piątek, 30 października 2015

Surówka z dyni, marchewki, jabłka


Dynia sprawdza się w przepisach na zupy, ciasta, gulasze. Natomiast na surowo podawana jest rzadziej, a szkoda, gdyż bardzo fajnie smakuje i ma mnóstwo cennych witamin. 
Trudniej może byłoby się skusić na kawałek dyni do ręki (choć tak też często podjadam:), ale w surówce już jak najbardziej. Marchewka, jabłko, dynia i buraczek tworzą piękną kolorową kompozycję, a rodzynki i prażone słodkie pestki słonecznika dopełniają całość. W sam raz na lekką kolację. Spróbujcie!

Składniki:
1 marchew
1 jabłko
kawałek dyni ok 100g
mały burak (można pominąć)
1 łyżka oleju
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka miodu
opcjonalnie - szczypta cynamonu
1 łyżka rodzynków
1 łyżka prażonych pestek słonecznika
2 łyżki jogurtu naturalnego

Warzywa obrać, razem z jabłkiem pokroić w słomkę lub zetrzeć na dużych oczkach.
Sok z cytryny, miód i olej wymieszać (można też dodać cynamon), żeby powstał jednolity dressing, polać surówkę i wymieszać. Na wierzchu posypać rodzynki, pestki, polać jogurtem.
Smacznego!

czwartek, 29 października 2015

Salami... czekoladowe

 
Masz ochotę na salami? - pytam męża i pokazuję mu piękną "kiełbasę", pokrytą białą "pleśnią". 
Jakież było zdziwienie, gdy po ukrojeniu okazało się, że salami wcale nie jest mięsne:) 
Czekoladowy blok to chyba jeden z kulinarnych symboli dawnej epoki. Mimo to do dziś nam smakuje. I nie jest to sentymentalne uganianie się za smakiem dzieciństwa. Po prostu lubię:) 
Każdy z pewnością ma swój przepis, taki jak robiła jeszcze jego mama czy babcia. Też mam. Ale zmodyfikowałam go i to bardzo, dopasowując do mojego obecnego gustu - jest nie za słodki, z bakaliami i koniecznie w kształcie salami. 

Składniki:
250g herbatników petit beurre
120g masła
3 łyżki brązowego cukru
3 łyżki kakao
100g gorzkiej czekolady (min 70% kakao)
100ml mleka
150g bakalii (dałam rodzynki, orzechy laskowe, jagody goji, żurawinę)
50ml rumu (w wersji dla dzieci rum zastępujemy mocną herbatą)
2 łyżki cukru pudru do obtoczenia

Bakalie (oprócz orzechów) zalać rumem, odstawić na godzinę (a najlepiej na noc).
Orzechy podprażyć na patelni, potrzeć w rękach, żeby pozbyć się skórek.
Herbatniki pokruszyć.
Cukier wymieszać z kakao.
Masło rozpuścić razem z czekoladą, wlać mleko, wsypać cukier, mieszać, a gdy zacznie się gotować, zdjąć z ognia. Do masy czekoladowej wsypać bakalie razem z rumem, dodać herbatniki, dokładnie wymieszać, żeby wszystkie były pokryte czekoladą.
Podzielić na 2 części. Każdą wyłożyć na posmarowaną olejem folię spożywczą, zawinąć w folią, ugnieść dobrze, formując podłużną "kiełbasę", włożyć do lodówki na 2-3h, żeby zastygła.
Po zastygnięciu "salami" obtoczyć w cukrze pudrze.
Smacznego!

środa, 28 października 2015

Tartaletki z gruszką i serem

 
Ser i gruszki to połączenie jest zaskakująco udane. A gdy dodamy do niego orzechy włoskie, otrzymamy przepyszne trio, które uwodzi smakiem. Takie tartaletki są znakomite jako deser, ale też jako przekąska do wina. Świetnie smakują zarówno na ciepło, jak i po wystudzeniu.

Składniki:
100g mąki pełnoziarnistej pszennej
50g mąki tortowej
50g mielonych orzechów włoskich
80g masła
1 łyżka śmietany
szczypta soli
1 łyżeczka cukru pudru

nadzienie:
2 gruszki
100ml śmietany18%
1 jajko
50g sera koziego
listki tymianku
sól do smaku

Mąkę wymieszać z orzechami, solą i cukrem pudrem, masło posiekać z mąką, dodać śmietanę i szybko zagnieść ciasto. Podzielić na 4 kawałki, każdy rozwałkować na koło ok 5mm grubości, wylepić foremki do tartaletek ( u mnie foremki o średnicy 10cm). Nakłuć widelcem, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 10 minut  w temp. 180stC.
Ser pokruszyć, wymieszać ze śmietanką i jajkiem, posolić, wsypać listki tymianku.
Gruszki obrać, przekroić na pół, każdą połówkę od góry pokroić w plastry, nie docinając do końca.
Gruszki ułożyć na cieście, polać masą serowo-jajeczną, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 15 minut w temp. 180stC.
Smacznego!

wtorek, 27 października 2015

Biała kiełbasa z pieca w piwno-musztardowym sosie

Siedzę w kocu, w kubkiem imbirowej herbaty. Obserwuję walc liści na ulicy w jesiennej mgle. W tym roku wyjątkowo listopad ma szansę udowodnić, że nie bez powodu nosi taką nazwę. 
W takiej aurze chce się czegoś konkretnego na obiad. Treściwego i pełnego smaku. I żeby samo się ugotowało albo upiekło. Kiełbasa w piwnym sosie w pełni sprostała moim zachciankom.
Było pysznie!

Składniki:
1kg białej surowej kiełbasy
0,5 kg cebuli
2 marchewki
5 liści laurowych
10 ziaren jałowca
2 łyżki musztardy francuskiej
2 łyżki miodu
1 butelka jasnego piwa
olej do posmarowania formy

Cebulę pokroić w grube piórka, marchew w słupki.
Naczynie żaroodporne posmarować olejem, wyłożyć cebulę, marchewkę, jałowiec, ułożyć kiełbasę i każdą nakłuć wykałaczką w kilku miejscach (żeby nie popękała).
Musztardę wymieszać z miodem, posmarować kiełbasę po wierzchu, między pętka włożyć liście laurowe, zalać piwem.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i zapiekać 40 minut w temp. 180stC.
Podawać na gorąco z chrzanem, ziemniaczkami albo pajdą wiejskiego żytniego chleba.
Smacznego!

piątek, 23 października 2015

Dyniowe racuszki z czekoladą

 
Dynia dla mnie jest królową jesieni. Pomarańczowe, żółte, zielone, pękate, podłużne, okrągłe - do wyboru do koloru. Zajadam kremowe zupy z dyni, smażę placuszki na wytrawnie, robię gulasze, sałatki, piekę ciasta, muffinki. Istne dyniowe szaleństwo;)
Ale te racuszki po prostu zawładnęły moim podniebieniem w pewne deszczowe popołudnie. Są mięciutkie, puszyste, lekkie. Z kawałkami czekolady, polane miodem z orzechami są absolutnie pyszne. Polecam!

Składniki:
2/3 szklanki pure z dyni
120ml jogurtu naturalnego
2 małe jajka
2 łyżki cukru
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta sody
2-3 łyżki kropelek czekoladowych (lub posiekanej czekolady)
do podania: miód, prażone orzechy
olej do smażenia

Jogurt wymieszać z sodą. Jajka roztrzepać z cukrem, dodać pure z dyni, jogurt, zmiksować. Wsypać mąkę przesianą z proszkiem. wymieszać na jednolite ciasto. Jeśli ciasto będzie za rzadkie, dosypać ok 2 łyżek maki (w zależności jak bardzo gęste jest pure z dyni). Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany. Pod koniec dodać czekoladowe kropelki i wymieszać krótko.
Patelnię posmarować cienko olejem, łyżką wykładać placuszki, smażyć na niewielkim ogniu po ok 2 minuty z każdej strony. Usmażone racuszki osączyć na ręczniku papierowym, wyłożyć na talerz.
Przed podaniem posypać orzechami, polać miodem.
Smacznego!

czwartek, 22 października 2015

Domowy ser jak koryciński

Pisząc o maśle, wspomniałam, że powstało ono "przy okazji", a głównym moim wyzwaniem było zrobienie sera korycińskiego. Och, fajna to była zabawa;) Najpierw oczywiście naczytałam się o sposobach zrobienia takiego sera (proporcje wszędzie są takie same albo bardzo zbliżone), kupiłam podpuszczkę, na wsi zamówiłam 5 litrów mleka. No to roboty!
Podgrzewanie, mieszanie,  oczekiwanie, odcedzanie, przekładanie, odwracanie, doprawianie, a później dojrzewanie... Tak, domowa produkcja sera jest czasochłonna, ale efekty zdecydowanie warte zachodu. Mój serek wyszedł mały, zaledwie ok 400g. Natomiast te prawdziwe, duże sery korycińskie powstają z 30 litrów mleka. Heeeh, na taką ilość mleka nawet nie miałabym miejsca w kuchni:)
Składniki podaję na 10 litrów - serek będzie większy niż mój, powinien ważyć ok 1kg.

Składniki:
10l mleka (świeżego, najlepiej prosto od krowy; śmietankę zbieramy)
200ml kefiru z bakteriami (bez dodatku mleka w proszku itp.) - wyjąć z lodówki ok 3-4h przed robieniem sera
0,1g podpuszczki mikrobiologicznej (albo wg wskazówek producenta na opakowaniu)
ulubione dodatki i przyprawy (bez soli)
solanka: 3 łyżki soli kamiennej + 1 litr wody

Mleko wlewamy do szerokiego garnka i podgrzewamy do 38stC (nie więcej!)
Podpuszczkę rozpuszczamy w 100ml wody. Teraz mleko musimy zamieszać tak, żeby utworzył się wir, i cienką strużką wlać podpuszczkę, znów zamieszać. Kefir potrząsnąć,wlać do mleka, mieszać zagarniając mleko z dna, żeby wszystko było dokładnie wymieszane. Przykrywamy pokrywką, zostawiamy na 30-40 minut.
Po tym czasie mleko zamieni się w galaretowaty skrzep, a serwatka zacznie się oddzielać. Skrzep kroimy długim cienkim nożem - najpierw trzymając nóż pionowo robimy kratkę 1cm, a następnie trzymając nóż pod kątem, kroimy skrzep w kostkę*. Zostawiamy znowu na 30 minut.
Sito lub durszlak wykładamy gazą (gaza powinna być złożona przynajmniej trzykrotnie).
Za pomocą łyżki cedzakowej przenosimy skrzep na gazę. Za każdym razem trzeba wyłapać łyżką skrzep, potrzymać nad garnkiem, żeby jak najwięcej serwatki odciekło, a następnie wykładać do sita.
Jeśli dodajemy przyprawy - można wsypać je bezpośrednio do garnka z pokrojonym skrzepem tuż przed odcedzaniem i zamieszać albo posypywać kolejne wykładane do sita warstwy skrzepu**.
Gdy cały skrzep zostanie przeniesiony na sito, odstawiamy go do odcieknięcia na 4 godziny.
Następnie rogi gazy zawijamy na wierzch, przykrywając skrzep, i delikatnie odwracamy na drugi bok. Znów pozostawiamy do odcieknięcia na 2 godziny. Gazę zdejmujemy, a odwracanie powtarzamy jeszcze 3 razy co 2 godziny, a następnie zostawiamy na 10 godzin na sicie.
Solanka: sól rozpuszczamy w wodzie. Ser wkładamy do solanki na 3 godziny, potem wyjmujemy i zostawiamy na sicie, żeby odciekł (na 3-4godziny).
Po odcieknięciu ser wyjmujemy z sita, wkładamy do lodówki (nie przykrywamy folią). Ja przykryłam go pergaminem, żeby nie obsychał.
Leżakując ser będzie dojrzewać, zmieniać smak na bardziej wyrazisty.
Smacznego!

   * Na stronie mniammniam jest dobrze pokazane, jak się to robi. 

 ** Posypywałam podczas wykładania na sito. Połowę posypywałam suszonymi pomidorami, drugą - majerankiem z czarnuszką. Drug raz serek zrobiłam ze szczypiorkiem.






wtorek, 20 października 2015

Jogurtowy chleb z sercem z camemberta

Zapach drożdżowego ciasta nikogo nie pozostawi obojętnym, domownicy z niecierpliwością będą zaglądać do kuchni i pytać: No kiedy? A gdy na stole pojawi się pyszny chleb z sercem z camemberta, ich cierpliwość zostanie w pełni wynagrodzona. Delikatne jogurtowe ciasto, lekkie i puszyste i kremowe serce... Odrywamy kawałki ciasta, maczamy w roztopionym serze i rozpływamy się z zachwytu nad przepysznym smakiem!

Składniki:
200ml jogurtu naturalnego
80ml mleka
80g masła
350g mąki
1 jajko
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
15g drożdży
3 łyżki oleju słonecznikowego
3 łyżki mielonych orzechów włoskich
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 op. sera camembert
garść ziaren (słonecznik, sezam, mak, len)
1 żółtko do posmarowania

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku, dodać łyżeczkę cukru i mąki, wymieszać, odstawić na 15 minut, żeby zaczyn ruszył.
Jajko roztrzepać z pozostałym cukrem, solą i jogurtem.
Mąkę przesiać do miski, wlać wyrośnięty zaczyn, dodać jogurt, wyrobić gładkie, miękkie ciasto. Pod koniec wyrabiania dodać 2 łyżki roztopionego masła i 2 łyżki oleju. Z ciasta uformować kulę, posmarować olejem, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania w cieple na 1-1,5 godziny.
Gdy ciasto podwoi objętość, wyjąć z miski, podzielić na na dwie części, przy czym jedna powinna być nieco większa.
Najpierw większą część ciasta podzielić na 5 kawałków, każdy rozwałkować na koło o średnicy ok 22cm. Pierwszy placek ułożyć na papierze do pieczenia, posmarować roztopionym masłem, posypać pietruszką, położyć drugi rozwałkowany kawałek ciasta, znów posmarować, posypać pietruszką itd. Ostatni kawałek ciasta nie smarować. Brzegi obkroić równo. Ciasto od środka przekroić na 8 części, nie docinając do końca, powstałe trójkąty wywinąć na zewnątrz.
Mniejszą część ciasta również podzielić na 5, każdy kawałek rozwałkować na koło o średnicy ok 17cm, smarować masłem, posypywać orzechami i układać jeden na drugim, obkroić równo brzegi, a następnie włożyć do środka pierwszego ciasta. Ciasto orzechowe również przekroić od środka na 8 części, wywinąć na zewnątrz.
Obkrojone ciasto rozwałkować, na nim położyć krążek sera, włożyć do środka chleba.
Ciasto posmarować rozmąconym żółtkiem, posypać ziarnami, przykryć ściereczką i pozostawić na ok 30 minut do napuszenia.
Piekarnik nagrzać do 170stC, wstawić ciasto, piec 25 minut.
Po upieczeniu studzić chwilę na kratce i podawać, póki ser jest płynny.
Smacznego!




poniedziałek, 19 października 2015

Słodkie warsztaty w Cukier Lukier

 

To było na początku października. Słoneczny, ciepły poniedziałek, taki dzień, kiedy energia rozpiera, chce się fikać, skakać, kupić sobie największą watę cukrową i wymachiwać kolorowym zakręconym lizakiem na patyku.
A wszystko za sprawą warsztatów w najmniejszej fabryce słodyczy w Lublinie - cukierkowni Cukier Lukier. Razem z Edytą z Pasji Smaku weszłyśmy do słodkiego królestwa. Poczułam się jak dziecko - wszędzie były kolorowe lizaki: zakręcone w ślimaki, kwiatki, serduszka, landrynki, a nawet żółto-niebieskie minionki.


W oczekiwaniu na warsztaty robiłyśmy zdjęcia i podglądałyśmy, jak powstają te wszystkie słodycze, a w tym czasie już się gotowała masa cukrowa na nasze przyszłe lizaki. Jakie one będą? Jaki będą miały smak, kolor? Trudno było się zdecydować na smak - wybór był naprawdę ogromny. Brzoskwinia, guma balonowa, truskawka, pomarańcza, jabłko, gruszka, wiśnia, grejpfrut, porzeczka, kawa, czekolada... Zaciekawił nas arbuz, więc i kolory musiały być jakoś powiązane z nim - zatem czerwony i zielony. Wszystkie barwniki, używane w cukierkowni, są naturalne i pochodzą z roślin. Chwilę później zaczęła się nasza zabawa masą - barwienie, ugniatanie, rozciąganie. Wiecie, że kolor biały jest uzyskiwany poprzez rozciąganie masy, która się utlenia i staje się biała.

W kilka chwil pierwszy lizak był gotowy, a naszym zadaniem było zrobić taki sam. Dostałyśmy po kawałku ciepłej, elastycznej masy karmelowej, szybko skręciliśmy, a już chwilę później lizaki zastygły i stały się twarde. Formowanie serduszek i kwiatków, krojenie landrynek też było ciekawym doświadczeniem. W międzyczasie spróbowałam tej ciepłej jeszcze karmelowej masy - arbuzowa, słodka... mniam:)
A później zostało już tylko pakowanie naszych własnoręcznie ukręconych lizaków i obmyślanie, komu podarować możliwość na chwilę stać się dzieckiem;)

A jeśli i Wy macie ochotę na zrobienie swoich serduszek, kwiatków, ślimaków, zerknijcie na stronę Cukier Lukier - Cukierkownia organizuje warsztaty i pokazy, podczas których każdy chętny może stworzyć swojego lizaka. To zabawa nie tylko dla dzieci, zapewniam:)


niedziela, 18 października 2015

Chleb rustykalny wzorowany na szwajcarskim

W piątek obchodzony był światowy dzień chleba. Nie zapomniałam o nim, tylko - o dziwo - tego dnia nie piekłam chleba. Ale dziś nadrabiam zaległości i częstuję pysznym chlebem, który upiekłam bazując na przepisie na chnurzelbrot. Nie dodawałam ziaren, jedynie obtoczyłam ciasto w pełnoziarnistej mące żytniej, dzięki czemu ta rustykalność bochenków stała się jeszcze wyraźniejsza. 
Chlebek pyszny!

Składniki:
ciasto przefermentowane (prefermented dough):
70g mąki typ 550
50ml wody
2g świeżych drożdży
2g soli

Składniki wymieszać, wyrobić jednolite ciasto (będzie nieco klejące). Ciasto włożyć do miski, miskę przykryć folią, odstawić na 90min. w temp. pokojowej, następnie przenieść do lodówki na 24-48 godzin (temp. 3-4stC)

ciasto chlebowe:
360g mąki chlebowej (typ 750, dałam Młynomag)
300ml wody
5g świeżych drożdży
całe przefermentowane ciasto (prefermented dough)
10g soli
40g mąki pełnoziarnistej żytniej do posypania (dałam Młynomag)
olej do posmarowania miski

Mąkę, 230ml bardzo zimnej wody, drożdże i przefermentowane ciasto umieścić w misie robota, wyrabiać hakiem na niskich obrotach ok 5 minut. Odstawić na 20 minut. W pozostałej wodzie rozpuścić sól, wlać od ciasta, wyrabiać na średnich obrotach 8 minut. Ciasto będzie klejące, ale przy tym jakby jedwabiste. Ciasto przełożyć do miski wysmarowanej olejem, przykryć, odstawić w temp. pokojowej na 40 minut. Następnie ciasto przenieść do lodówki, po godzinie odgazować składając 2 razy*, włożyć z powrotem do miski i pozostawić w lodówce na 18 godzin.
Miskę z ciastem wyjąć z lodówki, przez 3 godziny godzinę ogrzewać w temp. pokojowej. Ciasto wyłożyć na posypaną mąką żytnią stolnicę, podzielić na 2 części, z każdej uformować podłużny bochenek, przekręcić każdy wzdłuż, ułożyć na macie.
Piekarnik z blachą lub kamieniem nagrzać do 240stC, na dnie postawić naczynie z wodą. Chleby ułożyć na blasze/kamieniu, piec 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 190stC i piec jeszcze 15 minut.
Upieczone chleby studzić na kratce przykryte ściereczką.
Udanego chleba życzę!!


*składanie: ręce posmarować olejem, palce włożyć pod ciasto, jakby zgarniając go z miski, dwiema rękami ciasto podnieść do góry (podobny ruch, jak czerpiemy wodę), ciasto się rozciągnie. Zarzucamy go, przykrywając to w misce. miskę odwracamy o 90stopni, czynność powtarzamy. Po takim składaniu ciasto będzie wyraźnie bardziej zwarte, nabierze kształtu.


piątek, 16 października 2015

Masło - jak zrobić w domu

Wśród moich kulinarnych grzeszków jest podjadanie świeżego chleba z masłem. Uwielbiam, gdy rozpuszcza się ono na jeszcze ciepłej kromce chleba, nie potrafię się powstrzymać, nawet gdy chleb piekę na wieczór. Chrupiąca skórka, mięciuteńki miękisz i masło... Żaden dietetyk nie przekona mnie wtedy, że tak nie zdrowo, że boczki urosną (i niższe partie ciała również).
Jakiś czas temu pokusiłam się o zrobienie sera korycińskiego (no może nie do końca oryginalnego, bo jest to produkt ze znakiem ChOG), a przy okazji wyszło mi też masło. Miałam 5 litrów mleka prosto od krowy, z czego uzyskałam 750ml śmietanki. Nie miałam pomysłu na jej wykorzystanie, ukisiłam więc i ubiłam masło. Takie prawdziwe, pachnące! Z kromką chleba smakowało po prostu genialnie;)
Widzieliście pewnie w skansenach kierzanki, a być może nawet w domu babcie takie mają. Moja babcia ma, pamiętam nawet jak ubijała w niej masło. Wiadomo, to nie jest przyrząd do robienia masła z pół litra śmietany. Przy mniejszych ilościach można ubijać śmietanę w słoiku albo wykorzystać nowoczesne techniczne osiągnięcia i wspomóc się mikserem.
Ja połączyłam dwie ostatnie metody. Jak już wspomniałam, miałam 3/4 litra śmietanki, którą pozostawiłam w cieple na dobę, żeby się ukisiła. Dalej było ubijanie. Zaczęłam ubijać mikserem, po ok 5 minutach śmietana zamieniła się w normalną bitą śmietankę, po kolejnych 5 minutach wyraźnie siadła i jakby się zważyła, przypominając kaszę mannę. Gdy zobaczyłam już pierwsze małe kulki tłuszczu (takie wielkości ziaren), przelałam wszystko do słoika i energicznie potrząsałam, aż powstały kulki tłuszczu wielkości orzechów, a po chwili skleiły się w jeden kawałek. Masło wyjęłam, włożyłam do miski z zimną woda, płukałam, gniotąc go łyżką i zmieniając kilka razy wodę, aż zrobiła się czysta. W myciu masła chodzi o to, żeby wypłukać z niego maślankę, inaczej szybko zjełczeje.
Pozostało tylko uformować zgrabną osełkę i rozkoszować się smakiem;)
Wyszło mi 230g masła i prawie pół litra maślanki (ach jaka była pyszna!)


środa, 14 października 2015

Pasztet z soczewicy z nutą indyjską

Równowaga musi być zachowana. Wczoraj było mięso, dziś więc propozycja wegetariańska. Pasztet z soczewicy. Niech nie zniechęci Was, że to danie wege, gdyż po spróbowaniu nawet mięsożercy docenili ten pyszny smak. A o wartości odżywcze nie ma co się martwić - soczewica jest jednym z najzdrowszych źródeł białka, aminokwasów, błonnika, żelaza, potasu i kwasu foliowego. 
Do pasztetu dodałam marchew i cebulę, dużo przypraw, dzięki czemu smakował wyśmienicie. 
Moje odkrycie i mój faworyt wśród bezmięsnych pasztetów.

Składniki:
1 szklanka czerwonej soczewicy
1 duża cebula
2 marchewki
2 duże jajka
1 ząbek czosnku
2 łyżeczki kolendry
1 łyżeczka curry
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
spora szczypta chili
szczypta gałki muszkatołowej
1 łyżeczka soli (do smaku)
0,5 łyżeczki pieprzu
5 łyżek oleju (dałam olej z orzechów włoskich Oleofarm)
1 łyżka masła
2 łyżki bułki tartej
liście laurowe, siemię lniane, słonecznik, czarnuszka do dekoracji - wg uznania

Soczewicę opłukać na sicie. Zagotować 2 szklanki wody, wsypać soczewicę, gotować 10 minut (powinna być miękka i wchłonąć wodę), ostudzić. Cebulę pokroić w drobną kostkę, czosnek posiekać, marchew zetrzeć na dużych oczkach. Cebulę i czosnek zeszklić na oleju, dodać marchew, podlać odrobiną wody, dusić pod przykryciem ok 5 minut, aż warzywa będą miękkie.
Kolendrę utłuc w moździerzu, wymieszać z pozostałymi przyprawami i solą.
Soczewicę, marchew z cebulą, jajka, przyprawy wymieszać na jednolitą masę.
Keksówkę (25-30cm) posmarować masłem, wysypać bułką tartą (albo wyłożyć papierem). Masę przełożyć do keksówki, wyrównać wierzch mokra łyżką, udekorować siemieniem lnianym, liśćmi laurowymi. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 50 minut w temp. 180stC. Upieczony pasztet ostudzić, wyjąć z foremki, przechowywać w lodówce.
Nadaje się zarówno do krojenia w grubsze plastry, jak i smarowania.
Smacznego!
 


Kulinarne wyprawy z Olejami Świata

wtorek, 13 października 2015

Pulled pork

Jesień stała się faktem. Tak samo jak faktem stają się ciepłe ubrania, kurtki. A i w kuchni też nie uniknęłam zmian. Lekkie chłodniki i lemoniady zastąpiły pożywne zupy, rozgrzewająca korzenna herbata. Częściej włączam piekarnik - a to ziemniaczki, a to mięsko, chleb albo ciasto. A jak piekarnik jest włączony, to i cieplej od razu. Upieczenie pulled pork zajęło mi 7 godzin, więc miałam okazję się pogrzać;)
Pulled beef albo pulled pork ostatnio stało się bardzo popularne, co mnie wcale nie dziwi, gdyż smakuje wyśmienicie. Szarpane (albo jak kto woli - czesane) mięso jest znakomite do burgerów albo na kanapkę, a zapach wydobywający się z piekarnika nie pozostawi nikogo obojętnym. Nazwa  sugeruje sposób podania mięsa, które po upieczeniu rozdziela się widelcem na włókna.
Ważne jest wcześniejsze zamarynowanie mięsa, dzięki czemu będzie ono kruche i pełne smaku. Ja pokusiłam się o upieczenie wieprzowiny, ale tym samym sposobem można przygotować również szarpaną wołowinę (co też niechybnie uczynię;)

Składniki:
1 kg mięsa wieprzowego (najlepiej płaski kawałek szynki, łopatki)
1 łyżeczka kuminu
2 łyżeczki kolendry
1 łyżeczka jałowca
1 płaska łyżeczka soli
0,5 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
0,5 łyżeczki pieprzu cayenne
3 ząbki czosnku
3 łyżeczki brązowego cukru
150 ml piwa albo kwasu chlebowego

Przyprawy utłuc w moździerzu, wymieszać z cukrem, piwem. Marynatą zalać mięso, odstawić w chłodne miejsce na 24 godziny.  W trakcie marynowania kilka razy odwrócić mięso.
Piekarnik nagrzać od 100stC. Mięso ułożyć w naczyniu żaroodpornym z przykrywką, polać marynatą, wstawić do piekarnika i piec przez ok 6-8 godzin, podczas pieczenia mięso odwracać każde 2 godziny. Po 6 godzinach sprawdzić, czy mięso jest bardzo miękkie i rozpada się na włókna. Jeśli nie, piec jeszcze godzinę lub dwie.
Po upieczeniu zdjąć przykrywkę, mięso podpiec jeszcze przez 30 minut, wyjąć z piekarnika, pozostawić na 10 minut, a następnie za pomocą widelców "poszarpać" na włókna i polać wytworzonym podczas pieczenia sosem.
Pysznie smakuje w burgerach albo w wersji obiadowej - z ziemniaczkami i surówką.
Smacznego!

niedziela, 11 października 2015

Ziołowe paluszki

Uwielbiam takie intensywne weekendy, bogate w wydarzenia. Wtedy nie ma czasu na nudy, dzień wypełniają ciekawe spotkania, rozmowy, wspólne gotowanie, dobre jedzenie, zabawy, gry. 
Planszówki ostatnio stają się co raz bardziej popularne. Jesiennymi wieczorami czasem nawet we dwoje lubimy zagrać w scrabble, a ostatnio rozpracowujemy "Kolejkę". Taka podróż w czasie do PRL (nawet nie potrzeba specjalnej maszyny, skonstruowanej przez Szurika*:). I choć teraz dla niektórych tamta epoka ma sobie wiele sentymentu, bo byliśmy dziećmi i mimo trudności rodzice się starali, by nasze dzieciństwo było kolorowe, to jednak zakupy na kartki, sam ocet na półkach czy stanie godzinami w kolejkach nie można nazwać łatwym życiem. Ale wróćmy do gry, która doskonale oddaje tamten klimat. Po ustawieniu się kolejkach i dostawie towarów zaczynają się przepychanki i kombinowanie. Mam wrażenie, że właśnie słowo "kombinować" jest synonimem tamtej epoki. No więc i my podczas gry kombinujemy - jak załatwić sobie dziecko do lat dwóch, by stanąć na 1 miejscu do konkretnego sklepu, gdzie właśnie rzucili towar, albo jak po znajomości kupić towar spod lady... 
Gra wciąga, a na jednej rozgrywce rzadko się kończy;) 
Stanie w kolejkach można umilić sobie pysznym ciastem z kubkiem rozgrzewającej herbaty lub przynajmniej chrupiąc swoje domowej roboty ziołowe paluszki. Leciutkie, kruche, chrupkie, z ziołami albo papryką, mogą być też pikantne z chili - kombinujcie:)
Na kibicowanie podczas dzisiejszego meczu też będą w sam raz. A tak a propos - jaki wynik obstawiacie?;)
*zerknijcie do posta o Kawiorze z bakłażanów.

Składniki (na 3-4 blachy paluszków):
1 szklanka mąki pszennej (dałam Luksusową Młynomag)
1/4 szklanki mąki graham Młynomag
spora szczypta soli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
80g masła
2 łyżki gęstej śmietany
1 żółtko
1 łyżka zimnej wody

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto, uformować kulę, owinąć folią i schłodzić w lodówce  min. 30 minut.
Ciasto podzielić na 4 cześć, każdą rozwałkować na kształt zbliżony do prostokąta (łatwiej będzie kroić), na grubość ok 2-3mm, nożem lub radełkiem kroić ciasto na paski o szerokości 1cm i długości ok 15cm, skręcać 2-3 razy, układać na blasze. Piekarnik rozgrzać do 190stC, paluszki piec 10 minut na złoty kolor.


czwartek, 8 października 2015

Kawior z bakłażana

 
Kto oglądał rosyjski film "Iwan Wasiliewicz zmienia zawód" ("Иван Васильевич меняет профессию")? Ta komedia to już klasyka radzieckiej kinematografii, ale za każdym razem gdy ją oglądam, śmieję się i razem z bohaterami powtarzam dialogi:) 
Za pomocą wehikułu czasu, skonstruowanego przez młodego inżyniera Szurika, główny bohater Iwan Wasiliewicz przenosi się w czasy Iwana Groźnego. Razem z nim do carskiego pałacu trafia też drobny złodziejaszek Żorż, natomiast monarcha zostaje przeniesiony w realia XX wieku. Perypetie i problem z maszyną powodują mnóstwo zabawnych, a czasami niebezpiecznych sytuacji.
Jest w filmie też kulinarny epizod, gdzie jeden z bojarów - Fiodor - zapraszając do stołu szwedzkiego posła wymienia dania: nerki zajęcze wiercone, głowy szczupaków z czosnkiem, kawior czarny, kawior czerwony... zamorski kawior, bakłażanowy. O ile całe michy kawioru czarnego i czerwonego nie robią na nim wrażenia, to przy bakłażanowym przełyka ślinę). 


Wiecie co? Wcale się jemu nie dziwię:) Kawior bakłażanowy jest rzeczywiście pyszny. Każdy ma swój sposób na jego przyrządzenie, jedni miksują warzywa, drudzy dodają marchewkę... 
Mój kawior to drobno pokrojone bakłażany, cebula i papryka. Jest doskonały z kromką bagietki, można też go zapasteryzować w słoikach, by przechować na zimę (oczywiście ugotować z odpowiednio większej ilości składników). 
Bardzo polecam!

Składniki:
2 bakłażany
1 mała czerwona papryka
1 mięsisty pomidor
1 cebula
2 ząbki czosnku
4 łyżki oliwy
natka pietruszki
2 łyżki octu jabłkowego
sól
pieprz
słodka wędzona papryka
opcjonalnie: szczypta chili

Bakłażany przekroić na pół, ułożyć na blasze skórką do dołu. Paprykę również ułożyć na blasze, piec w piekarniku (funkcja grill) przez ok 30 minut w temp. 200stC. Po upieczeniu paprykę włożyć do foliowego woreczka, pozostawić na 15 minut, następnie zdjąć skórkę i usunąć gniazdo nasienne.
Środek bakłażana wydrążyć za pomocą łyżki. Cebulę, paprykę i bakłażany pokroić w drobną kostkę.
Pomidor sparzyć i obrać ze skórki, pokroić w kostkę.
W głębokiej patelni rozgrzać oliwę, zeszklić cebulę, dodać pomidor, posiekany czosnek, paprykę, bakłażany. Dusić po przykryciem, czasem mieszając, ok 10 minut. Wlać ocet, doprawić do smaku papryką, solą i pieprzem (i chili - wg uznania), dodać posiekaną natkę pietruszki. Smażyć jeszcze ok 2-3 minut.
Najlepiej smakuje na grzankach albo jako dodatek do mięsa.
Приятного аппетита!


środa, 7 października 2015

Risotto z borowikami i szałwią


Jestem, jestem:) Po prostu przez ostatnie dwa dni miałam na głowie więcej, niż planowałam. Trochę niewyspana jestem, ale słońce tak pięknie dziś świeci, że szkoda dnia na wylegiwanie się w łóżku.
Podczas weekendowej wyprawy do lasu widzieliśmy odlatujące żurawie. Tak jakoś smutno się zrobiło, słysząc ich pożegnalny klangor. Wczoraj miasto tonęło we mgle, dziś wiatr kołysze złotym jesionem za oknem. Jesień, drodzy Państwo, jesień!
Zdaje się, że wspomniałam coś o weekendowym grzybobraniu:) Kilka prawdziwków tylko rozbudziło nasz apetyt, ale w lesie znów jest sucho, noce bardzo zimne... więc, niestety, nie liczę już na wysyp i pełne kosze...
Apetyt miałam też na risotto z grzybami. Nie gotuję risotta zbyt często, wolę sypką konsystencję ryżu po ugotowaniu. Ale mając świeże borowiki nie mogłam sobie odmówić. Wyszło bardzo smaczne, chętnie bym powtórzyła, tylko grzybów brak...

Składniki:
200g borowików (świeżych)
100g ryżu arborio
4 łyżeczki masła
1 mała szalotka
50ml białego wytrawnego wina
300-350ml gorącego bulionu warzywnego (a najlepiej wywaru z grzybów)
1 suszony pomidor
1 łyżka tartego sera (parmezan, bursztyn)
gałązka tymianku
4-5 listków szałwii
sól
pieprz


Szalotkę posiekać. 3 łyżeczki masła roztopić, podsmażyć na nim listki szałwii na chrupiąco, listki odłożyć, a na maśle zeszklić szalotkę (nie rumienić!). Grzyby pokroić w plastry ok 0,5cm, dodać je do masła, dusić chwilę, aż nieco odparują, wyjąć na talerz. Do cebuli dodać pokrojony suszony pomidor, wsypać ryż, smażyć mieszając, aż każde ziarenko będzie pokryte masłem. Wlać wino, zredukować na dużym ogniu. Wlać 100ml bulionu, ciągle mieszając gotować, aż płyn się wchłonie. Wlać jeszcze 100ml bulionu, znów gotować, aż się wchłonie, wlać pozostały bulion, wrzucić gałązkę tymianku i znów mieszając gotować, aż ryż będzie al'dente. Pod koniec gotowania dodać grzyby, pozostałe masło, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Do risotta dodać ser, wymieszać, wyłożyć na talerz, udekorować chrupiącą szałwią.
Smacznego!



niedziela, 4 października 2015

Sernik z jabłkami

 
Apetyt na serniki jak widać mnie dopisuje. A ciasto na niedzielę poniekąd jest tradycją. Gdy połączyłam te dwa fakty - wyszło mi, że muszę upiec sernik:)
Dla mnie idealny sernik to taki, który ma bardzo cienką warstwę ciasta (albo nawet jej nie ma), jest wyraźnie serowy, a różne dodatki jedynie podkreślają jego smak. Chciałam, by ten spełniał wszystkie wymagania. Wyszedł lekki, ale nie piankowy, a dodatek karmelizowanych jabłek nadaje mu nieco jesienny charakter. Pyszny!

Składniki:
750g twarogu półtłustego
200ml gęstej śmietanki 36%
200g cukru
ziarenka z laski wanilii
4 jajka
1 op. budyniu waniliowego

spód: biszkopty do wyłożenia formy lub 200g zmielonych ciastek owsianych + 60g masła

2 duże jabłka
4 łyżki cukru
2 łyżki wody
1 łyżeczka cynamonu
garść orzechów włoskich

Wszystkie składniki wyjąć z lodówki ok 2h przed pieczeniem.
Twaróg zmielić dwukrotnie, dodać śmietankę, żółtka, cukier, budyń, wanilię i zmiksować na jednolitą masę. Białka ubić na sztywną pianę, wmieszać do masy serowej.
Dno tortownicy (22cm) wyłożyć ciasteczkami, wylać masę serową. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Na dno piekarnika postawić naczynie z wrzącą wodą, piec ok 60 minut w temp. 140stC.
Sernik można również upiec w kąpieli wodnej. Formę owinąć folią aluminiową, żeby woda się nie przedostała przez dno, wstawić do innej większej formy/blaszki z gorącą woda. Sernik piec przez 60minut w temp. 150stC.
Upieczony sernik na środku może pozostawać nieco bardziej miękki, ale już nie surowy. Studzić godzinę przy lekko otwartych drzwiczkach, następnie wyjąc z piekarnika, pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Jabłka obrać, pokroić w ósemki.
Na dno rondelka z grubym dnem wsypać cukier, wlać wodę, podgrzewać, aż powstanie gęsty syrop o złotym kolorze. Włożyć jabłka, gotować, delikatnie odwracając, żeby stały się miękkie, ale nie rozpadły. Oprószyć cynamonem. Jabłka wyłożyć na sernik, polać pozostałym syropem.
Orzechy uprażyć na suchej patelni, potrzeć w dłoniach, żeby oczyścić je ze skórek. Sernik posypać orzechami.
Przechowywać w lodówce.
Słonecznej niedzieli!


piątek, 2 października 2015

Pieczony pstrąg z masłem ziołowym

Jest piątek - jest rybka. Nabyłam świeżuteńkie pstrągi. Wiecie, takie o wyraźnym spojrzeniu, błyszczących łuskach, krwistych skrzelach i jędrnym ciele. Aż chce się coś dobrego przygotować;) Najbardziej lubię ryby pieczone, zatem wybrałam taki sposób ich przyrządzenia. Ryby nadziałam masłem ziołowym dzięki czemu są aromatyczne i soczyste. Lampka lekkiego wina do obiadu - rozpływam się z zadowolenia;)

Składniki:
2 pstrągi
50g masła
pęczek posiekanej natki pietruszki
kilka gałązek tymianku
4 ząbki czosnku
1 cytryna
sól
pieprz
oliwa

Ryby sprawić, z jednego boku skórę naciąć kilka razy.
Masło wymieszać z pietruszką, listkami tymianku, posiekanymi 2 ząbkami czosnku, podzielić na pół, a każdej części ulepić podłużny klusek i włożyć do ryby.
Pozostałe ząbki czosnku pokroić w plasterki, włożyć w nacięcia na boku pstrągów, posypać solą i pieprzem, położyć plasterki cytryny.
Ryby ułożyć na blasze posmarowanej oliwą, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-30 minut ( w zależności od wielkości ryby) w temp. 180stC. Podawać z cytryną.
Smacznego! 

czwartek, 1 października 2015

Chaczapuri z serem

Kulinarnych wędrówek po świecie ciąg dalszy. Dziś Gruzja i chaczapuri. Dokładnie wersja imeretyńska. Te cienkie placki, wypełnione serem, czasami nazywane są gruzińską pizzą. Pewne podobieństwo smaków jest, ale tylko jeśli chodzi o ser. Pisałam niedawno o warsztatach kuchni gruzińskiej, na których właśnie chaczapuri były głównym zadaniem. Posmakowały nam, bardzo. Tak bardzo, że niedługo potem zrobiłam je w domu. Pyszne wyszły! 
W Gruzji do chaczapuri dodaje się ser suluguni, w naszych warunkach zastąpiłam go sekiem Capri i mozzarellą. Można również dodać bryndzę albo ser koryciński. Można upiec je w piekarniku na kamieniu lub smażyć na suchej patelni. Obie wersje smakują wspaniale.

Składniki (na 4 sztuki):
2 szklanki mąki luksusowej (dałam Młynomag)
6g drożdży
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki wody
2 łyżki roztopionego masła
2 łyżki oleju
duża szczypta soli
1 łyżeczka cukru
(opcjonalnie - zioła, czosnek)

nadzienie:
200g mozzarelli
220g sera Capri (1 opakowanie)
100g oscypka (lub dobrego żółtego sera)
sól, pieprz do smaku
50g masła

Ciepłe mleko wymieszać z cukrem, łyżeczką mąki i drożdżami, odstawić na 15 minut, aż zaczyn ruszy.
Resztę mąki przesiać z solą, wlać zaczyn, wodę, masło, wyrobić ciasto, dolewając olej. Ciasto powinno być miękkie, gładkie i elastyczne, po naciśnięciu paluszkiem szybko wracać do formy.
Ciasto posmarować olejem, włożyć do miski, przykryć i odstawić do wyrastania na ok 1,5-2 godziny.
Przygotować nadzienie: sery zetrzeć, wymieszać ze sobą, ewentualnie doprawić do smaku. Z sera uformować 4 kulki.
Ciasto wyłożyć na stolnicę, podzielić na 4 części, z każdej zrobić kulkę, lekko spłaszczyć, na środku położyć kulkę sera, dokładnie zlepić brzegi. Kulki rozpłaszczyć najpierw dłońmi, a następnie rozwałkować na placki o średnicy ok 24cm. Podczas wałkowania odwracać placek, żeby miał jednakową grubość. Placki smażyć na rozgrzanej suchej patelni na rumiano z obu stron. Po usmażeniu posmarować masłem.
Można również upiec w piekarniku: placki ułożyć na rozgrzanej blasze lub kamieniu, piec ok 10 minut w temp. 220stC. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika, posmarować masłem.

შეგარგოს!





Drukuj