poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Cococoffee

To już ostatnie dwa dni upałów. Jak na tę chwilę mam już dość wysokich temperatur, tak podejrzewam, że nie dalej jak za miesiąc zacznę tęsknić za letnim ciepłem. A póki co kawusia mrożona, też chyba już jedna z ostatnich w sezonie. Tym razem kokosowa. Jak w znanej reklamie - smak raju;)

Składniki na 2 porcje:
100ml espresso
250ml mleka kokosowego
2 gałki lodów śmietankowych lub kokosowych
sos czekoladowy
50ml śmietanki kremówki 30%
wiórki kokosowe do dekoracji

Espresso ostudzić. Zimne mleko kokosowe, lody i kawę zmiksować. Śmietankę ubić na sztywną pianę. Kawę wlać do szklanek, udekorować bitą śmietana, sosem czekoladowym i wiórkami kokosowymi.
Udanego tygodnia!

niedziela, 30 sierpnia 2015

Racuszki z jabłkami

 
Uwielbiam je! Najlepsze są gorące, prosto z patelni, parzące w język:) oprószone cukrem pudrem albo polane syropem klonowym, popijane mlekiem... Ach, rozmarzyłam się... 

Składniki:
1,5 szklanki mleka
2 jaja
2 szklanki mąki Luksusowej Młynomag
4 łyżki cukru
15g drożdży
ziarenka z laski wanilii
2-3 jabłka (antonówki, papierówki, renety)
cukier puder do posypania
olej do smażenia
Mleko lekko podgrzać. Jaja rozetrzeć z cukrem, dodać ciepłe mleko, pokruszone drożdże, ziarenka wanilii, wsypać mąkę i wymieszać na jednolite ciasto (można mikserem z hakami). Jeśli jest za gęste, należy dolać odrobinę mleka. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Jabłka obrać, pokroić w kostkę.
Gdy ciasto zwiększy objętość 2-2,5 razy, posypać z wierzchu jabłkami. Na rozgrzaną patelnię wlać trochę oleju. Łyżkę zanurzać w wodzie, nabierać ciasto z kawałkami jabłek i wykładać na patelnię. Smażyć ok. minuty na średnim ogniu, odwrócić. Po usmażeniu racuszki osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku, posypać cukrem pudrem.
Smacznego! 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Ciasto ucierane Effy

Wiedziałam, że nam posmakuje! Na zdjęciach na blogu Ewy tak apetycznie wyglądało, że musiałam wcześniej czy później go upiec. W tym przypadku zdecydowanie lepiej wcześniej:) Ciasto jest mięciutkie i wilgotne, a owoce - tym razem śliwki - nadają mu soczystości i smaku. Pierwszy raz upiekłam go bardziej z chęci sprawdzenia, jakie będzie, i zaledwie z połowy porcji - to był błąd, gdyż jest bardzo smaczne i znika w okamgnieniu:) Nie robiłam też kruszonki, ale już wiem, że następnym razem dodam. A i owoce mogą być różne, w zależności od sezonu - wiśnie, śliwki, jagody, morele, kwaśne jabłka... Spróbujcie! 
Poniżej przepis z moimi modyfikacjami, po oryginał zapraszam na blog Kocham, lubię, gotuję.

Składniki:
2 jajka
250ml śmietanki 30%
2 szklanki mąki tortowej Młynomag
1 szklanka brązowego cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
kilka kropli esencji migdałowej
500g śliwek
2 łyżki wiórków kokosowych

Jajka utrzeć z cukrem na puszystą jasną pianę, dodać ekstrakt migdałowy. Mąkę przesiać z proszkiem i sodą, ciągle ucierając dodawać na przemian ze śmietanką do jajek. Blachę do pieczenia (33x22cm) wyłożyć papierem, rozsmarować ciasto. Na ciasto wyłożyć pokrojone w ćwiartki śliwki, posypać wiórkami. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 40-45 minut w temp. 170stC do tzw. suchego patyczka.
Ciasto zrobiłam z połowy porcji na blaszkę 25x15, piekłam 30 minut.
Smacznego!


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Tarta z cukinią i fetą

 
Szaleję cukiniowo. Placuszki, spaghetti, tarta, leczo, czekoladowe ciasto, zapiekana, z grilla... Cukinię można przygotować na tak wiele sposobów, że nigdy się nie znudzi. Ale najważniejszą zaletą jest to, że zdrowa, nie kumuluje metali ciężkich, jest lekkostrawna i niskokaloryczna.
Zatem dziś tarta. Pewnie widzieliście w internecie takie ładne kolorowe zakręcone tarty z cukinią? Mnie bardzo się podobały, więc postanowiłam upiec. Pierwsza tarta była piękna, kusiła kolorami. Jednak brakowało w jej smaku kropki nad i (dlatego nie ma zdjęć:). Tym razem postawiłam na dodatki - suszone pomidory, kapary, feta, ziołowe pełnoziarniste ciasto. Co prawda paski cukinii schowały się w nadzieniu, przez co nie jest już tak spektakularnie zakręcona... Ale smak się liczy;)

Składniki:
ciasto:
1 szklanka mąki
1/4 szklanki mąki graham Młynomag
szczypta soli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
80g masła
2 łyżki gęstej śmietany
1 żółtko
1 łyżka zimnej wody

nadzienie:
150ml śmietany 18%
2 jajka
2 cukinie (zielona i żółta)
50g sera feta
4-5 suszonych pomidorów
1 łyżka kaparów
świeży tymianek
sól
pieprz

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto, uformować kulę, owinąć folią i schłodzić w lodówce  min. 30 minut.
Ciasto rozwałkować, przenieść do formy na tartę (średnica 22cm), obciąć równo brzegi. Piekarnik rozgrzać do 190stC. Ciasto nakłuć widelcem, przykryć papierem, obciążyć kulkami ceramicznymi lub fasolą, piec 10 minut, następnie papier z kulkami usunąć, a ciasto piec jeszcze ok 10 minut, aż stanie się złotawe.
Nadzienie: cukinie pokroić za pomocą obieraczki w długie paski. Suszone pomidory i fetę pokroić. Jajka rozbełtać ze śmietaną, doprawić do smaku.
Na podpieczony spód wyłożyć cukinię, zaczynając od środka, nawijając wokół kolejne paski. Zalać mieszanką śmietanową, posypać fetą, kaparami i pomidorami, listkami tymianku.
Tartę wstawić od gorącego piekarnika, piec 25 minut w temp. 170stC.
Najlepiej smakuje na ciepło.
Smacznego!

rada: póki piecze się ciasto, kroję cukinię, na desce nawijam kolejne paski jeden na drugi, a następnie za pomocą szerokiego noża albo łopatki przenoszę na podpieczony spód. 


piątek, 21 sierpnia 2015

Szaszłyki z łososia na cukiniowym spaghetti

Chciałam coś sprawdzić. Powiem z czystym sumieniem, że mój eksperyment się udał, a to oznacza, że się da! Da się gotować smacznie bez soli:) Zioła, cytryna, łosoś, pomidory i cukinia genialnie się dopełniają nawzajem, a całe danie które porywa lekkością, świeżym smakiem. Szaszłyki wyszły tak smaczne, że już mam zamówienie na następny rybny obiad;)

Składniki:
400g filetu łososia (bez skóry)
300g pomidorków koktajlowych czerwonych, żółtych (cherry, śliwkowe)
pół cytryny
pieprz cytrynowy
tymianek
listki bazylii
oliwa
2 cienkie długie cukinie (najlepiej żółta i zielona)
2 łyżki tartego w grube wiórki parmezanu
suszone pomidory w młynku

Cukinię pokroić w paski za pomocą obieraczki do warzyw (julienne). Jeśli nie macie nasadki julienne, można pokroić w szersze paski obieraczką, a następnie nożem wzdłuż.
Rybę doprawić pieprzem, roztartym tymiankiem, skropić sokiem z cytryny, odstawić na godzinę do lodówki. Następnie pokroić w kostkę (ok 2cm), na przemian z pomidorkami i bazylia nasadzić na patyczki do szaszłyków. Najlepiej żeby kawałki łososia i pomidorki były podobnej wielkości, wtedy będą równomiernie dotykać patelni podczas smażenia.
Grillową patelnię rozgrzać, posmarować oliwą, ułożyć szaszłyki, smażyć 1-2 minuty z każdej strony.
Można również w podobny sposób upiec na grillu.
Cukinię wrzucić do wrzątku, gotować 1 minutę (od momentu wrzucenia), od razu odcedzić. Skropić cytryną i delikatnie oliwą, wyłożyć na talerz. Szaszłyki prosto z patelni położyć na cukiniowym spaghetti, żeby smaki się przegryzły. Posypać parmezanem, suszonymi pomidorami.
Smacznego!


środa, 19 sierpnia 2015

Chleb białoruski

 
Czasem tęsknię za smakiem białoruskiego chleba. Czarnego, lekko słodkiego, ciężkiego. Kiedyś takiego nie było. W dzieciństwie w sklepach był chleb żytni z formy, biały z formy, baton. Później pojawił się chleb okrągły z kminem, nieco jaśniejszy od tego z formy (pewnie pszenno-żytni). Co ciekawe, nie były one nigdy pakowane w folię. Kolejnym wynalazkiem był chleb "borodiński" (бородинский) z kolendrą - też nieco słodkawy, uwielbiałam go! Były też bułki - kołobki (колобки) - okrąglutkie (stąd ich nazwa). Mama kupowała nam je do zjedzenia w drodze z przedszkola do domu. Później, w latach 90-ch z Litwy przywozili do nas tamtejsze chleby - czarne, aromatyczne, takie inne w smaku. U nas takich nie było. Mogłam je jeść same! Po kilku latach pojawiły się podobne chleby i u nas - Spadar, Garodnia, Naroczański. Kilka lat temu przyszła moda na chleby wypiekane w marketach - wiecie, te pulchne, papierowe, barwione. Ludziom smakowały. Przez pewien czas. Jednak klasyka smaku i tradycja zawsze wygrywa. Do dziś słynny "Spadar" (Спадар) jest najchętniej i najczęściej kupowanym chlebem. Dokładnej jego receptury piekarnia nie zdradza. Jedynie wiem, że wypiekany jest na specjalnym zakwasie, który nadaje mu charakterystyczny колор, owocowy słodkawy smak. Zakwas, a raczej specjalne bakterie w nim zawarte są wymagające - lubią ciepło (48-50stC) i każde trzy godziny muszą być dokarmiane mieszanką wody i mąki. Cały proces pieczenia chleba - zakwaszanie ciasta, dojrzewanie, wyrastanie - zajmuje dobę. Kolejnym sekretnym składnikiem tego chleba jest topinambur. Ale kiedy i jak dodają go do ciasta - nie wiem... 
Jak już wspomniałam ostatnio przy szwajcarskim rustykalnym chlebie, odkryłam stronę pełną inspiracji i przepisów na tradycyjne pieczywo. Szczególnie te białoruskie chleby przykuły moją uwagę... Testu cierpliwości nie zdałam w tym przypadku, gdyż nie mając wszystkich potrzebnych składników (przede wszystkim słodu) postanowiłam zaimprowizować i odtworzyć choć po trosze smak tego chleba. Ten chleb nie lubi pośpiechu - zaparzanie mąki, zakwaszanie ciasta, wyrastanie trochę trwa... Ale warto! Wyszedł mi pyszny chleb, bardzo przypominający smakiem te białoruskie. Ciężki, słodkawy, nawet na 3 dzień nie sczerstwiał (cały czas zachowując taką samą miękkość, choć nie należy do chlebów puszystych), a kolejną jego zaletą jest to, że nie kruszy się przy krojeniu. 
Kolejne podejście już wkrótce, niech tylko kupię słód;)
Poniżej przedstawiam przepis (już zmieniony) na chleb, który upiekłam bazując na tym

Składniki:
zakwas:
50g mąki żytniej typ 2000 Młynomag
50ml wody
1 łyżka zakwasu

ciasto zaparzane:
100g mąki żytniej typ 720 Młynomag
200ml wody (wrzątek)
cały zakwas

zaczyn:
100g mąki żytniej typ 720
100ml wody
2g drożdży

ciasto chlebowe:
100g mąki żytniej typ 720
300g mąki pszennej typ 750 Młynomag
zaczyn cały
ciasto zaparzane
łyżka miodu
łyżeczka soli 

Zakwas: Mąkę wymieszać z wodą i zakwasem, odstawić na 3-4 godziny w temp pokojowej.
Ciasto zaparzane: Mąkę zalać wrzątkiem, wymieszać, odstawić do powolnego wystygania na 2-2,5h. Następnie ciasto zaparzane wymieszać z zakwasem, pozostawić w ciepłym wilgotnym miejscu na ok 12h. Postawiłam na noc w piekarniku wcześniej nagrzanym do 45stC  ze szklanką wrzątku w środku.
Zaczyn: drożdże pokruszyć, wymieszać z wodą i mąką, odstawić do wyrastania na 2 godziny w cieple.
Ciasto chlebowe: wszystkie składniki wymieszać, wyrobić jednolite ciasto. Ciasto włożyć do wysmarowanego olejem pojemnika, pozostawić do fermentowania na 2 godziny w cieple (temperatura +32stC).
Następnie ciasto wyłożyć na stolnicę, odgazować, wilgotnymi dłońmi uformować bochenek, pozostawić do wyrastania na 90 minut w ciepłym i wilgotnym i miejscu przy temp. 34stC (u mnie piekarnik z włączoną żarówką i ze szklanką wrzątku). Przed pieczeniem chleb można delikatnie przyklepać (ja nakłułam palcem na 0,5cm w kilku miejscach).
Piekarnik z kamieniem lub blachą nagrzać do 240stC (góra+dół), na dno wrzucić 2 kostki lodu, wstawić chleb, piec 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 220stC i piec jeszcze 20 minut.
Gorący chleb posmarować wodą lub kisielem z wody i mąki ziemniaczanej (1/3 szklanki wody 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej), żeby był pięknie błyszczący.
Upieczony chleb ostudzić na kratce.
Smacznego!


wtorek, 18 sierpnia 2015

Dżem jabłkowy z pomarańczą

Dziś miałam pisać o chlebie. O chlebie niezwykłym, całkiem innym niż poprzednie. Ale poranny spacer na targ uświadomił mi, że papierówki się kończą. A przecież obiecałam przy rogalikach, że dam Wam przepis na świetny jabłkowy dżem z nutą pomarańczy. Zawsze robię go z papierówek (spotkałam się też z nazwą "oliwki", ale to chyba takie unowocześnianie znanej odmiany jabłek). Dżem smakuje pysznie - wyraźnie jabłkowy, gęsty (jabłka zawierają dużo pektyny), pomarańcza nie dominuje, jedynie nadaje mu delikatnego posmaku. Dodatkowo sypnęłam listki tymianku, przez co jeszcze bardziej zyskał na smaku. Kupując jabłka, poprosiłam o te bardziej żółte, dojrzałe, na co sprzedawca mocno się zdziwił, gdyż ludzie wolą zielone, soczyste. Ale na dżem takie dojrzałe są lepsze.
Póki papierówki jeszcze są, szybko, szybko:)

Składniki (na 4 słoiki 200ml):
1kg papierówek
1 nieduża pomarańcza
200g cukru
opcjonalnie - kilka gałązek tymianku

Jabłka obrać, pokroić w plasterki, zasypać cukrem i odstawić na 4-5 godzin, żeby puściły sok. Następnie zagotować, delikatnie mieszając, dodać startą skórkę pomarańczy i wyciśnięty sok, gotować ok 15-20 minut, aż dżem zgęstnieje. Pod koniec gotowania można dodać listki tymianku.
Gorący dżem nałożyć do słoików, zakręcić, odstawić na kilkanaście minut do góry dnem.
Smacznego!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Placki z cukinii z serem


Lekki początek tygodnia. Nieco chłodniejszy (nareszcie), trochę leniwy po weekendzie. Ale nie mniej pyszny. Na śniadanie bowiem były placuszki z cukinii. Któż ich nie zna i któż nie lubi?! Mąkę zwykłą zamieńcie na pełnoziarnistą, będzie zdrowiej;)

Składniki:
1 cukinia (ok 300g)
1 duże jajko
1 kopiasta łyżka mąki pełnoziarnistej
50g sera (grecki solankowy, koryciński)
sól
pieprz
szczypta chilli
tymianek
słodka papryka
mały ząbek czosnku
szczypta curry
olej do smażenia

Cukinię zetrzeć na dużych oczkach, delikatnie odcisnąć. Dodać jajko, mąkę, pokrojony w drobną kostkę ser, doprawić do smaku. Placki smażyć na rozgrzanej patelni posmarowanej olejem, na średnim ogniu, z oby stron na złoto-brązowy kolor.
Podawać ze śmietaną, jogurtem, ketchupem, serkiem - wg uznania;)

niedziela, 16 sierpnia 2015

Ice coffee z amaretti i morelowym dżemem

Synoptycy wieszczą koniec upałów. Oby, oby... ale nie tak, żeby od razu tu Antarktydę wprowadzać... 
Póki warunki sprzyjają, delektuję się mrożoną kawą na deser. Tym razem z amaretti i brzoskwiniowym dżemem... Nie mogę się oderwać;) 

Składniki:
50ml espresso
150ml mleka
1 gałka lodów migdałowych
5 ciasteczek amaretti
łyżka dżemu brzoskwiniowego

Espresso ostudzić. Zimne mleko i kawę zmiksować i ubić piankę. Ciasteczka pokruszyć, wymieszać z lodami. Na dno szklanki włożyć dżem, lody z ciasteczkami, zalać kawą z mlekiem. Udekorować pokruszonym amaretti.
Słodkiej niedzieli!

sobota, 15 sierpnia 2015

Szwajcarski wiejski chleb - rustic chnurzel bread (chnurzelbrot)

Chleb. Dawno takiego nie jadłam. Inny niż tradycyjne na zakwasie, do których się tak bardzo przyzwyczaiłam. Aromatyczny, z chrupiącą skórką. Pyszny zarówno z kawałkiem szynki, jak i polany miodem. Nieco przypomina chleb drwalski, ale jest zdecydowanie lepszy:)
Przepis znalazłam tu  , zrobiłam z połowy porcji, ale nie raz jeszcze do niego wrócę.

Składniki:

ciasto przefermentowane (prefermented dough):
100g mąki typ 550
68ml wody
3g świeżych drożdży
2g soli

Składniki wymieszać, wyrobić jednolite ciasto (będzie nieco klejące). Ciasto włożyć do miski, miskę przykryć folią, odstawić na 90min. w temp. pokojowej, następnie przenieść do lodówki na 24-48 godzin (temp. 3-4stC)

ciasto chlebowe:
360g mąki chlebowej (typ 750)
140g mąki pełnoziarnistej
400ml wody
10g ciemnego słodu (ewentualnie miodu)
6g świeżych drożdży
75g przefermentowanego ciasta (fermented dough)
13g soli
20g sezamu
30g siemienia lnianego
20g słonecznika
plus ziarna do podsypania

Mąkę, słód, drożdże, 300ml wody i przefermentowane ciasto umieścić w misie robota, wyrabiać hakiem na niskich obrotach ok 5 minut. Odstawić na 20 minut. W 100ml wody rozpuścić sól, wlać od ciasta, wyrabiać na średnich obrotach 8 minut. Ciasto przełożyć do miski wysmarowanej olejem, przykryć, odstawić w temp. pokojowej na 40 minut. Następnie ciasto przenieść do lodówki, po godzinie odgazować, włożyć z powrotem do miski i pozostawić w lodówce na 18 godzin.
Miskę z ciastem wyjąć z lodówki, przez godzinę pozostawić w temp. pokojowej, żeby się ociepliło. Ciasto wyłożyć na posypaną mąką i ziarnami stolnicę, podzielić na 2 części, z każdej uformować podłużny bochenek, przekręcić każdy wzdłuż, ułożyć na macie, przykryć i pozostawić do napuszenia na 60-90 minut (ja przekręciłam tuż przed pieczeniem, chlebek nieco opadł).
Piekarnik z blachą lub kamieniem nagrzać do 240stC, na dnie postawić naczynie z wodą. Chleby ułożyć na blasze/kamieniu, piec 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 190stC i piec jeszcze 15 minut.
Upieczone chleby studzić na kratce przykryte ściereczką.
Smacznego chleba!

piątek, 14 sierpnia 2015

Łosoś na pomidorach pod serową pierzynką

Oto obiad, który sam się robi. No dobrze, trochę mu pomogłam. Do moich obowiązków należało: doprawić łososia, pokroić cebulę, pomidory, zetrzeć ser, włączyć piekarnik, ułożyć wszystko w brytfance i pilnować czasu pieczenia. Tyle:) 
A jak smakuje? Paluszki lizać... i talerz też! 

Składniki:
500g filetu z łososia
2 duże dojrzałe pomidory
1 cebula
50g sera (polecam Edamski z MSM Mońki)
kilka gałązek tymianku
sól
pieprz cystynowy
ząbek czosnku
oliwa

Filet lekko posolić, doprawić pieprzem, posypać tymiankiem i posiekanym czosnkiem. Odstawić na godzinę, następnie przekroić na 4 kawałki. 
Pomidory pokroić w grubsze plastry, cebulę w piórka, ser zetrzeć.
Brytfankę posmarować oliwą, ułożyć cebulę, pomidory, łososia, posypać serem, listkami tymianku.
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 25-30 minut w temp. 180stC.
Smacznego!

czwartek, 13 sierpnia 2015

Morelowy koktajl

Oglądaliście spadające perseidy? A może udało się Wam kilka złapać?:) W ciągu godziny zobaczyliśmy ok 20, a ile przeleciało za plecami nawet nie wiem. Na wszelki wypadek kilka życzeń zdążyłam pomyśleć... O kamieniu do chleba, o żeliwnej patelence, o prostokątnej formie do tarty, o... Ale ciiiiiiiii, nie mówię tego głośno, żeby się spełniły...
Po takiej nocy na śniadanie koktajl w iście gwiazdorskim stylu - słodkie morele, domowy jogurt i bogate w witaminy siemię lniane. Łyk zdrowia!

Składniki:
200ml jogurtu, kefiru, maślanki
5-6 moreli (mogą też być brzoskwinie, śliwki)
2 łyżki siemienia lnianego

Siemię zmiksować z morelami (można również dodać orzeszki z pestek moreli, jeśli nie są gorzkie), wlać jogurt, jeszcze raz krótko zmiksować. Wypić od razu:)

środa, 12 sierpnia 2015

Zupa jarzynowa na serkach

 
To był pyszny obiad. Właściwie sama zupa, ale wystarczyła w zupełności, zważając na pogodę. Lekka i pyszna, pełna warzyw, a dodatkowego smaku nadaje jej topiony serek. Kiedyś jeszcze w czasach studenckich zupa na serkach ratowała nas, gdy brakowało czasu na ugotowanie czegoś bardziej ambitnego. Ale niech Was to nie zmyli - to że zupa jest prosta, nie znaczy, że mniej smaczna. Tak nam posmakowała, że zjedliśmy solidną porcję zupy każdy, więc o drugim daniu nawet mowy nie było (pomijając wspomnianą pogodę). Warzywa zerwane prosto z ogródka i stolik pod jabłonką - ten obiad smakował wyśmienicie:)
Ugotowałam ją na lekkim drobiowym bulionie, ale można również na wodzie, doprawiając ją domową vegetą. 
Do zupy dodałam topiony serek MSM Mońki, ma wręcz idealną konsystencję - jest kremowy, smarowny, bardzo szybko się rozpuścił, nie zostawiając grudek. Można też skusić się na inny wariant serka - paprykowy, pieczarkowy - zupa dodatkowo zyska ciekawą nutę smakową. 

Składniki:
1 mała cukinia
6 młodych marchewek
garść fasolki szparagowej
0,5 szklanki zielonego groszku
2 ziemniaki
1 pietruszka
2 litry bulionu drobiowego
2 op. kremowego serka topionego MSM Mońki
pieprz
liść laurowy
ziele angielskie
koperek, natka pietruszki
łyżka masła klarowanego

Warzywa umyć, ziemniaki, pietruszkę i marchew wyszorować, pokroić. W garnku rozgrzać masło, wrzucić warzywa i ciągle mieszając smażyć 2-3 minuty. Warzywa nie mogą się przypalić, muszą jedynie delikatnie się zeszklić. Wlać gorący bulion, dodać liść i ziele, gotować do miękkości warzyw (ok 7 minut). Serek wymieszać z odrobiną bulionu z zupy, wlać do garnka. Zupę doprawić do smaku, pod koniec dodać posiekany koperek i/lub natkę pietruszki.
Smacznego!

wtorek, 11 sierpnia 2015

Melonowy sorbet

Już zapomniałam, jak to jest, gdy termometr pokazuje poniżej 25;) Swoją drogą ciekawe, jak będziemy wspominać to lato - że było zimne czy upalne? Przecież cały czerwiec i połowę lipca było chłodno...
A na ochłodę w te dni polecam domowy sorbet z melona. Orzeźwia skutecznie, tylko uważajcie na gardło;)

Składniki:
1 melon (u mnie cantaloupe - odmiana o pomarańczowym miąższu)
sok z limonki
opcjonalnie łyżka miodu

Z melona za pomocą łyżki wydrążyć miąższ, polać sokiem z limonki, zblendować na pure, ewentualnie dosłodzić miodem. Pure przełożyć do zamykanego pojemnika, wstawić do zamrażarki, co 30 minut pure wymieszać, żeby równomiernie się zmroziło. Mój sorbet mroziłam ok 4 godzin.
Przed podaniem można udekorować kulkami z melona, listkami mięty.
Gotowe;)

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Shakshuka

A na śniadanko będzie shakshuka... - Co?? co to jest? brzmi egzotycznie... - Owszem, gdyż pochodzi z Tunezji, ale też w Izraelu zyskała popularność. Co więc kryje się za tą przyjemną dla ucha nazwą? Po polsku byłyby to jajka sadzone w pomidorach. Nie, nie, nie będziemy sadzić jajek:) Usmażymy je w pysznym pomidorowym sosie, całość doprawimy kuminem, papryką, natką kolendry, pietruszki i bazylią, możemy też posypać słonym serem... A, zapomniałabym, ja shakhsuki nie solę, wystarcza mi naturalna słodycz pomidorów i przyprawy, ewentualnie słona feta. Takie smaki są idealnie zgrane. Shakshuka najlepiej smakuje wyjadana prosto z patelni, z kawałkiem bagietki, maczanym w pysznym sosie aż do ostatniej kropli...  Zakochałam się w takich śniadaniach:) Teraz pomidory są najlepsze, korzystajcie więc z gruntowych świeżych mięsistych pomidorów malinowych albo lima, a zimą można użyć pomidorów pelati z puszki. 
p.s. koniecznie muszę sobie kupić jednoosobową patelenkę, najlepiej żeliwną...

Składniki:
1 duży malinowy pomidor
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
kawałek słodkiej papryki
papryczka chili
0,5 łyżeczki mielonego kuminu
0,5 łyżeczki wędzonej słodkiej papryki
sól (ja nie dodaję)
świeżo mielony pieprz
2 łyżki oliwy
2 jajka
garść posiekanej natki kolendry, pietruszki, bazylii
opcjonalnie - kilka krążków cukinii, pokruszony ser feta

Cebulę pokroić w piórka, czosnek posiekać. Paprykę pokroić w krótkie paski, papryczkę chili w kółka. Pomidor sparzyć i obrać ze skórki, pokroić w dużą kostkę.
Na patelni rozgrzać oliwę, zeszklić cebulę z czosnkiem, oprószyć kuminem i wędzoną papryką, chwilę smażyć, aż przyprawy uwolnią aromat. Dodać słodką paprykę i pomidory (opcjonalnie cukinię), smażyć, aż pomidory puszczą sok, zmiękną, ale nie rozpadną się całkowicie. w pomidorach zrobić dwa wgłębienia, odsuwając je nieco, wbić jajka, posypać pieprzem, ziołami, przykryć i smażyć ok 2 minut, aż białko się zetnie. Przed podaniem można posypać pokruszonym serem.
Podawać od razu.
Smacznego!



niedziela, 9 sierpnia 2015

Knedle serowe z morelami

MoreLove! Nawet nie przypuszczałam, że mogą być tak dobre! Serowe ciasto, nieco przypomina leniwe pierogi, a w środku soczysta morelka w słodkim syropie... Całość dopełniona chrupiącą bułką tartką z cynamonem... 

Składniki (na 12 sztuk):
250g twarogu
200g mąki (polecam Luksusową Młynomag)
1 duże jajko
12 moreli
12 kostek brązowego cukru

do podania:
2 łyżki bułki tartej
0,5 łyżeczki cynamonu
1 łyżka masła klarowanego
śmietana, jogurt, płatki migdałowe

Morele umyć, każdą naciąć, usunąć pestkę, do środka włożyć kostkę cukru.
Twaróg rozgnieść widelcem, wymieszać z jakiem, wsypać mąkę i zagnieść ciasto. Ciasto będzie miękkie, ale nie powinno kleić się do rąk. Ciasto podzielić na 12 kawałków, każdy rozpłaszczyć na dłoni, położyć morelę i oblepić ją ciastem, formując kulkę.
W szerokim garnku zagotować wodę. Do wody wkładać knedle, delikatnie łyżką podnieść każdy, żeby nie przykleiły się do dna. Gotować na małym ogniu 10 minut. Po ugotowaniu łyżką cedzakową przenieść na talerz.
Bułkę zrumienić na maśle, dodać cynamon. Knedle włożyć do bułki, lekko potrząsać, żeby były obtoczone w bułce. Można po prostu posypać bułką już na talerzu.
Podawać ze śmietaną, jogurtem, płatkami migdałowymi - wg upodobań.
Smacznego!

piątek, 7 sierpnia 2015

Mrożona kawa czekoladowa

 
O ile za kawą nie przepadam (choć bardzo lubię jej aromat i wszelakie kawowe desery), to obok  szklanki ice coffee w taką pogodę nie mogę przejść obojętnie. Z powodzeniem zastępuje porcję lodów:) Wersja z czekoladą jest najprostsza, a składniki znajdą się w każdym domu. Szybko mieszam, ubijam piankę i gotowe!

Składniki:
sos czekoladowy (taki jak do lodów) albo czekotubka albo 20g czekolady rozpuszczonej z dodatkiem łyżki mleka
200ml zimnego mleka
1 łyżeczka rozpuszczalnej kawy
starta czekolada do dekoracji
opcjonalnie - kostki lody

Do mleka wsypać kawę, rozmieszać, spieniaczem do mleka ubić piankę. Boki szklanki polać sosem czekoladowym, wrzucić lód (jeśli kawa ma być mocno zima), wlać kawę, po wierzchu udekorować startą czekoladą.
Gotowe:)

czwartek, 6 sierpnia 2015

Crostata di albicocche fresche - crostata z morelami


Szybkie ciasto rodem z Włoch. Jest to rodzaj tarty, ale z miękkiego ciasta, najczęściej pieczone bez formy. Zazwyczaj podawane latem na śniadanie. Będą pasowały tu każde inne miękkie letnie owoce - śliwki, brzoskwinie albo wiśnie. Przygotujecie go nawet bez miksera, potrzebna będzie jedynie łyżka i miska. Szybkie i proste - nawet na śniadanie można zdążyć upiec;)
Moje ciasto bazowałam na przepisie Doroty, wprowadziłam jednak kilka modyfikacji. Wyszło rewelacyjne!

p.s. Też wyjadacie orzeszki z pestek moreli? niektóre odmiany nie są gorzkie i mają fajny posmak amaretto;)

Składniki:
2 jajka
200g mąki (u mnie tortowa Młynomag)
150g brązowego cukru
3 łyżki maślanki
3 łyżki oleju kokosowego (może być nierafinowany, ciasto zyska dodatkowo kokosowy posmak)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
nadzienie:
10-12 moreli
kilka gałązek tymianku

Morele przekroić na pół, wyjąć pestki. Składniki ciasta wymieszać łyżką lub rózgą na gładkie ciasto. Formę wyłożyć papierem (u mnie tortownica 22cm, ale można i bez formy, ciasto się nie rozcieka), 2/3 ciasta wylać na papier, ułożyć połówki moreli, posypać listkami tymianku, przykryć resztą ciasta. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-35 minut w temp. 170stC do suchego patyczka (piekłam w termoobiegiem 25 minut).
Pysznie smakuje na ciepło z gałką lodów:)

Udanych wypieków!


środa, 5 sierpnia 2015

Tabbouleh

 
Słońce nie odpuszcza. Ja też;) Jak na razie pogoda mnie nie przeszkadza, jedyny problem to że muszę wcześnie wstać i rano zrobić zakupy, żeby w południe, gdy skwar leje się z nieba, nie wychodzić z domu. A wieczorem już jest całkiem przyjemnie, można wygodnie rozsiąść się w fotelach na balkonie i ze szklanką ulubionej lemoniady czytać książkę... Wczoraj nawet zastanawialiśmy się, czy dałoby radę spać na balkonie;) 
Równie dobrze na balkonie można zjeść kolacje. Oczywiście coś lekkiego, orzeźwiającego i pełnego witamin. Dziś polecam sałatkę tabbouleh (tabule). To chyba najpopularniejsza w Polsce libańska sałatka. Tradycyjnie z kuskusa, pomidorów, papryki, szalotki, doprawiona sokiem z cytryny i oliwą, posiekaną pietruszką i miętą. 

Składniki:
0,5 szklanki kuskus (kaszy jaglanej lub bulguru)
2 pomidory
1 mała papryka
1 szalotka
1 mały ząbek czosnku (można pominąć)
pęczek natki pietruszki
garść liści mięty
3 łyżeczki soku z cytryny
2 łyżki oliwy lub na pół z olejem lnianym
sól
pieprz świeżo mielony

Kuskus zalać wrzątkiem (0,5 szklanki), przykryć i odstawić, aż wchłonie wodę, ostudzić. Jeśli przygotowujemy wersję z kaszą jaglaną lub bulgurem, należy ugotować je w lekko osolonej wodzie na sypko i ostudzić.
Pomidor i paprykę pokroić w kostkę. Szalotkę posiekać. Pietruszkę i miętę pokroić. Wszystkie składniki wymieszać z kuskusem.
Oliwę, sok z cytryny, sól, pieprz i rozgnieciony czosnek rozmieszać, sosem polać sałatkę, delikatnie wymieszać.
Przed podaniem schłodzić 30 minut w lodówce.
Smacznego!

wtorek, 4 sierpnia 2015

Tarhun - estragonowa lemoniada

 
Ciepło, cieplutko... Aż nie chce się wychodzić na dwór (lub, jak kto woli, na pole:) Przez cały dzień nie otwieram okien, opuściłam nawet rolety, żeby jak najmniej słońca grzało mieszkanie. Późnym wieczorem dopiero pootwieram okna i drzwi na balkon, przez noc złapiemy nieco świeżego powietrza, a rano znowu pozamykam wszystko... W mieszkaniu mamy +25, a na termometrze w cieniu za oknem +34. Różnica odczuwalna;) Ale jest w tym jeden (może i nie jeden, ale na razie nie doszukiwałam się) plus - chleb wystawiłam do wyrastania na balkon, szybko i pięknie rośnie... niedługo będę piec. Trochę pogrzeje się przy piekarniku. A cóż na to poradzić... Można było kupić chleb w sklepie, ale przecież pieczenie sprawia mi tak niesamowitą przyjemność:)
Podczas upałów lepiej nie wychodzić z domu, a jeśli już musicie, to obowiązkowo pamiętajcie o nakryciu głowy i koniecznie duuuuużo pijcie. Woda, lekko osolona herbata, sok pomidorowy, lemoniady są jak najbardziej zalecane. Ograniczyć należy natomiast napoje słodzone.
Skoro już mowa o lemoniadzie... W latach 90-ch na sklepowych półkach pojawił się u nas napój o dziwnej nazwie "Tarhun" (Tarchun, Tarkhun, Тархун). Jako ciekawostkę podam, że wynaleziony został aż w 1887 roku przez gruzińskiego farmaceutę. Napój, ten ze sklepu, był wściekle zielonego koloru, o delikatnym jakby ziołowym posmaku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam z czego jest robiony i skąd ten kolor. Dopiero kilka lat temu dowiedziałam się, że tarhun to nic innego jak potoczna nazwa estragonu. Tak, tak, estragonu. I że prawdziwy napój tarhun właśnie z estragonu jest robiony. Estragon bujnie porasta azjatycką część Rosji i Kaukaz, stamtąd został przywieziony do Europy, a we Francji zyskał nawet miano króla przypraw. 
W dawnym Związku Radzieckim robiono z niego wspomnianą już lemoniadę. Tarhun świetnie orzeźwia i gasi pragnienie. Dla mnie to smaki dzieciństwa, spróbujcie:)

Składniki:
sok z 4 cytryn
3 łyżki miodu
1,5 litra gazowanej wody (tu lepiej pasuje źródlana)
50ml soku z estragonu
kostki lodu

Sok z estragonu: z dużego pęczka młodych gałązek estragonu oberwać liście, zalać 50ml wody, zmiksować w blenderze i wycisnąć sok.
Miód rozpuścić w szklance wody, dodać sok z cytryny, sok z estragonu, wymieszać, zalać gazowaną wodą. Podawać z kostkami lodu.
Orzeźwiającego dnia!


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Andaluzyjskie gazpacho


Upały wracają. A niech sobie wracają;) Mam kilka pomysłów na lekkie dania, więc przetrwam. Do takich niezawodnych potraw należą z pewnością chłodniki różnej maści. Dziś polecam hiszpański chłodnik rodem z Andaluzji - gazpacho. Intensywnie pomidorowe, a przy tym niezwykle smaczne. Gdy pierwszy raz spróbowałam go będąc w Sewilli, od razu polubiłam i wiedziałam, że na naszym polskim gruncie również się przyjmie.
Do gazpacho andaluz koniecznie wybierajcie najlepsze, mięsiste i najbardziej dojrzałe pomidory. Moje gazpacho zrobiłam z pomidorów malinowych, dodałam paprykę, cebulę, czosnek. Wyśmienite!

Składniki:
1 kg pomidorów malinowych (lub innych mięsistych, dojrzałych)
1 czerwona cebula
1 papryka
2 kromki czerstwego tostowego chleba
ząbek czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżki octu winnego
sól
pieprz
opcjonalnie: 1 ogórek lub 150ml wody
do przybrania: pietruszka, bazylia

Pomidory sparzyć i obrać ze skórek, pokroić w kostkę. Paprykę i cebulę również pokroić, chleb pokruszyć na mniejsze kawałki.
Wszystkie warzywa i chleb umieścić w blenderze i zmiksować na gładki krem. Doprawić octem, oliwą, solą, pieprzem. Ponownie krótko zmiksować.
Gazpacho przed podaniem schłodzić w lodówce. Podając, udekorować listkami bazylii lub pietruszki, papryką lub cebulą pokrojoną w kostkę,

Do gazpacho nie dodaję ogórka, ponieważ jego enzymy niszczą witaminę C, którą zawierają papryka i pomidory. Zamiast ogórka rozrzedzam go nieco wodą. Jeśli dodajecie ogórek, należy go obrać, pokroić i zmiksować razem z warzywami.

Smacznego!

sobota, 1 sierpnia 2015

Jogurtowiec z brzoskwiniami

I mamy już sierpień. Jaki będzie? Ciepły? Burzliwy? Pełen owoców i warzyw, to z pewnością. A pogoda - cóż, zawsze można ją nieco dosłodzić pysznym ciastem, schłodzić szklanką mrożonej latte albo rozgrzać pikantnym leczo. 
Dziś pogoda uśmiechała się do nas, temperatura była w sam raz. W takich warunkach mogę normalnie funkcjonować;) A po kawałeczku pysznego ciasta już kocham ten sierpień:)
Jogurtowiec z brzoskwiniami to nic innego jak pyszne ciasto, składające się w kilku warstw. Na dole puszysty biszkopt, następnie mus z brzoskwiń, jogurtowa pianka i esencjonalna galaretka z kawałkami owoców. Lekkie, owocowe, idealne;)

Składniki:
biszkopt:
2 duże jajka
1/3 szklanki mąki tortowej (użyłam mąki Młynomag)
1/3 szklanki cukru

mus brzoskwiniowy:
350g brzoskwiń
1op. galaretki brzoskwiniowej
100ml wody

pianka jogurtowa:
400ml jogurtu greckiego
3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny
sok z cytryny
50ml mleka/wody

galaretka brzoskwiniowa:
1 op. galaretki brzoskwiniowej
300ml wody
2 brzoskwinie

Biszkopt: Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania wsypać cukier i dodawać po jednym żółtku. Mąkę przesiać, łyżką delikatnie wymieszać z pianą jajeczną. Dno tortownicy ze zdejmowaną obręczą (22cm) wyłożyć papierem, wylać ciasto, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 8-10 minut w temp. 170stC. Biszkopt ostudzić.
Mus: Brzoskwinie sparzyć, obrać ze skórek, usunąć pestki, pokroić w kostkę i zmiksować blenderem na gładki mus (powinno być ok 1 i 1/3 szklanki musu). Galaretkę rozpuścić w gorącej wodzie, wymieszać z musem brzoskwiniowym, odstawić do ostudzenia. Gdy mus zacznie tężeć, wylać go na biszkopt, wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.
Jogurtowa pianka: Żelatynę namoczyć w mleku, gdy napęcznieje podgrzać, żeby się rozpuściła. Jogurt ubić mikserem (nie będzie puszysty jak bita śmietanka, ale będą w nim widoczne pęcherzyki powietrza), dodać cukier, sok z cytryny, ciągle miksując wlać żelatynę. Jogurt przelać na mus brzoskwiniowy, wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.
Galaretkę rozpuścić w gorącej wodzie. Brzoskwinie sparzyć, zdjąć skórki, pokroić w plasterki i nimi udekorować wierzch warstwy jogurtowej. Gdy galaretka wystygnie i zacznie lekko tężeć, wylać ją na jogurt, wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Owocowego i owocnego sierpnia;)



Drukuj