kuchni, a jeszcze bardziej lubię, gdy moje eksperymenty kończą się absolutnym sukcesem. Tak było w przypadku naleśników z mleczka kokosowego. Same w sobie już są bardzo smaczne, delikatne, o przyjemnym kokosowym smaku i aromacie. Połowę zjedliśmy z dżemem buraczano-pomarańczowym:)
Jako nadzienie do tych naleśników wykorzystałam biały ser i wiórki kokosowe. Całość nie jest zbyt słodka (na 4 gotowe naleśniki dodałam zaledwie łyżkę cukru), więc po wierzchu dodatkowo polałam je sosem czekoladowym i posypałam wiórkami... Przypominają mi znane kokosowe batoniki;) Pyyyszne! 

Składniki (na 4 duże naleśniki):
ciasto:
1 szklanka mleka kokosowego
1 jajko
1/2 szklanki mąki

nadzienie:
250g twarogu
1 łyżka cukru
2 łyżki mleka kokosowego
2 łyżki wiórków kokosowych

sos czekoladowy:
2 łyżki śmietany
1 łyżka kakao
1 łyżka cukru
wiórki kokosowe do posypania
masło lub olej kokosowy do posmarowania patelni

Składniki ciasta zmiksować krótko na jednolitą masę, odstawić na 15 minut.Na rozgrzanej patelni usmażyć 4 naleśniki.
Twaróg rozetrzeć z cukrem, dodać mleko kokosowe i wiórki, wymieszać.
Na każdy naleśnik wyłożyć nadzienie, zwinąć brzegi, złożyć jak kopertę.
Sos: cukier wymieszać z kakao, wsypać do śmietanki, podgrzewać na małym ogniu, ciągle mieszając, zagotować.
Naleśniki obsmażyć z obu stron, wyłożyć na talerz, polać sosem, posypać wiórkami.
Smacznego!


wtorek, 13 stycznia 2015

Pełnoziarniste pancakes

Szybki i zdrowy podwieczorek, gdy mam ochotę na coś słodkiego? Najprostszym rozwiązaniem są pancakesy z mąki pełnoziarnistej na maślance lub kefirze. Połowę usmażyłam bez dodatków, a resztę ciasta wymieszałam z kakao. I nawet nie wiem, która wersja jest lepsza - zwykła czy kakaowa;)
Polałam je miodem i zajadałam z owocami... Pycha!

Składniki:
1 jajko
1 łyżeczka cukru z wanilią
3 łyżki mąki pełnoziarnistej
120ml maślanki (jogurtu naturalnego lub kefiru)
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
opcjonalnie - 1 łyżeczka kakao
1 łyżeczka oleju

Jajko rozbełtać z cukrem. Maślankę wymieszać z sodą, dodać od jajka. wsypać mąkę i wymieszać, żeby nie było grudek. Do ciasta dodać olej. Na rozgrzaną patelnię wykładać łyżką ciasto, smażyć placuszki na rumiano z obu stron.
Jeśli chcemy zrobić kakaowe placuszki - kakao wsypujemy razem z mąką.
Podawać z jogurtem, miodem, owocami, dżemem - wg upodobań:)

Smacznego popołudnia!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pieczona szynka z pomarańczami

 
O tym, że domowe mięsa są najlepsze, chyba nie muszę przekonywać:) Piekąc tę szynkę chciałam ustrzelić przysłowiowe dwa zające - na ciepło ukoiłam kilka plastrów do obiadu, a na zimno jedliśmy ją na kanapki. Pyszna, krucha, soczysta!

Składniki:
ok 1,5kg szynki w zgrabnym kawałku lub w kształcie kulki
1 łyżka miodu
2 łyżki oliwy
1 łyżka sosu sojowego
świeżo mielony czarny pieprz
2 łyżeczki majeranku
1 łyżeczka tymianku
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli
szczypta słodkiej papryki
kilka gałązek rozmarynu
1 pomarańcza

Mięso umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem.
Z miodu, oliwy, sosu sojowego,soli, soku z połowy pomarańczy i przypraw (oprócz rozmarynu) zrobić marynatę, polać nią mięso, przykryć i wstawić do lodówki na 24-48h, w trakcie marynowania mięso kilkakrotnie odwrócić.
Szynkę włożyć do wysmarowanej olejem brytfanki,z wierzchu obłożyć plastrami pozostałej pomarańczy i gałązkami rozmarynu. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 70-80 minut w temp. 170stC. W trakcie pieczenia można dodatkowo polewać mięso powstałym sosem.
Smacznego!




niedziela, 11 stycznia 2015

Karnawałowe faworki (chrust)


Tanecznym krokiem i chorym gardłem zaczynam karnawałowe szaleństwa w kuchni;) Pączki będą obowiązkowo, te najlepsze, najbardziej puszyste... A pierwsze karnawałowe kalorie pochłonęłiśmy z postaci faworków.
Leciutkie, niczym piórko, pełne bąbelków, oprószone cukrem pudrem i bardzo kruche. Nie bez powodu przecież faworki zwane są też chrustami. U nas faworki zawsze smażyła babcia, ale przepis był zupełni inny, a ciasto nie wymagało wybijania wałkiem. Chruściki wychodziły grube, pulchne, mięciutkie. Och, jak je lubiliśmy! 
Dziś zrobiłam chrusty cienkie, a mięśnie po kilkunastominutowym biciu wałkiem mam niczym znani strongmeni;) Później było wałkowanie, wycinanie, smażenie...
I voilá - na stole ogromna kopa chrustu! 

Składniki (na 3 duże talerze faworków):
400g mąki tortowej
5 żółtek
4 łyżki śmietany
2 łyżki spirytusu (lub 3 łyżki rumu, koniaku)
20g masła
szczypta soli

dodatkowo:
olej do smażenia
cukier puder do posypania

Z podanych składników zagnieść gładkie ciasto, w razie potrzeby dodając trochę śmietany. Ciasto powinno być miękkie, gładkie, elastyczne. Przykryć go ściereczką i odstawić na pół godziny by odpoczęło.
Ciasto położyć na stolnicy i bić wałkiem min. 15 minut. Chodzi o to, żeby wtłoczyć w niego jak najwięcej powietrza.
Po wybijaniu ciasto rozwałkować bardzo cienko, pokroić w paski o szerokości ok 3cm i długości ok 12-15cm, każdy naciąć wzdłuż po środku, jeden koniec przewinąć przez nacięcie - tak, żeby powstał faworek.
W rondlu rozgrzać olej, na gorący wrzucać po kilka faworków, smażyć na złoto z obu stron, osączyć na papierowym ręczniku. Faworki układać na paterach, posypując cukrem pudrem.
Radosnego karnawału!


sobota, 10 stycznia 2015

Jagodowe mini-serniczki na zimno


Patrzę za okno.. oj, lepiej nie patrzeć. Muszę jakoś rozchmurzyć pogodę, osłodzić popołudnie, wspomnieć lata czar... Dostałam od Naszej Chaty słoiczek jagód, więc wymyśliłam jagodowe serniczki na zimno. Pyszne jagódki deserowe nie zawierają konserwantów, są delikatnie słodzone, chętnie wyjadałbym je łyżeczką prosto ze słoika.
Serniczki rozpływają się w ustach, są lekkie i bardzo smaczne!

Składniki:
400g serka homogenizowanego naturalnego
2 łyżki cukru pudru
1 słoik Jagód leśnych deserowych
3 łyżeczki żelatyny
50ml mleka

Żelatynę zalać mlekiem, zostawić do napęcznienia na ok 10 minut, podgrzać, żeby się dokładnie rozpuściła. Serek zmiksować z cukrem pudrem, wymieszać z jagodami. Rozpuszczoną żelatynę zahartować łyżką masy serowej, następnie wlać do miski z serkiem i jagodami, wymieszać.
Masę rozlać do kubeczków (u mnie 4) lub pucharków, pozostawić do zastygnięcia w lodówce.
Przed podaniem można udekorować mrożonymi ( w tej porze roku) jagodami.
Słodkiego popołudnia!

piątek, 9 stycznia 2015

Płatki jaglane z żurawiną i migdałami

 Zdrowsze śniadania to jedno z moich noworocznych postanowień. Choć muszę przyznać, że wcześniej też nie było źle: owsianka, jaglanka, musli z jogurtem lub kefirem, biały ser to produkty, po które najczęściej sięgam rano. Dziś były płatki jaglane. O tym, że kasza jaglana to prawdziwa skarbnica witamin, nie trzeba nikogo dodatkowo przekonywać. Płatki są delikatniejsze, gotowe raz-dwa, a z dodatkiem żurawiny i migdałów zamieniły moje śniadanie w prawdziwą rozkosz:)

Składniki:
0,5 szklanki płatków jaglanych
1 szklanka mleka
1 łyżka suszonej żurawiny
1 łyżka płatków migdałowych

Mleko podgrzać, wsypać płatki jaglane, gotować minutę, zdjąć z ognia, wymieszać z żurawiną, przykryć i odstawić na kilka minut. Płatki migdałowe uprażyć na suchej patelni.
Jaglankę wyłożyć na talerz lub do kubka, posypać płatkami migdałowymi.
Smacznego!

czwartek, 8 stycznia 2015

Najlepsze kotlety schabowe

Klasyka na talerzu. Znany i lubiany, podawany w każdym domu. Miękki, soczysty, kruchy, z chrupiącą panierką... Kotlet schabowy - to nad nim dziś tak się zachwycam, bo cóż może być lepszego na tradycyjny polski obiad:) 
Sekret najsmaczniejszych schabowych tkwi w dobrym mięsie. Schab kroję na grube kotlety, każdy cienko rozbijam, obtaczam w bułce wymieszanej z papryką, w jajku i znów w bułce, smażę na oleju lub klarowanym masełku... Taki gorący, chrupiący z patelni jest najlepszy! 

Składniki:
500g schabu
0,5 szklanki bułki tartej
0,5 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki
2 jajka
sól, świeżo mielony pieprz
olej lub klarowane masło do smazenia

Schab pokroić na 4 plastry, każdy cienko rozbić tłuczkiem, oprószyć solą i pieprzem. Bułkę wymieszać z papryką, jajka rozbełtać. Kotlety obtoczyć z bułce, następnie w jajku i znowu w bułce.
Na patelni rozgrzać olej lub masło. Wykładać na patelnię, smażyć na średnim ogniu po ok 2 minuty z każdej strony.
Podawać z gotowanymi ziemniakami, frytkami, surówką.
Smacznego!

środa, 7 stycznia 2015

Bliny gryczane z kawiorem

Karnawał czas zacząć! Chciałabym, oj chciała, przenieść się do gorącego Rio albo na wyspy Kanaryjskie, zaszaleć w rytmach muzyki, nacieszyć się feerią barw:) 
Zaczynam karnawał od blinów gryczanych z kawiorem... Przypomniałam jak w filmie "Syberyjski cyrulik" w scenie świętowania Maślenicy (jak u nas Tłusty czwartek) kawior jedzą wręcz łyżkami, z blinami, naleśnikami, popijając gorzałką... Aż taką wielbicielką kawioru nie jestem, i chyba zjeść na raz całą łyżkę też bym nie potrafiła, ale na wykwintnej kanapce, z jajkiem lub blinami smakuje rewelacyjnie.
Bliny gryczane są pulchne, leciutkie, jednak nieco inne niż tradycyjne racuchy. W zestawieniu z kawiorem rozpływają się w ustach:)

Składniki:
2 szklanki mleka
25g drożdży
200g mąki gryczanej
150g mąki pszennej
1 jajo
2 łyżki masła
szczypta soli
masło klarowane lub olej do smażenia
200ml śmietany 18%
100g kawioru

Drożdże rozetrzeć z cukrem, rozmieszać ze szklanką ciepłego mleka oraz łyżka mąki, pozostawić do wyrośnięcia.
Jajo roztrzepać z pozostałym mlekiem i solą, wymieszać z obiema mąkami, wlać wyrośnięte drożdże, zmiksować na jednolite ciasto, pod koniec wymieszać z masłem. Ciasto powinno być gęste, jak na racuszki. Ciasto przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia.
Na patelni rozgrzać masło, łyżkę zanurzać z wodzie, nakładać bliny i smażyć do zarumienienia z każdej strony na średnim ogniu. Usmażone bliny osączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku.
Podawać ze śmietaną i kawiorem.
Smacznego!

niedziela, 4 stycznia 2015

Tort czekoladowo-orzechowy

Wracam do blogowania po krótkiej sylwestrowej przerwie. I zacznę od.. tortu:) Na odchudzające koktajle przyjdzie czas nieco później. Tort upiekłam na powitanie Nowego Roku, ale równie dobrze sprawdzi się na urodzinowo-imieninowym przyjęciu. Pyszny, czekoladowy, z obłędną orzechową wkładką. Jego delikatną słodycz przełamałam borówkowym dżemem. Całość wyszła lekka i bardzo pyszna!
A przy okazji życzę wszystkim udanego i bardzo pomyślnego 2015 roku!

Składniki:
ciasto:
4 jaja
2/3szklanki mąki
2/3 szklanki cukru
2 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropli ekstraktu orzechowego (rumowego lub migdałowego)
2 łyżki oleju rzepakowego (lub z pestek winogron)

beza:
3 białka
2/3 szklanki mielonych orzechów laskowych (lub migdałów)
1/2 szklanki cukru

krem:
600ml śmietanki 30%
100g ciemnej czekolady (deserowej lub gorzkiej)
1 łyżka cukru pudru

dodatkowo:
150g dżemu z borówek Nasza chata
50ml migdałowego likieru do nasączenia
50g gorzkiej czekolady
kandyzowane wiśnie

Ciasto: Białka oddzielić od żółtek, ubijać na mikserem do uzyskania szklistej białej piany, ciągle ubijając wsypać cukier, na następnie dodawać po jednym żółtku. Mąkę przesiać z kakao i proszkiem, wsypać do piany, delikatnie wymieszać łyżką. Dodać ekstrakt i olej, ponownie wymieszać. Ciasto przelać do tortownicy (średnica 22cm, dno wyłożone papierem), wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-30 minut do suchego patyczka. Upieczony biszkopt wyjąc z piekarnika, upuścić w foremce na stół z wysokości ok 30cm, pozostawić do wystygnięcia. Gdy ciasto wystygnie, ostrym nożem przeciągnąć przy boku formy, żeby odkroić ciasto od boków. Biszkopt przekroić na dwa blaty.

Beza: Białka ubijać na mikserem do uzyskania szklistej białej piany, ciągle ubijając wsypać cukier. Orzechy wsypać do piany, delikatnie wymieszać łyżką. Na papierze odrysować krąg o średnicy 22cm, papier odwrócić, na kręgu wyłożyć bezę. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25 minut. Bezę wyjąc, pozostawić na papierze do wystygnięcia.

Krem: 200ml śmietanki podgrzać, roztopić w niej połamaną czekoladę, mocno schłodzić w lodówce. Wszystkie śmietanki wlać do naczynia, ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dosłodzić cukrem pudrem.

Czekoladowa dekoracja: czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, przelać do rożka, na papierze do pieczenia lub silikonowej macie narysować różne esy-floresy, pozostawić do zastygnięcia.

Dolny blat nasączyć połową likieru, posmarować dżemem, wyłożyć 1/3 kremu, następnie bezę, 1/3 kremu, na kremie rozsmarować dżem, przykryć drugim blatem ciasta. Ciasto nasączyć likierem, udekorować pozostałym kremem, wisienkami i czekoladą.
Słodkiego roku!

Drukuj