niedziela, 30 października 2016

Sernik kokosowy


Serniki wszelakie darzę miłością ogromną i nieustanną (drugi "sernikowy" przepis w tygodniu o czymś świadczy:). Tak się składa, że ten sernik wcale nie miał być sernikiem, tylko zapiekanką serową. Po otwarciu lodówki okazało się jednak, że zapas twarogu, mascarpone i śmietanki w zupełności wystarczy na upieczenie sernika. No i cóż, że zapiekanka miała natychmiast zadowolić mój sernikowy apetyt, sernik natomiast musiał wystygać przez całą noc. Doczekałam się i moja cierpliwość została wynagrodzona! Czekoladowy spód, kokosowy smak masy serowej oraz polewa z czekolady deserowej ma nawiązywać do smaku słynnego kokosowego batonika, który podobnie ma smak raju. Ten sernik też ma taki smak:)

Składniki:
na spód:
150g herbatników lub ciastek pełnoziarnistych 
60g masła
1 kopiasta łyżka kakao

Herbatniki zmiksować w malakserze, wsypać kakao i wlać rozpuszczone masło. Krótko zmiksować do uzyskania piaskowej konsystencji.
Dno tortownicy (22cm) wyłożyć papierem, wysypać herbatniki, wyrównać i ugnieść.

Masa serowa:

400g twarogu półtłustego lub tłustego
150g serka mascarpone
2 duże jajka
3/4 szklanki zagęszczonego mleka słodzonego 
100ml śmietanki kokosowej (lub zwykłej, kremówki 30%)
2 łyżki budyniu śmietankowego
50g wiórków kokosowych
 
Twaróg przetrzeć prze sito lub zemleć dwukrotnie. Do twarogu dodać mascarpone, śmietankę kokosową, mleko zagęszczone, jajka, budyń oraz wiórki, zmiksować krótko na gładką masę. Na ciasteczkowy spód wylać masę serową. 
Na dno piekarnika wstawić naczynie z wrzącą wodą.
Na środkowej półce postawić tortownicę z sernikiem, piec przez 10 minut w temp. 180stC, następnie  zmniejszyć temperaturę do 140st.C i piec przez 50 minut (masa na środku powinna być ścięta).
Po upieczeniu drzwiczki piekarnika lekko uchylić, studzić sernik przez godzinę, następnie wyjąc z piekarnika, a po całkowitym ostudzeniu wstawić do lodówki na kilka(naście) godzin.

Polewa:
70g czekolady deserowej (mlecznej albo pół na pół)
3 łyżki mleka
wiórki koksowe do posypania

Czekoladę połamać, zalać mlekiem, podgrzewać ciągle mieszając, aż czekolada się rozpuści.Ciepłą polewą polać sernik. Posypać wiórkami.
Smacznego!


piątek, 28 października 2016

Syrniki z patelni

 
Jak się lenić, to na całego. Cały tydzień w biegu, w wirze obowiązków domowych, zakupów, treningu, zajęć... Dziś rozkoszuję się myślę, że nie muszę się spieszyć. Popijam herbatę w imbirem na rozgrzanie, zajadam się pysznym śniadaniem. Czego chcieć więcej?!:)

Syrniki (albo jak kto woli bardziej po polsku - serniczki) są to placuszki z sera, smażone na patelni. W dzieciństwie zajadaliśmy je z kwaśną śmietaną. Podczas dzisiejszego śniadania miałam zjeść coś twarogowego, nie bardzo jednak wiedziałam na co mam ochotę - chleb z białym serem i miodem albo może leniwe. Wszak miałam się lenić:) W trakcie mieszania twarogu z jajkiem zmieniłam jednak plan - i tak wyszły syrniki. Do tego prażone jabłuszka z cynamonem i domowy jogurt... 


Składniki (na 8szt.):
250g twarogu
1 jajko
1 łyżka cukru z wanilią
2 kopiaste łyżki mąki (plus mąka do obtaczania)
olej do smażenia

1 duże jabłko (antonówka, szara reneta)
1 łyżka cukru trzcinowego
szczypta cynamonu
naturalny jogurt

Twaróg rozgnieść widelcem, dodać jajko, cukier, wymieszać, wsypać mąkę, jeszcze raz wymieszać. Łyżką nabierać kawałki ciasta, obtaczać w mące, formować kulki i spłaszczać na dłoni. Na patelni rozgrzać olej, wykładać placki, smażyć na małym ogniu z obu stron po ok półtorej minuty.
Jabłko obrać, pokroić w kostkę, wymieszać z cukrem i gotować, aż będzie miękkie. Oprószyć cynamonem. Jeszcze ciepłe wyłożyć na syrniki. Podawać z jogurtem.
Smacznego:)

poniedziałek, 24 października 2016

Naturalnie pyszne warsztaty z Sokołowem

Są takie miejsca, do których chce się wracać. Po ostatnich warsztatach w Akademii Smaku Sokołów marzyłam, żeby jeszcze raz móc odwiedzić to miejsce, chłonąć wiedzę i nasycać się wspaniała atmosferą. Marzenie się spełniło i 11 października wyruszyłam do Warszawy, a stamtąd razem z innymi blogerami autobusem do malowniczego Dworu Ziemiańskiego w Woli Suchożebrskiej. I choć tego dnia pogoda nie chciała się zlitować, co chwilę posyłając z nieba strugi deszczu i wiejąc przenikliwie zimnym wiatrem, to ciepłe powitanie w Akademii rozgrzało mnie i zachęciło do aktywnego udziału w warsztatach.


Tym razem firma Sokołów promowała swoją nową linię produktów Naturrino, które zaliczane są do tzw. wędlin szarych. Dlaczego szarych? Otóż wędliny te nie zawierają konserwantów, fosforanów, glutamianu ani innych dodatków, które polepszają kolor i smak. Tylko mięso i naturalne przyprawy. Dowiedziałam się o procesie kontroli jakości w zakładach mięsnych oraz ogólnie o procesie produkcji tych wędlin. Miałam też okazję spróbować nowych wędlin, które nie są jeszcze dostępne w sklepie: wędzony schab, karczek, boczek oraz szynka.


Jeszcze podczas prezentacji Szef kuchni Dominik Moskalenko specjalnie dla nas przygotował dwa rodzaje śniadania z wędlinami Naturrino: jajko sadzone oraz jajecznicę z szynką.




Była z nami też dietetyk Agnieszka Piskała, która opowiadała o zrównoważonej diecie i dzienniczku bieżącego notowania, a po prezentacji mieliśmy okazję stanąć na specjalnej wadze, która odczytuje takie parametry jak zawartość wody, tkanki tłuszczowej, wagę kości, a na podstawie tych danych oblicza BMI i wiek metaboliczny organizmu. Miło było dowiedzieć się, że wszystko mam na zielono (czyli w normie) i jestem o wiele młodsza, niż na to wskazuje mój dowód osobisty;)

Warsztaty to przede wszystkim gotowanie i na tę chwile czekałam najbardziej. Wymyślone przez Dominika menu składało się z kilku dań: dwa rodzaje sałatek, pierogi z pasztetem i grzybami, pieczony boczek. Oczywiście całe menu bazowało na produktach Naturrino. Obierałam gruszki na sałatkę, kroiłam łodygi selera, kruszyłam ser, lepiłam pierogi...

Wszystkie dania smakowały pysznie! I choć za boczkiem nie przepadam, to z apetytem wykrawałam z niego kawałki chudego mięsa. Jednak moje serce skradły pierogi: nadzienie miały tak smaczne, a ciasto delikatne, że jeszcze w kuchni podjadłam je prosto z tacy:)


 
Zapraszam na krótką relację video z warsztatów:)







 *Zdjęcia dzięki uprzejmości Organizatora.


sobota, 22 października 2016

Tort czekoladowo-gruszkowy - obłędny i uzależniający:)

Tydzień temu miałam swoje małe święto. Musiał więc być tort. Wymarzyłam sobie czekoladowy, z lekkim kremem na bazie śmietanki i mascarpone, z warstwą soczystych gruszek i orzechową bezą. Powiem nieskromnie, że wyszedł doskonały! Smaki cudownie się komponują i dopełniają, by razem stworzyć przepyszne połączenie. Kto miał okazję spróbować, ten wie, o czym mówię;)

Składniki:
ciasto:
125ml kefiru lub jogurtu naturalnego
60ml oleju rzepakowego
2 małe jajka
3/4 szklanki brązowego cukru
1 szklanka mąki
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
125ml gorącej kawy (bez fusów, może być rozpuszczalna)

Jajka, kefir, olej i cukier zmiksować.
Suche składniki - mąkę, proszek, sodę, kakao - przesiać, wsypać do jajecznej mikstury, wymieszać.
Wlać gorącą kawę, jeszcze raz wymieszać.
Ciasto przelać do wyłożonej papierem tortownicy (20cm), wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 40-45 minut w temp. 170stC do suchego patyczka. Po upieczeniu ciasto ostudzić, ściąć górkę, przekroić na 2 blaty.

Krem:
250ml śmietanki 30%
100g mascarpone
100g czekolady (deserowa, gorzka albo wg uznania)

Czekoladę połamać, zalać śmietanką, ciągle mieszając podgrzewać, aż czekolada się rozpuści. Śmietankę ostudzić i dobrze schłodzić (najlepiej wstawić na noc do lodówki).
Śmietankę ubić, pod koniec dodać mascarpone i jeszcze chwilę ubijać.

Beza:
2 białka
3 łyżki cukru
0,5 szklanki orzechów (laskowe, włoskie)

Orzechy podpiec w piekarniku ok 5 minut, ostudzić, obrać ze skórek, zmielić.
Białka ubić na sztywna pianę, pod koniec ubijania wsypując cukier. Dodać orzechy, wymieszać.
Dno tortownicy (20cm) wyłożyć papierem.
Bezę wyłożyć do tortownicy, wyrównać. Piec ok 20 minut w temp. 150stC. Ostudzić.

Warstwa owocowa:
3 gruszki średniej wielkości (np. konferencja)
3 łyżki galaretki gruszkowej

Gruszki obrać, pokroić w większą kostkę, gotować aż puszczą sok i będą miękkie, ale nie rozpadną się całkowicie. Wsypać galaretkę, wymieszać, żeby galaretka się rozpuściła. Ostudzić do konsystencji syropu.

Polewa:
50g czekolady (deserowa, gorzka)
2 łyżki mleka
do nasączenia: kilka łyżek likieru migdałowego (można zastąpić naparem herbaty z cytryną)
do dekoracji: kulki czekoladowe, posypka czekoladowa, kandyzowane plasterki gruszki

Do przygotowania polewy posiekać czekoladę, zalać mlekiem i podgrzewać, aż czekolada się rozpuści, lekko przestudzić.
Kandyzowane plastry gruszki: gruszkę, która powinna być dość twarda, pokroić w cienkie plastry (2-3mm), np. za pomocą obieraczki do warzyw albo szatkownicy do kapusty. Każdy plaster obtoczyć w cukrze, ułożyć na blasze (wyłożonej papierem lub silikonową matą), wstawić do nagrzanego piekarnika (170stC). Piec ok 5 minut, odwrócić na drugą stronę, piec jeszcze ok 5 minut, znów odwrócić, podpiec, żeby karmel zaczął lekko się złocić. Pasterki gruszek od razu zdjąć z maty, ułożyć na kratce lub na innej silikonowej macie do wystudzenia i zastygnięcia. 

Składanie tortu:
Jeden blat ciasta ułożyć w tortownicy, zapiąć obręcz. Na ciasto wylać tężejącą galaretkę z gruszkami, wstawić na ok 20 minut do lodówki.
Na galaretkę położyć bezę, posmarować połową kremu czekoladowego, przykryć drugim blatem ciasta. Ciasto nasączyć likierem, posmarować resztą kremu. Wstawić do lodówki na kilka godzin.
Tort polać polewą, udekorować wg uznania.
Smacznego!



Szukacie odpowiednich przydasi do kuchni? Mam dla Was zniżkę 10% na produkty #Ambition  w sklepie dajar.pl. Przy składaniu zamówienia wystarczy wpisać hasło ZDROWE-GOTOWANIE.


Ambition z dbałością




piątek, 21 października 2016

Domowa mieszanka suszonych warzyw ("vegeta")



Jesień to czas warzyw korzeniowych. Marchew, pietruszka, seler, pasternak, buraki dają nieograniczone możliwości w wymyślaniu prostych, ale jakże smacznych potraw. Zwykłe surówki, kremowe zupy, pure, pieczone lub duszone warzywa... Warto też pomyśleć o nieco innym ich zastosowaniu. Sięgacie czasem po różne mieszanki warzyw typu vegeta? Mnie przeraża skład: wszechobecny glutamian monosodowy oraz inne zupełnie niepotrzebne dodatki, które mają wzmocnić smak. Ale po co??? Przecież warzywa same w sobie mają dużo smaku, tylko trzeba je odpowiednio przygotować, a zdrowsza i lepsza wersja mieszanki suszonych warzyw będzie zawsze pod ręką.
W suszeniu przyda się suszarka do warzyw i owoców, ale jeśli takiej nie posiadacie (jak ja:) można warzywa ususzyć w piekarniku.
Taka domowa "vegeta" nie tylko dodaje smak potrawom, ale też pięknie się prezentuje w ładnym słoiku. Może też być świetnym prezentem dla miłośnika dobrej kuchni i zdrowego jedzenia. 

Składniki:
1 kg marchwi
300g pietruszki
300g selera
1 spory por (biała część)
pęczek świeżego lubczyku
duży pęczek natki pietruszki
3 łyżeczki drobnej soli himalajskiej
Warzywa umyć, obrać, za pomocą obieraczki pokroić na wstążki. Por przekroić wzdłuż, pokroić w paski, rozdzielić. Warzywa ułożyć na tacach suszarki albo na blachach w piekarniku, suszyć w temp. ok 60stC aż będą całkowicie suche.
Natkę pietruszki, lubczyk wysuszyć w ciemnym przewiewnym miejscu.
Wszystkie warzywa zmielić w młynku do kawy. Stopień grubości mielenia należy regulować wg własnego upodobania - pozostawiając większe kawałki lub mieląc warzywa całkiem drobno. Zrobiłam dwie wersje - jedną zmieloną prawie na pył, a drugą grubo mieloną.
Suchą natkę i lubczyk rozetrzeć palcami. Wszystkie składniki wymieszać, wyspać do słoika i zakręcić.






czwartek, 20 października 2016

Zupa krem z dyni z parmezanem



Jesień bez kremowej zupy dyniowej to wcale nie jesień! Zupa rozgrzewa kolorem, smakiem i aromatem. Z dodatkiem parmezanu zyskuje ciekawą nutę, a chrupiące ziarenka pysznie dopełniają całość. 

Składniki:
1 dynia hokkaido (ok 1kg)*
1 marchew
1 korzeń pietruszki
ok 700ml bulionu warzywnego 
1 łyżka suszonych pomidorów z czosnkiem
szczypta mielonego imbiru
1 łyżeczka słodkiej wędzonej papryki 
sól
pieprz
3 łyżki oleju rzepakowego

do podania:
4 łyżki tartego parmezanu
4 łyżki śmietany lub gęstego jogurtu naturalnego
prażone pestki (słonecznik, dynia, sezam)
olej dyniowy

Dynię wydrążyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę. Marchew i pietruszkę obrać, pokroić w talarki.
Do garnka wlać olej, wrzucić warzywa, smażyć chwile na małym ogniu, aż się lekko zeszklą. Wlać gorący bulion i gotować, aż warzywa będą miękkie. Dodać suszone pomidory i zmiksować blenderem na krem. Jeśli będzie za gęsta, można dolać gorącej wody i całość doprowadzić do wrzenia. Zupę doprawić do smaku.
Przed podaniem polać jogurtem, odrobiną oleju dyniowego, posypać pestkami i startym parmezanem.

* dynię hokkaido można nie obierać ze skórki. Do przygotowania zupy można także użyć każdej innej odmiany dyni. 
Stosuję rafinowany olej rzepakowy w swojej kuchni i cenię go za to, że nie tylko podkreśla smak moich potraw, ale także daje nieograniczone możliwości w gotowaniu, duszeniu, smażeniu i pieczeniu.

środa, 19 października 2016

Kluski śląskie



Prościej chyba się nie da! Kluski śląskie to rodzaj klusków, przygotowywanych z ziemniaków i mąki ziemniaczanej, formowanych na kształt spłaszczonej kulki z dziurką w środku. Jak nazwa wskazuje są szczególnie popularne na Górnym i Dolnym Śląsku, ale znane są również w pozostałych regionach.
Kluski śląskie obok kopytek stanowią u nas najczęstszy sposób na "zutylizowanie" pozostałych po obiedzie ziemniaków. Przyznam jednak, że zdarza się mi specjalnie gotować ziemniaki, gdy mam ochotę na kluski:) Podaje je z gulaszem lub pieczonym mięsem, polane sosem. Pycha!

Składniki:
1 kg ziemniaków
ok 250g mąki ziemniaczanej
sól

Ziemniaki  obrać, ugotować w lekko osolonej wodzie, utłuc lub przecisnąć przez praskę, uklepać, przykryć i zostawić w garnku do ostygnięcia. Masę ziemniaczaną podzielić na 4 części, w miejsce jednej wsypać mąkę ziemniaczaną. Proporcje ziemniaków i mąki wynoszą 4:1. Ziemniaki dokładnie wymieszać z mąką, zagniatając gładkie ciasto. Z ciasta nabierać kawałki wielkości moreli, formować kulki, lekko spłaszczyć, ułożyć na stolnicy. Na środku każdej kulki za pomocą trzonka łyżki lub palcem zdobić wgłębienie. Kluski wrzucać do wrzącej wody, gotować ok 1 minuty od momentu wypłynięcia.
Następnego dnia kluski można odgrzać, wkładając je na chwile do wrzącej wody.
Smacznego!


poniedziałek, 17 października 2016

Ciasto dyniowe z pomarańczą i bakaliami

 
O tej porze roku bardzo często nasz dom wypełnia zapach ciasta marchewkowego. Podobnie miało być i tym razem, ale postanowiłam trochę poeksperymentować i zamiast marchewki użyć dyni. Wszak sezon na dynie w pełni. I wiecie co? To była dobra decyzja;) Ciasto wyszło niesamowicie pyszne, przyjemnie pomarańczowe, z lekką cynamonową nutą i chrupiącymi kawałkami orzechów. 
Powtórka niebawem:)

Składniki:
1 i 3/4 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
szczypta kardamonu
3/4 szklanki cukru
3 duże jaja
1/2 szklanki oleju rzepakowego
250g startej na średnich oczkach dyni (marchewki lub pół na pół)
sok i skórka otarta z jednej pomarańczy
1 pomarańcza
1/2 szklanki orzechów (dałam włoskie)
1/2 szklanki rodzynków

Polewa:
3 łyżki śmietany 18%
2 łyżki cukru
orzechy, kandyzowana skórka pomarańczowa do posypania

Orzechy lekko uprażyć na suchej patelni albo podpiec w piekarniku, można obrać se skórek, posiekać. Pomarańczę obrać ze skórki, wyfiletować i pokroić w kostkę.
Mąkę przesiać z przyprawami, proszkiem i sodą.
Jajka roztrzepać z cukrem, wlać olej, sok i skórkę z pomarańczy oraz dynię, wymieszać. Wsypać suche składniki, wymieszać łyżką. Dodać bakalie i pokrojoną pomarańczę, jeszcze raz wymieszać. 
Ciasto przelać do formy (22x33cm) wyłożonej papierem, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 45-50 minut w temp. 160stC.
Po upieczeniu ciasto ostudzić na kratce,
Składniki polewy wymieszać, prawie zagotować (nie doprowadzić do wrzenia, żeby śmietana się nie zwarzyła). Ciasto polać polewą śmietanową, posypać orzechami i kandyzowaną skórką pomarańczową.
Smacznego!


piątek, 14 października 2016

Światowy Dzień Żywności i zapiekane bagietki z tym co mam w lodówce

Każdy dzień kalendarza ma jakieś swoje święto, a 16 października obchodzony jest Światowy Dzień Żywności. To dobry powód, by zastanowić się i uświadomić sobie, jak dużo jedzenia jest wyrzucane. Dlatego na blogu postanowiłam zwrócić szczególną uwagę na tę datę i spróbować znaleźć kilka pomysłów jak na poziomie gospodarstwa domowego można temu zaradzić.
Spójrzmy na najnowsze dane statystyczne wynikające z raportu opracowanego przez Federację Polskich Banków Żywności.

W całej Unii Europejskiej rocznie marnuje się ponad 88mln ton produktów. Badania wykazały, że największym źródłem marnotrawienia jedzenia są gospodarstwa domowe (53 proc.), przetwórstwo (19 proc.), gastronomia (12 proc.) i produkcja (11 proc.). Według danych opublikowanych w 2010 roku w Polsce wyrzuca się blisko 9mln ton żywności, czyli statystyczny Polak w ciągu roku marnuje prawie 52kg produktów.

Prawie 1/3 Polaków przyznaje się, że czasem zdarza im się wyrzucać żywność. „Wśród produktów, które najczęściej lądują w koszu są wędliny (43 proc.), pieczywo (36 proc.), warzywa (32 proc.), owoce (27 proc.), jogurty (23 proc.), ziemniaki (20 proc.), mięso (17 proc.), mleko (17 proc.), ser (12 proc.), ryby (8 proc.), dania gotowe (8 proc.) oraz jaja (4 proc.). 

Z kolei wśród najczęściej wymienianych przyczyn wyrzucania żywności są: przegapienie terminu przydatności do spożycia - 38 proc., zbyt duże zakupy - 15 proc., zbyt duże porcje posiłków – 13 proc., niewłaściwe przechowywanie żywności – 11 proc., zakup złego jakościowo produktu – 9 proc., produkt lub danie jest niesmaczne – 6 proc., brak pomysłów na wykorzystywania resztek – 3 proc., a brak listy zakupów – 2 proc.”

Jak wynika z przedstawionych statystyk wśród przyczyn wyrzucania żywności znalazło się także niewłaściwe jej przechowywanie. Oznacza to, że produkty, a w szczególności warzywa – owoce, mięso, ryby, wędliny – były narażone na psucie się przez nieodpowiednie warunki, w których były przechowywane. Biorąc pod uwagę postęp technologii bardzo łatwo można temu zaradzić, kupując nowoczesną lodówkę z innowacyjnymi funkcjami, które służą przedłużeniu świeżości produktów.
Eksperci Media Markt polecają urządzenia AGD, które znajdują się w ofercie sklepu. Wśród modeli polecanych przez ekspertów znalazły się lodówki 

Bosch KGN39AI35 – Seria 6 – VitaFresh plus





                        

Samsung: modele no Frost z technologiami typu convertible zone, cool select zone, fresh zone.

Dlaczego są szczególnie polecane? Otóż posiadają one kilka funkcji, dzięki którym zachowanie świeżości produktów jest jeszcze łatwiejsze. Na przykład lodówki Samsung z systemem Multidoor posiadają strefę Convertible Zone, pozwalającą dostosować temperaturę do aktualnie przechowywanych w niej produktów, aby zapewnić im optymalne warunki. Komora znajduje się w dolnej części urządzenia po prawej stronie. System No Frost z kolei eliminuje wilgoć, która jest powodem rozwoju pleśni i bakterii oraz przyspiesza psucie się żywności. Produkty przechowywane w lodówkach Samsung No Frost dłużej zachowują świeżość, wartości odżywcze i smak. System ten zapewnia równomierny nawiew zimnego powietrza i szybkie wyrównywanie temperatury.

Warto zwrócić uwagę także na system CSZ. Jest to szuflada Cool Select Zone™ – czyli lodówka w lodówce. Możemy ustawić dla niej niezależną temperaturę, według potrzeb. Jest to bardzo przydatna funkcja, np. kiedy chcemy szybko schłodzić napoje, rozmrozić żywność albo przedłużyć świeżość warzyw i owoców.

Lodówki Bosch wyróżniają się systemem VitaFresh, pozwalającym na optymalne ustawienie poziomu temperatury i wilgotności w komorach. Dzięki temu żywność wyjątkowo długo zachowuje doskonały smak, aromat, wygląd oraz witaminy. Utrzymywana temperatura 0 stopni Celsjusza oraz podział na strefę wilgotną i suchą stwarzają optymalne warunki do przechowywania zarówno mięsa i ryb, jak i owoców oraz warzyw.
Poziom wilgotności musi być dostosowany do typu jedzenia:
- niska wilgotność dla mięsa i ryb. Suche wnętrze jest pożądane by zapobiec skraplaniu się wody i tym samym zadbać o bezpieczeństwo jedzenia.
- wysoka wilgotność natomiast jest wskazana dla większości owoców i warzyw, ponieważ zapobiega więdnięciu, zapewnia chrupkość, pomaga utrzymać odpowiednią ilość witamin i kolor.

Podobną funkcję posiadają lodówki Siemens, zapewniające odpowiednie ustawienia poziomu temperatury i wilgotności. System hyperFresh plus z regulacją wilgotności wydłuża świeżość owoców i warzyw dwukrotnie, natomiast komora hyperFresh 0° plus zachowa świeżość ryb i mięsa do 2 x dłużej z możliwością elastycznego wysunięcia komory.

Wymienione modele lodówek można znaleźć w ofercie Media Markt. Sieć obecnie posiada 58 sklepów stacjonarnych, zarówno w dużych miastach jak i lokalizacjach poniżej 100tyś. mieszkańców, a także umożliwia dokonanie zakupu bez wychodzenia z domu, przez stronę internetową www.mediamarkt.pl. Każdy produkt zamówiony przez sklep internetowy Media Markt można bezpłatnie odebrać w placówce stacjonarnej.
Media Markt oferuje także profesjonalne doradztwo - przeszkoleni pracownicy wyjaśnią działanie i możliwości techniczne produktów oraz pomogą porównać i wybrać model najlepiej dostosowany do potrzeb klienta.

Jako że gotowanie jest moją pasją, resztki jedzenia w lodówce nie stanowią dla mnie większego problemu, a czasem potrafią nawet zainspirować do ugotowania czegoś nietuzinkowego i bardzo dobrego. Kawałki kurczaka z rosołu, garść makaronu, którego przypadkiem wrzuciło się do garnka za dużo, pół papryki pozostałej z przygotowywania sałatki, samotny plaster sera… Za mało, żeby się najeść, ale z drugiej strony za dużo, żeby wyrzucić.

Mam więc kilka niezawodnych pomysłów na dania z resztek.
Z kilku kromek czerstwego pieczywa (np. chałki) i jajka można usmażyć pyszne grzanki, podać je z miodem lub ulubionych dżemem.
Makaron, pokrojoną wędlinę, kawałek papryki lub brokuły da się przerobić na pyszną zapiekankę albo omlet z dodatkiem jajka.
Ser świetnie się komponuje z gruszką, orzechami i rukolą – z tych składników można wyczarować szybką i pyszną sałatkę.
Z pozostałych po obiedzie ziemniaków warto zrobić kopytka lub kluski śląskie.
Czerstwe bagietki, chleb lub bułki są idealne do zapiekanych puddingów na słodko z bakaliami, czekoladą, karmelem lub na wytrawnie z serem, boczkiem i warzywami.

Poniżej znajdziecie przepis na zapiekankę z tym, co akurat miałam w lodówce: kawałek wędliny, różyczka brokułów, ćwiartka papryki, 2 plastry sera, łyżka kukurydzy z puszki. Wszystko razem świetnie się sprawdziło jako nadzienie do zapiekanej bagietki. A i bagietka też nie była już zbyt świeża:)
Takie zapiekanki to świetny sposób na wykorzystanie resztek,  a przy okazji można zaskoczyć domowników pyszną kolacją lub mieć coś niebanalnego do przekąszenia dla niezapowiedzianych gości.

Zapiekane bagietki
 
Składniki:
2 półbagietki
ćwiartka czerwonej papryki
ząbek czosnku
2-3 plasterki sera
1 łyżka kukurydzy z puszki
50g wędliny (szynki, kiełbasy)
kawałek brokułów
2 jajka
1 łyżka śmietany 18%
sól
pieprz
ulubione zioła

Bagietki ściąć z góry i wydrążyć miękisz.
Wędlinę, ser i paprykę pokroić w kostkę, brokuły podzielić na mniejsze cząstki. Czosnek przecisnąć przez praskę. Jajka roztrzepać ze śmietaną, dodać pozostałe składniki, doprawić do smaku. Nadzieniem wypełnić bagietki, wstawić do nagrzanego piekarnika, zapiekać ok 20 minut w temp. 180stC, aż masa jajeczna się zetnie. Przed podaniem pokroić na kawałki.

Smacznego!









niedziela, 9 października 2016

Szarlotka sypana


Pamiętam, jak sąsiadka opowiadała mi tej szarlotce. Mówiła, że ciasto jest suche, składa się z mąki, manny i cukru. Wysypuje się na przemian ze startymi jabłkami i piecze. Zachwalała smak, mówiąc, że nie jest podobna do żadnego z dotychczas znanych nam jabłeczników. Słuchałam jak zaczarowana i nie mogłam sobie wyobrazić, jak to ciasto może być sypane i co z tego "urośnie". No cóż, wyobraźnia nastolatki, nawet jeśli potrafiła upiec tort czy bułeczki, nie była gotowa na taki nowatorski przepis:) Ale skusiłam się i spróbowałam. Pamiętam, że efektem byłam bardzo zaskoczona. Szarlotka obłędnie pachniała już w piekarniku, a po upieczeniu nie czekałam aż wystygnie i jeszcze gorącą wyjadałam prosto z blaszki... Zresztą do dziś tę szarlotkę wolę na ciepło. Smakuje wtedy nieziemsko!
Przeglądają różne blogi zauważyłam, że szarlotka sypana (czy też jabłecznik sypany) jest znana i lubiana. Przepis jednak niezmiennie pozostaje ten sam: cukier, mąka, manna... Zmieniłam nieco proporcje, zmniejszając ilość cukru, oraz zalałam ciasto gorącym mlekiem, choć najczęściej chyba jest dodawane samo masło. Smakowała jak zawsze pysznie, nawet na zimno. A chrupiąca skórkę mogłabym zjeść całą na raz;)
To co? Upieczemy razem do niedzielnej kawy?;)

Składniki:
1,5 szklanki mąki
1,5 szklanki cukru (dałam 1 szklankę i 1 łyżkę)
1.5 szklanki kaszy manny
1 łyżeczka proszku do pieczenia (można pominąć)
1,5 kg kwaśnych jabłek (antonówka, szara reneta)
cynamon
100g masła
100ml mleka


Mąkę, cukier, mannę i proszek wymieszać.
Jabłka obrać, zetrzeć na dużych oczkach.
Formę (u mnie 15x27cm) wyłożyć papierem. Na papier wysypać 1/4 suchego ciasta, wyłożyć 1/3 jabłek, oprószyć cynamonem, wyrównać. Warstwy powtórzyć jeszcze 2 razy, a na ostatnią warstwę jabłek wysypać resztę ciasta.
Mleko zagotować. Ciasto równomiernie nakłuć nożem do samego dna, polać mlekiem. Na wierzchu ułożyć pokrojone w wióry masło.
Szarlotkę wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 50 minut w temp. 170stC.
Smacznego!


piątek, 7 października 2016

Placki ziemniaczane z czosnkiem



Pamiętam, jak w dzieciństwie babcia smażyła nam placki ziemniaczane, a my nie mogłyśmy się doczekać, aż wyłoży na talerz prosto z patelni kolejne złote placuszki. Jakież one były smaczne! Gorące, chrupiące, parzyły w język, a maczane w śmietanie smakowały najlepiej na świecie. Lubię wracać do tego smaku, a placki z młodych ziemniaków smakują wręcz nieziemsko. Podkręcam ich smak dodatkiem czosnku: pachną obłędnie i trudno jest nie sięgnąć po kolejny:)

Składniki:
6 ziemniaków typ B-C (ok 1 kg)
1 duża cebula
2 jaja
sól, pieprz do smaku
szczypta majeranku
2-3 ząbki czosnku
olej do smażenia

Ziemniaki obrać, zetrzeć na tarce, cebulę i czosnek również zetrzeć. Dodać jajka, doprawić do smaku. Na patelni rozgrzać olej, łyżką nakładać placki, smażyć z obu stron na złoty kolor. Po usmażeniu można osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Smacznego!

środa, 5 października 2016

Dżem śliwkowy z rumem


Jakby ktoś miał wątpliwości, to pogoda skutecznie je rozwieje. Dosłownie. Mamy najprawdziwszą jesień, która pokazuje swoje kaprysy: porywa zżółknięte liście jesionów, oblewa przechodniów zimnym deszczem, chłodzi zaledwie 5 stopniami na plusie. A chciałoby się popatrzeć na złoto-czerwony klonowy walc, nazbierać pełne kieszenie kasztanów, mrużyć oczy od słońca, błąkać po lesie z koszem (najlepiej pełnym:). Chciałoby się już tej złotej polskiej jesieni, ale na razie pozostaje czekać... Gdzie się podziewasz, Złociutka???
Może niedługo przyjdziesz z ostatnimi jesiennymi darami? Na straganach królują jabłka, orzechy, śliwki. Kupiłam parę kilo węgierek na śliwkowe przetwory. Powstały z nich powidła i dżem. Właśnie taki dżem ze śliwek lubimy najbardziej. Nieprzesłodzony, z całymi kawałkami owoców i przyjemną nutą rumu - smakuje absolutnie wyjątkowo. 

Składniki:
1 kg węgierek
200g cukru
50ml rumu

Śliwki umyć, każdą przekroić na pół, usunąć pestkę. Owoce umieścić w szerokim rondlu, zasypać cukrem i odstawić na ok godzinę, żeby puściły sok. Następnie podgrzewać, aż się zagotuje i smażyć ok 15 minut. Podczas smażenia nie należy zbyt często mieszać owoców, żeby się nie rozpadły. Wlać rum, smażyć na dużym ogniu jeszcze ok 5 minut. Dżem nakładać do wyparzonych słoiczków, zakręcić przykrywki, odwrócić do góry dnem na kilkanaście minut.
Smacznego!

wtorek, 4 października 2016

Jaglane brownie

 

Po miesiącu gonienia za czasem wreszcie mam chwilę na pozbieranie myśli, ogarnięcie mieszkania, schowanie sandałów do szafy... Deszcz za oknem skutecznie zniechęca mnie do wyjścia po zakupy. A przecież muszę kupić kaszę jaglaną na brownie. Pierwsze wyszło rewelacyjne. Ciężkie, wilgotne, zakalcowate - jak na brownie przystało. Sięgając po kolejny kawałek usprawiedliwiałam się, że przecież nie ma aż tyle kalorii, co tradycyjne, i że kasza jaglana to samo zdrowie... No więc zniknęło szybko. Za szybko wręcz i dlatego mimo deszczu muszę wybrać się na zakupy:)
... Marzy mi się brownie ze szczyptą chili ...

Składniki:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
3 jajka
80ml oleju (może być rzepakowy, z pestek winogron lub kokosowy)
1/2 szklanki mleka

2/3 szklanki cukru
1/2 szklanki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego
płatki migdałowe do posypania

Kaszę przelać wrzątkiem, a następnie ugotować w szklance wody (12-15 minut), odstawić do wystudzenia.
Kaszę zalać mlekiem, zmiksować blenderem na jednolitą masę, dodać jajka, olej, cukier, zmiksować.
Wsypać kakao i proszek i ponownie zmiksować.
Formę (15x25cm) wyłożyć papierem, wylać ciasto. z wierzchu posypać płatkami migdałowymi. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 40 minut w temp. 170stC (do suchego patyczka).
Brownie najlepiej smakuje po całkowitym ostudzeniu.
Smacznego!

Drukuj