czwartek, 28 stycznia 2016

Kotlet schabowy wg Magdy Gessler

Od pewnego czasu schabowe według Magdy Gessler stały się już legendą, choć słynna restauratorka nie pierwsza ten sposób wymyśliła. Moczenie w mleku i cebuli sprawia, że mięso jest kruche, delikatne, miękkie. Dobra, dobra - myślałam - jak smażę schabowe, to też są miękkie. Postanowiłam jednak wypróbować ten sposób. Powiem Wam, że tak dobrych schabowych dawno nie jadłam! Po prostu rozpływają się w buzi! Pyszne, pyszne, pyszne! Do panierki dodałam płatki owsiane, ale można też dodać sezam, mielone orzechy lub słonecznik, usmażyłam je na oleju. Ale wiadomo - każdy ma swoje upodobania, więc można również usmażyć na smalcu albo klarowanym maśle.
I koniecznie skorzystajcie z genialnego pomysłu Ewy na smażoną cebulkę - świetnie będzie pasować do ziemniaków czy kaszy. 

Składniki:
4 kotlety ze schabu
2 szklanki mleka
2 cebule
sól
pieprz świeżo mielony
2 jajka
1/2 szklanki bułki tartej
3 łyżki płatków owsianych
1/2 szklanki mąki
olej do smażenia

Kotlety rozbić tłuczkiem. Cebulę pokroić w krążki. Kotlety układać w misce na przemian z cebulą, zalać mlekiem. Przykryć folią i odstawić na kilka godzin do lodówki.
Następnie kotlety wyjąć z zalewy, osuszyć na papierowym ręczniku, posolić, oprószyć pieprzem.
Obtoczyć w mące, w rozmąconym jajku, w bułce wymieszanej z płatkami owsianymi. Smażyć na rozgrzanym oleju na złoto z obu stron. Podawać od razu na gorąco.
Cebulę wyjąć z mleka, osączyć, obtoczyć w mące, usmażyć na rumiano na tej samej patelni.
Smacznego!



środa, 27 stycznia 2016

Pierś kaczki z żurawiną i dynią pieczoną na oleju rzepakowym



Kaczka nie cieszy się zbytnią popularnością, gdyż wiele osób nie wie, jak ją przyrządzić. Niestety, ja również do nich należę - kaczki w całości, np. nadziewanej jeszcze nie piekłam. A ponieważ lubię wyzwania, przy okazji jakiejś większej imprezy pokuszę się na takie danie. Póki co zadowoliłam się piersią kaczki z żurawiną. Pyszne to wyszło! Mięso jest delikatne, zupełni inne, niż gęś lub kurczak. Żurawina podkreśla i podkręca jego smak, a pieczona dynia świetnie się komponuje jako dodatek. Dynię upiekłam z piekarniku, doprawiłam ją papryką wędzoną, tymiankiem, rozmarynem, skropiłam olejem. Przygotowanie tego dania wbrew pozorom nie jest czasochłonne, trzeba tylko dobrze skoordynować działania: póki dynia się piecze - smażę kaczkę, a gdy kaczka się dopieka w piekarniku (razem z dynią), robię sos żurawinowy.
Zazwyczaj gdy piekę warzywa, sięgam po oliwę, ale tym razem wybrałam olej. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego nazywam go polskim złotem. Ma neutralny smak i zapach, idealnie nadaje się do pieczenia, smażenia, do ciast, mięs i sałatek. W kuchni jest po prostu niezastąpiony!

Składniki:
2 filety kaczki ze skórą
sól
świeżo mielony pieprz
tymianek

sos żurawinowy:
50g żurawiny (może być mrożona)
50ml czerwonego wina
1 nieduża gruszka
1 łyżka miodu
kilka listków rozmarynu
pieprz
opcjonalnie: 1 goździk, szczypta cynamonu

pieczona dynia:
pół dyni hokkaido (ok 700g)
tymianek
wędzona papryka
sól
pieprz
3 łyżki oleju rzepakowego
gałązki tymianku do dekoracji

Filety kaczki opłukać, osuszyć papierową serwetą. Skórkę naciąć w kratkę, natrzeć solą, pieprzem i tymiankiem, odstawić na 2 godziny.
Dynię wydrążyć, oczyścić, pokroić w cząstki. Ułożyć na blasze, posmarowanej olejem. Dynię doprawić i posolić do smaku, skropić olejem. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec do miękkości, ok 20-25 minut w temp. 180stC.
W tym czasie usmażyć kaczkę. Filety ułożyć na zimnej patelni skóra do dołu, smażyć ok 8 minut na średnim ogniu, tłuszcz powinien się wytopić. Następnie odwrócić mięso, smażyć jeszcze 5-6 minut. Mięso powinno pozostać lekko różowe w środku, a przy naciśnięciu być sprężyste. Po usmażeniu filety przełożyć do rondla skórą do góry, wstawić do piekarnika na 5-6 minut. Po tym czasie wyjąć z piekarnika, zostawić na 5 minut, żeby mięso odpoczęło. Przed podaniem pokroić w plastry.
Przygotować sos żurawinowy: z patelni zlać tłuszcz wytopiony z kaczki. Gruszkę obrać i pokroić w ósemki. Na patelnię wyłożyć kawałki gruszki, obsmażyć, dodać żurawinę, miód, rozmaryn, wlać wino, ewentualnie doprawić goździkami i cynamonem i dusić 5 minut, następnie żurawinę rozgnieść (część owoców zostawić w całości), całość jeszcze chwilę smażyć.
Na talerze wyłożyć kawałki pieczonej dyni, plastry kaczki, polać sosem żurawinowym.
Smacznego!


wtorek, 26 stycznia 2016

Mini pączki z serkiem homogenizowanym

Karnawał w tym roku mamy wyjątkowo krótki. Na Tłusty Czwartek tradycyjnie usmażę najlepsze pączki na świecie, a na rozgrzewkę proponuje szybkie, ekspresowe wręcz pączusie na serku homogenizowanym. Te urocze maleństwa nawet same obracają się podczas smażenia. A smakują doskonale! Można je obtoczyć w cukrze pudrze wymieszanym z cynamonem lub kawą rozpuszczalną, wtedy zyskają dodatkową nutę smakową.
Bardzo polecam!

Składniki:
300g serka homogenizowanego naturalnego
2 duże jajka
2 łyżeczki cukru waniliowego
1 łyżka spirytusu
1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej

olej do smażenia
 do oprószenia: cukier puder (opcjonalnie cynamon lub kawa rozpuszczalna)

Serek rozetrzeć z cukrem, jajkami i spirytusem. Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem, wsypać do masy serowej, wymieszać na jednolite ciasto.
W rondlu z grubym dnem rozgrzać olej. Z ciasta odrywać kawałki wielkości orzecha włoskiego, obtaczać w mące, formować kulki. Pączki wrzucać na gorący olej, smażyć na średnim ogniu do uzyskania złotego koloru.
Usmażone pączki wykładać na papierową serwetę, żeby osączyć z tłuszczu. Jeszcze ciepłe posypać obficie cukrem pudrem.
Słodkiego karnawału!

Uwaga: serek nie może być zbyt płynny, powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Formując kulki obtaczamy ciasto w mące.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Aromat z przepisami na Tłusty Czwartek

Z samego rana lecę do Was z dobrą nowiną - właśnie ukazał się kolejny numer Magazynu Aromat. Tym razem jest to wydanie specjalne z przepisami na Tłusty Czwartek. Tyyyle pyszności w jednym numerze - pączki z różnych stron świata, oponki, donaty, faworki... I nie przejmujcie się kaloriami, w karnawale pączki nie tuczą;)
Znajdziecie tu także i mój przepis na mini pączki z serkiem homogenizowanym.
Zaglądajcie, ściągajcie, czytajcie!
http://issuu.com/magazynaromat/docs/aromat_tlusty_czwartek_32a7e26844ba69  

Słodkiego karnawału!


czwartek, 21 stycznia 2016

Nocne kajzerki



- Co robisz? - pyta mąż, gdy słyszy po 21-ej krzątanie się w kuchni. 
- Ciasto zagniatam, bułeczki jutro będą, - odpowiadam i już sobie wyobrażam tę chrupiącą, rumianą skórkę... 
Tak, tak, nic mnie się nie pomyliło. Ciasto wyrobiłam wieczorem, żeby przez noc mogło dojrzewać i rosnąć w lodówce, a rano na śniadanie zaskoczyć bliskich ciepłymi domowymi kajzerkami. 
Czy już mówiłam, że są wspaniałe? Takie mięciutkie, puszyste! Smakują pysznie zarówno z wędliną, jak i na słodko z dżemem i serkiem. Niech was nie przerazi aż 3-etapowe przygotowanie ciasta, gdyż w 1 i 2 dzień zajmuje to w sumie niecałe 15 minut. Za to wdzięczność za pyszne śniadanie i zadowolenie na twarzach bliskich jest warte każdej minuty:)
Bardzo polecam!

Składniki (na 8 sztuk):
ciasto przefermentowane:
0,5 szklanki wody
1 szklanka mąki (typ 650)
3g świeżych drożdży

ciasto właściwe:
300g mąki (dałam typ 650, można też typ 550)
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
80ml mleka
80ml wody
5g świeżych drożdży
1 łyżeczka miodu
0,5 łyżeczki soli
2 łyżki oleju lub oliwy
całe ciasto przefermentowane 
mak do posypania

Dzień 1: przygotowujemy ciasto przefermentowane. Drożdże rozpuszczamy w wodzie, wsypujemy mąkę, mieszamy dokładnie, żeby powstało gładkie ciasto (będzie klejące). Miskę przykrywamy folią, odstawiamy na 1h w temp. pokojowej, następnie wstawiamy na min. 12h do lodówki (można trzymać w lodówce do 36h).

Dzień 2, wieczorem: ciasto przefermentowane wyjmujemy z lodówki i zostawiamy w temp. pokojowej na godzinę, żeby się ociepliło. Mąkę przesiewamy z solą. Miód i drożdże rozpuszczamy w wodzie z mlekiem, wlewamy do przefermentowanego ciasta, dodajemy przesianą mąkę z solą i mąkę ziemniaczaną, wyrabiamy gładkie, miękkie ciasto, pod koniec wyrabiania dodajemy olej.
Jeśli ciasto jest zbyt twarde, należy dolać nieco wody, jeśli zbyt się klei - dosypać odrobinę mąki.
Ciasto wkładamy do miski, przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na 12 godzin.

Dzień 3, rano: Miskę z ciastem wyjmujemy z lodówki, zostawiamy na godzinę, żeby ciasto się ociepliło. Następnie odgazowujemy uderzając pięścią, dzielimy na 8 części. Z każdego kawałka ciasta formujemy wałek o długości ok 30cm, zaplatamy kajzerki, wierzch posypujemy makiem.

Kajzerki układamy na blasze w sporych odstępach, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do napuszenia (ok 40 minut).
W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 220stC. Wstawiamy wyrośnięte bułki, na dno piekarnika wrzucamy kilka kostek lodu, żeby wytworzyła się para. Pieczemy ok 12 minut. Upieczone kajzerki studzimy na kratce przykryte ściereczką.
Smacznego!





środa, 20 stycznia 2016

Tagliatelle z marchewką, groszkiem i kaczką


Cudowną mamy zimę! U mnie teraz świeci słoneczko i delikatnie prószy śnieg. Jak w bajce:) Nastawiłam fermentujące ciasto, jutro będą bułeczki. A dziś szybkie obiadowe danie, które przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom makaronów (czy jest ktoś, kto makaronów nie lubi?:) 
Latem będzie pysznie smakował ze świeżymi warzywami, ale o tej porze roku wykorzystałam zapasy z zamrażarki. 
Przy okazji pomyślałam sobie, że fajnie byłoby mieć robota z nasadką do makaronów... Marzenia lubią się spełniać, więc zaczynam już marzyć:)

Składniki (na 4 porcje):
200g upieczonego filetu kaczki
100g cukrowego groszku (strąki)
1 nieduża marchew (w sezonie 2-3 młode marchewki)
1 szalotka
1 ząbek czosnku
200ml śmietanki 30%
125ml białego pół/wytrawnego wina
sól
pieprz
oregano
oliwa
300g makaronu tagliatelle
2 łyżki tartego sera (parmezan, bursztyn)

Szalotkę pokroić w półtalarki, czosnek posiekać, zeszklić na oliwie. Dodać groszek, pokrojoną we wstążki marchew, zalać winem, zagotować, zredukować, przykryć i dusić ok 5-7 minut. Wlać śmietankę, doprawić do smaku i gotować jeszcze 5 minut. Sos powinien stać się gęstszy.
Filet pokroić w cienkie plastry, dodać do sosu pod koniec gotowania.
W międzyczasie ugotować al dente makaron, odcedzić, wyłożyć do sosu i wymieszać.
Podawać posypany serem.
Smacznego!


wtorek, 19 stycznia 2016

Pierogi z dynią

 
Jak dobrze, gdy wśród zimowych zapasów czasem zdarzają się niespodzianki. Okazało się bowiem, że mam jeszcze jedną dynię. I od razu w głowie kilka pomysłów na jej wykorzystanie. Może zupa? Albo sałatka? Nie, upiekę i będzie do obiadu. A może lepiej pierogi? Na szczęście dynia była dość duża, więc z powodzeniem spełniłam dwie ostatnie zachcianki. Upiekłam całą, część zjedliśmy z kaczką, a resztę wykorzystałam do pierogów. Do dyniowego nadzienia dodałam biały ser, doprawiłam wędzoną papryką, chili i tymiankiem. Teraz mogę stwierdzić, że pomysł był bardzo trafiony. Pierogi smakują pysznie. 
p.s. Dyniowe pestki chętnie zjadają sikorki;)

Składniki (na ok 35 sztuk):
ciasto:
1,5 szklanki mąki (+ do podsypywania)
150ml gorącej wody
0,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka oleju

nadzienie:
ćwiartka upieczonej dyni (u mnie hokkaido w całości ważyła prawie 1,5kg)
200g półtłustego twarogu
szczypta chili
0,5 łyżeczki wędzonej papryki
1 łyżeczka tymianku
sól
pieprz

Ciasto: mąkę przesiać z solą, zalać gorącą wodą, wymieszać, wyłożyć na stolnicę i wyrabiać ok 5-10 minut, pod koniec wyrabiania dodać olej. Ciasto powinno być gładkie, elastyczne, lekko twardawe, ale po leżakowaniu zmięknie i będzie w sam raz. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić na godzinę.

Nadzienie: dynię rozgnieść widelcem lub zmiksować, dodać twaróg, przyprawy, wymieszać.
Ciasto rozwałkować cienko, szklanką wycinać kółka (ok 6cm), nakładać nadzienie, zlepiać brzegi. Pierogi gotować w lekko osolonej wodzie przez ok 1-2 minuty od momentu wypłynięcia.
Masło rozpuścić na patelni, zrumienić na nim listki szałwii, żeby były chrupiące. Polać pierogi.
Smacznego! 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Chleb pszenny z suszonymi pomidorami i czosnkiem

 
Dawno nie pisałam o chlebie. Takim, którego zapach wypełnia cały dom. Takim z mięciutkim wnętrzem i chrupiącą skórką. Takim, którego powtórki już nie mogę się doczekać. 
Dawno nie jadłam tak pysznego chleba. Nasz powszedni żytni jest bardzo smaczny, ale czasem potrzebuję czegoś nowego, innego, żeby móc stęsknić się za żytnim. Dla odmiany więc mamy pszenny. Też na zakwasie, ale pszenny jak to pszenny - ma inną strukturę, smakuje inaczej. No i wreszcie mogłam wypróbować kamień w akcji. Wzorując na chlebie pszennym z cebulką upiekłam chleb z czosnkiem i suszonymi pomidorami. Nie pozwoliliśmy mu nawet porządnie wystygnąć i połowę zjedliśmy na ciepło. Coś czuję, że jutro będzie powtórka;)

Składniki:

170g zakwasu pszennego, dokarmionego dzień wcześniej
370g mąki pszennej chlebowej typ 750
50g mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
50g mąki żytniej chlebowej typ 720
150ml letniej wody
100g gęstej kwaśniej śmietany 18%
2 łyżki oleju
łyżeczka soli
1 główka czosnku
50g suszonych pomidorów


Czosnek opłukać, owinąć folią aluminiową, piec w piekarniku prze ok 30 minut. Ostudzić, obrać z łupin, rozgnieść na jednolita papkę.
Ciasto: w misie miksera wymieszać wodę, zakwas, śmietanę, olej, sól i czosnek, wsypać mąkę i zagnieść ciasto (hak, 5 minut). Ciasto pozostawić na 10 minut, następnie dodać pokrojone pomidory i ponownie zagnieść.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny do wyrastania. W trakcie wyrastania ciasto raz odgazować poprzez składanie. 
Wyrośnięte ciasto ponownie zagnieść, uformować bochenek, przełożyć go do obsypanego mąką koszyka (albo do dużego sita wyłożonego lnianą ściereczką (ściereczkę należy mocno oprószyć mąką). Koszyk nakryć ściereczką i odstawić do ponownego wyrastania na ok 2 godziny - chleb powinien przynajmniej dwukrotnie zwiększyć objętość.
Nagrzać piekarnik z kamieniem do chleba lub blachą w środku do 230stC z termoobiegiem (250stC góra+dół). Chleb przełożyć na łopatę, odwracając koszyk, z wierzchu naciąć ostrym nożem. Piekarnik spryskać wodą, żeby powstała para. Chleb położyć na kamieniu/blasze, piec 15 minut w 230stC, następnie zmniejszyć temperaturę do 200stC (220stC góra+dół) i piec jeszcze 20 minut. W trakcie pieczenia kilkakrotnie spryskać piekarnik wodą albo wrzucić na dno kostkę lodu.
Upieczony chleb studzić na kratce przykryty ściereczką.
Udanych wypieków!




czwartek, 14 stycznia 2016

Pilaw... prawie uzbecki

 
Jednym z plusów mieszkania w dawnym Związku Radzieckim była możliwość próbowania dań wielu krajów. Narodowa potrawa uzbecka - fergański pilaw - do dziś jest znany, lubiany i gotowany w każdym domu. Oczywiście, w każdym domu po swojemu i niekoniecznie zgodnie z oryginałem. Raz że prawdziwy, ten najprawdziwszy musi być na baraninie i baranim smalcu. Dwa - kwestia ryżu. Tradycyjnie do fergańskiego pilawu wykorzystuje się ryż dewzira - czerwony, który rośnie tylko w tej części Azji. Trzeci powód - przyprawy: koniecznie zira (czyli kumin), owoce berberysu, szafran. No i marchew - najlepiej żółta. Ze zdobyciem odpowiedniej mieszanki przypraw raczej nie było i teraz ma problemu - na targu są stoiska, gdzie przedstawiciele bratnich narodów sprzedają aromatyczne zioła, mieszanki i herbaty. Znalezienie baraniny natomiast sprawiało większe wyzwanie, a zaopatrzenie się odpowiedni ryż było prawie niemożliwe (nie pamiętam go wśród usypanych kopczykami przypraw na targu). Więc przepis ulegał znacznemu zmodyfikowaniu: wieprzowina lub  kurczak, zwykły biały ryż, zwykła marchew i olej roślinny. Co nie oznacza, że taki pilaw był mniej smaczny! 
Mój pilaw również zrobiłam na wieprzowinie, dodałam mieszankę ryżu dzikiego, paraboled i czerwonego. Wyszedł niezwykle aromatyczny i pyszny! Spróbujcie;)

Składniki:
500g wieprzowiny (szynka, łopatka, karczek)
400g ryżu (najlepiej brązowy, czerwony)
2 duże cebule
3 marchewki
150ml oleju
2 główki czosnku
1 papryczka chili
łyżeczka nasion kuminu
szczypta szafranu (lub 0,5 łyżeczki kurkumy)
szczypta chili
1 łyżka suszonego berberysu
sól
pieprz
opcjonalnie - garść rodzynków

Ryż kilkakrotnie opłukać, zalać wodą i odstawić.
Mięso pokroić w kostkę (ok 2cm).
Cebule pokroić w półksiężyce, marchew pokroić w słomkę. Czosnek tylko opłukać, nie obierać.
Kumin utrzeć w moździerzu.
W głębokim garnku (najlepiej żeliwnym) rozgrzać olej, obsmażyć mięso, dodać cebulę, gdy zacznie się rumienić, dodać marchew. Smażyć ok 10 minut, często mieszając. Dodać kumin, wymieszać. Zalać gorącą wodą, żeby wszystkie składniki były przykryte, dodać resztę przypraw, posolić, włożyć całe główki czosnku i papryczkę. Dusić pod przykryciem na małym ogniu ok 30 minut.
Ryż odcedzić, wyłożyć równą warstwą na mięso, dolać wody, żeby ryż był cały zanurzony, przykryć i gotować jeszcze ok 20 minut. Jeśli płyn się wygotuje zanim ryż będzie miękki, należy podlać trochę wrzątku. Do pilawu można dodać rodzynki - wrzucamy je na mięso przed ryżem.
Gdy ryż będzie już prawie gotowy (ten moment, kiedy myślimy: już prawie, prawie, jeszcze chwila), garnek zdjąć z ognia i pozostawić na ok 15 minut, żeby "doszedł". Czosnek i papryczkę wyjąc, pilaw wymieszać. Przed podaniem można posypać pestkami granatu (najlepiej wybrać kwaśne, kaukaskie odmiany).
Smacznego!


wtorek, 12 stycznia 2016

Sałatka jarzynowa z fasolą i kabanosami

Ręka do góry, kto robił na Święta sałatkę jarzynową:) Choć jest znana i czasem wydaje się zbyt prosta i mało elegancka, to wciąż ją lubimy i często gości na świątecznym stole. Ile domów tyle przepisów na tę sałatkę: z selerem, z jabłkiem, z ziemniakami lub bez, z kukurydzą, z... 
A zauważyliście, że w każdym domu smakuje inaczej? Podzielę się moim pomysłem na nieco inną jej wersję. Jest równie smaczna, ale inna - z fasolą, kabanosami - sycąca i treściwa. 

Składniki:
3 ziemniaki
3 marchewki
3 jajka
3 kiszone ogórki
1 szklanka ugotowanej fasoli
100g kananosów
sos:
3 łyżki majonezu
1 łyżka gęstej śmietany
1 łyżeczka chrzanu (ze słoika)
sok z cytryny do smaku
świeżo mielony pieprz

Ziemniaki i marchew wyszorować dokładnie, ugotować w mundurkach, przestudzić.
Jajka ugotować na twardo.
Ogórki, ziemniaki, marchew, jajka pokroić w kostkę, kabanosy pokroić w kawałki, dodać fasolę, wszystko wymieszać.
Składniki sosu wymieszać, połączyć z sałatką.
Smacznego!

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Granola pomarańczowo-kokosowa

Rozkoszując się korzenną kawą pisałam, że w planach mam coś pomarańczowego. Dotrzymuję słowa i oto ona - pomarańczowo-kokosowa granola. Chrupiąca, zdrowa, słodka w sam raz i pachnąca pomarańczami. Póki robiłam zdjęcia, nie mogłam się powstrzymać i wyjadałam ją prosto ze słoika:)

Składniki:
2 szklanki płatków owsianych pełnoziarnistych (ewentualnie górskich)
0,5 szklanki otrębów owsianych z chia
0,5 szklanki wiórków kokosowych
0,5 szklanki posiekanych migdałów
0,5 szklanki orzechów włoskich
0,5 szklanki jasnych rodzynków
2-3 łyżki siemienia lnianego
3 łyżki miodu lipowego, akacjowego lub syropu klonowego
2 łyżki oleju kokosowego
sok i skórka otarta z 2 małych ekologicznych pomarańczy

Wszystkie składniki oprócz rodzynków wymieszać w misce, aż się skleją, wyłożyć na blaszkę i uklepać. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 20 minut w temp. 170stC, w trakcie pieczenia 2 razy zamieszać.
Granolę wyjąć z piekarnika, jeszcze ciepłą wymieszać z rodzynkami, ostudzić. Przechowywać w puszce lub słoiku.
Smacznego!

piątek, 8 stycznia 2016

Piernikowa kawa zbożowa


Bardzo lubię aromat kawy, wszelakie desery czy pralinki o smaku kawowym, a ponieważ moje serce podskakuje (dosłownie) przy filiżance espresso, tylko czasem pozwalam sobie na latte. Ostatnio sięgam co raz częściej po kawy zbożowe. Znana mi jeszcze z dzieciństwa Inka znów znalazła swoje miejsce na półce w szafce, a ja mogę rozkoszować się kawą kiedy tylko mam ochotę, nawet o 23-ej:)
Dziś przy kubku korzennej kawy wspominam naszą Wigilię i pachnące piernikiem Święta Bożego Narodzenia... A jutro będzie pomarańczowo:) 

2 łyżeczki zbożowej kawy (u mnie Inka) zaparzam pół szklanki gorącej wody. Kilka pierniczków (takich chrupkich, bez nadzienia i polewy) namaczam w kawie, a gdy rozmiękną, dolewam łyżkę syropu piernikowego i miksuję w blenderze. W szklankach spieniam mleko, wlewam kawę i posypuję pokruszonym pierniczkiem.
Gotowe!

czwartek, 7 stycznia 2016

Karnawałowe róże

Wczorajsze Święto Trzech Króli rozpoczęło okres karnawału, który w tym roku jest wyjątkowo krótki - już 9 lutego mamy ostatki. Zatem nastał czas pączków, faworków, chrustów. Chyba nawet się nieco stęskniłam za kaloriami, więc nie czekając do Tłustego Czwartku zapraszam na róże. Robię je z tego samego ciasta, co faworki. Są delikatne, kruche i bardzo smaczne.

Składniki:
200g mąki tortowej
2 żółtka (z dużych jajek)
2 łyżki śmietany
1 łyżka spirytusu
łyżeczka masła
szczypta soli

dodatkowo:
olej do smażenia
cukier puder do posypania
konfitura wiśniowa lub truskawkowa z całymi owocami

Z podanych składników zagnieść gładkie ciasto, w razie potrzeby dodając trochę śmietany. Ciasto powinno być miękkie, gładkie, elastyczne. Przykryć go ściereczką i odstawić na pół godziny by odpoczęło.
Ciasto położyć na stolnicy i bić wałkiem min. 15 minut. Chodzi o to, żeby wtłoczyć w niego jak najwięcej powietrza.
Po wybijaniu ciasto rozwałkować bardzo cienko, szklanką wycinać kółka różnej wielkości. Na jedną różę potrzebne są 3 kółka: np. 7-5-3cm. Każde koło naciąć po bokach, położyć jedno na drugim, docisnąć środek palcem.
W rondlu rozgrzać olej, na gorący wrzucać po kilka róż, smażyć na złoto z obu stron, osączyć na papierowym ręczniku. Róże układać na paterach, posypując cukrem pudrem, w środek każdej włożyć wisienkę lub truskawkę.
Radosnego karnawału!

wtorek, 5 stycznia 2016

Pikantny czekoladowy gulasz z ryżem i pistacjami

 
Mamy nowy, nowiuśki, nowiusieńki... 2016 rok. Jaki będzie? Co przyniesie? Póki co wszystko wraca do codzienności. Nawet sikorki mimo naszej dwutygodniowej nieobecności znów tak samo przylatują do karmnika i czasem zaglądają w okno. 
I ja dziś rano tak samo piję gorącą ziołową herbatę i próbuję poukładać w myślach wszystkie moje plany i zamiary. Choć wiem, że to marny trud. Jak powiedział Woody Allen: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz Mu o swoich planach". Mam jednak kilka kulinarnych marzeń, a wśród nich upieczenie makaroników (pierwsza próba już była i całkiem udana, ale wiem, że potrafię więcej:) 
Zatem nie będę głośno myśleć i planować, lepiej będzie gdy po prostu zacznę działać. 
Nasza przerwa świąteczno-noworoczna zauważalna była również na blogu. Nie miałam czasu ani możliwości codziennie zaglądać na blog i odpowiadać na komentarze. Dopiero po powrocie przeczytałam, że jeden z Czytelników postanowił zmierzyć się z pieczonym gulaszem z czekoladą. Mam nadzieję, że posmakowało tak samo, jak nam. Ostatnio zrobiłam pikantną wersję tego dania z wieprzowiną, podałam z ryżem, posypany pistacjami. Cóż mogę powiedzieć - było pysznie;)

Składniki:
200g ryżu
1 papryczka chili
50g pistacji
500g szynki lub łopatki wieprzowej
2 jabłka
2 szalotki
100ml czerwonego wina
50g gorzkiej czekolady (min 70%)

marynata:
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka miodu gryczanego
4 łyżki soku pomarańczowego
0,5 łyżeczki chili
świeżo mielony pieprz
1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
kilka gałązek tymianku
3 łyżki oliwy

Składniki marynaty wymieszać. Mięso pokroić w kawałki (ok 2-3cm), polać marynatą, odstawić na  kilka godzin.
W naczyniu żaroodpornym posmarowanym oliwą ułożyć pokrojoną w piórka szalotkę, obrane ze i pokrojone w cząstki jabłka, połowę posiekanej chili. Na to wyłożyć mięso, polać marynatą i winem, przykryć, piec w piekarniku w temp. 120stC przez 3 godziny.
Pod koniec pieczenia do sosu dodać posiekaną drobno czekoladę, piec jeszcze 30 minut.
Ryż ugotować na sypko. Na talerze wyłożyć ryż, mięso, posypać siekanymi pistacjami i udekorować krążkami chili.
 Smacznego!


Drukuj