poniedziałek, 30 stycznia 2017

Ryż na mleku z truskawkami


Bez śniadania ani rusz! Dietetycy zgodnie mówią, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Moja mama tę "ideologię" wpajała mi już w latach dzieciństwa, być może dlatego nigdy nie miałam problemu z brakiem apetytu rano. Pamiętam, że najczęściej gotowała nam na śniadanie przeróżne kasze, zazwyczaj na mleku - manna, owsianka, jaglanka to była norma. Jedną z takich śniadaniowych potraw często był ryż na sodko gotowany na mleku. Parująca miska gęstego ryżu czekała rano na stole, a ja najbardziej lubiłam dodawać jeszcze konfitury truskawkowej, żeby przełamać tę mleczno-ryżową słodycz.
Dziś urządziłam sobie dzień dziecka i na śniadanie ugotowałam ryż na mleku. Do tego sos truskawkowy i łyżką jogurtu - ależ pysznie wyszło! 
Do ryżu nie dodaję cukru - słodycz mleka i owoców w zupełności mi wystarcza. Jeśli jednak wolicie bardziej słodkie dania, dosypcie łyżeczkę cukru.

Składniki:
200ml mleka
50g ryżu jaśminowego (lub zwykłego długoziarnistego)
odrobina ziarenek z laski wanilii (opcjonalnie)
1 łyżeczka cukru (opcjonalnie)
1 szklanka mrożonych truskawek
2 łyżki jogurtu naturalnego
wiórki kokosowe lub prażone płatki migdałowe do posypania

Ryż przepłukać w zimnej wodzie. Mleko zagotować, dodać ziarenka wanilii i cukier (opcjonalnie), wsypać ryż, gotować na małym ogniu od czasu do czasu mieszając, aż ryż wchłonie mleko i będzie miękki.
Truskawki podgrzać w rondelku, aż puszczą sok i będą miękkie.
Ryż podawać na ciepło z truskawkami, jogurtem, posypany kokosem lub płatkami migdałów.
Smacznego!


sobota, 28 stycznia 2017

Puree selerowe z bazylią i palonym masłem


"Mogłabym sama zjeść całą miskę", "pychości! nim samym można się najeść!" - takie komentarze słyszałam ostatnio na temat tego puree. Głównym jego składnikiem jest seler, a palone masło dodaje ciekawego smaku. Bardzo proste, ale niesamowicie pyszne. Polecam!

Składniki:
1 ziemniak (ok 100g)
1 korzeń selera (ok 400g)
200ml mleka
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
garść liści bazylii (świeżych lub mrożonych)
2 łyżki masła

Ziemniak i seler obrać, pokroić w kostkę. W rondlu zagotować mleko, wrzucić warzywa i uzupełnić wodą, żeby warzywa były prawie całe pokryte. Gotować na małym ogniu, aż zmiękną, pod koniec gotowania posolić, a następnie zblendować na gładkie pure. Pure doprawić pieprzem i gałką, wsypać bazylię i krótko zmiksować.
Masło roztopić, dalej podgrzewać, aż zacznie się palić i zmieni kolor na brązowy. Masłem polać puree.
Można podawać z pieczoną rybą lub kurczakiem, albo jako samodzielne danie.
Smacznego!


środa, 25 stycznia 2017

Kiszona kapusta po gruzińsku

Siedzę sobie i chrupię listek kiszonej kapusty. Tak po prostu, jako zdrową przekąskę. Problem w tym, że chęć schrupania kolejnego listka staje się powoli uzależnieniem;) Ta kapusta jest przepyszna! Ma obłędny kolor fuksji (hahaa, pasuje mi do bluzeczki) i smakuje cudownie.
Znam ją pod nazwą kapusta po guryjsku (капуста по-гурийски, гурийская капуста) albo kapusta po gruzińsku. Podobnie jak w przypadku naszej, polskiej kiszonej kapusty - wariantów i przepisów jej przygotowania jest całe mnóstwo. Głownie dotyczą one dodawanych przypraw i warzyw, a także octu. Prawie wszystkie natomiast zawierają liście selera oraz ostrą papryczkę. Ogólnie na Kaukazie kiszone owoce i warzywa są bardzo popularne i nie ograniczają się jedynie do ogórków czy kapusty.
Proces kiszenia polega na rozkładaniu się cukrów zawartych w owocach i warzywach i zamianie ich w kwas mlekowy. O tym że bakterie kwasu mlekowego są niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania naszego układu pokarmowego, ale również odporności organizmu. Kiszone warzywa zawierają duże ilości witaminy C, a także magnez, potas, witaminy A, grupy B, K.
Kapusta, szczególnie kiszona, u nas ma wzięcie, więc postanowiłam zrobić swoją kapustę po gruzińsku. Nie miałam świeżych liści selera, dorzuciłam więc gałązkę suszonego. Do tego czosnek, liście laurowe, ziele angielskie i buraki. Niektórzy dodają do kapusty jeszcze kawałki marchwi albo korzenia selera. Moja kapusta wyszła chrupiąca, jeśli natomiast wolicie bardziej miękkie listki przed włożeniem do słoja kawałki kapusty należy sparzyć i zalać gorącą zalewą.

Składniki:
2 kg białej kapusty
500g buraków
kilka gałązek liści selera (może być suszony)
4 ząbki czosnku (lub więcej, wg uznania)
4 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
1 chili
3-4 litry wody (przegotowanej)
3-4 łyżki soli

Kapustę oczyścić z wierzchnich liści, przekroić na 4 części, a każdą ćwiartkę jeszcze na pół (w zależności od wielkości główki). Buraki obrać, pokroić w plastry.
W dużym słoju lub kamionkowym garnku układać kolejno warstwy kapusty, buraków, przypraw.
Sól rozpuścić w wodzie, zalać kapustę. Warzywa powinny być całkowicie przykryte wodą (jeśli wody jest za mało, należy jeszcze dolać). Jeśli kapustę kisimy w garnku kamionkowym, z wierzchu trzeba ją obciążyć czymś płaskim np. talerzem, przykryć gazą lub lnianą ścierka i pozostawić w temperaturze pokojowej na 4-5 dni, a następnie przenieść w chłodne miejsce. Kapustę kiszoną w słoiku przykryłam tylko gazą, a po 5 dniach zakręciłam zwykłą nakrętkę i wstawiłam do lodówki.
Po tych 5 dniach kapusta już jest lekko kwaśna, ale po tygodniu w chłodzie dopiero wydobywa się cały jej smak.
Smacznego!

wtorek, 24 stycznia 2017

Fasolka po bretońsku w postaci zupy

 

Kolejna wariacja na temat fasolki po bretońsku. Tym razem w wersji gęstej, pożywnej zupy, pełnej smakowitych składników. Niech nikogo nie zmyli określenie "zupa", gdyż miska tego dania wystarczy za cały obiad. A może po prostu nazwać ją pomidorową z fasolą?;)

Składniki:
200g wołowiny (karkówka, udziec)
100g chorizo
150g kiełbasy jałowcowej
2 szklanki ugotowanej fasoli
1 marchew
2 cebule
2 ząbki czosnku
1 litr przecieru pomidorowego
1 litr bulionu warzywnego
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżeczka słodkiej wędzonej papryki
szczypta chili
1 łyżka majeranku
1 łyżeczka ziaren kolendry
świeżo mielony pieprz
sól
3 łyżki oleju

Mięso pokroić w kostkę ok 2cm, obsmażyć z każdej strony na oleju, przełożyć do garnka. Na tej samej patelni zrumienić pokrojoną w plasterki chorizo i kiełbasę jałowcową, a następnie na wytopionym tłuszczu zeszklić pokrojoną w kostkę cebulę i posiekany czosnek, dodać do mięsa. Marchew pokroić w półkrążki, wrzucić do garnka. Dodać przecier pomidorowy, liście laurowe, ziele, wlać gorący bulion i gotować pod przykryciem na małym ogniu, aż mięso będzie miękkie (gotowałam w szybkowarze 20 minut).
Do zupy dodać fasolę, gotować jeszcze ok 5 minut. Kolendrę utłuc w moździerzu, wymieszać z pozostałymi przyprawami, wsypać do zupy. Posolić wg gustu.
Podawać z kleksem kwaśnej śmietany.
Smacznego!

niedziela, 22 stycznia 2017

Bułeczki cynamonowe a'la kanelbullar

 

Jest niedziela, jest kubek herbaty i są drożdżówki. Urocze zwijane bułeczki z nadzieniem cynamonowym inspirowane szwedzkimi kanelbullar.

Składniki (na 18 sztuk):
200ml mleka
80g cukru
20g drożdży
2 i 1/3 szklanki mąki typ 550
pół łyżeczki mielonego kardamonu
50g masła
1 łyżka oleju

nadzienie:
80g masła
80g brązowego cukru
1 łyżka cynamonu

do posypania: cukier perlisty

Przygotować rozczyn: mleko podgrzać, pół szklanki wymieszać z drożdżami, łyżeczką cukru i mąki, odstawić do wyrośnięcia.
Pozostałe mleko rozmieszać z cukrem, dodać przesianą mąkę, kardamon, wyrośnięty rozczyn  i zagnieść miękkie, gładkie ciasto. Ciasto wyrabiać tak długo, aż zacznie odstawać od rąk i miski, w trakcie wyrabiania dodawać rozpuszczone masło.
Z ciasta uformować kulę, posmarować olejem, włożyć do miski, miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
W międzyczasie przygotować nadzienie: masło roztopić, cynamon wymieszać z cukrem. 
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę, rozwałkować na prostokąt 30x40cm, posmarować rozpuszczonym masłem, posypać cukrem z cynamonem. Zwinąć jak roladę wzdłuż dłuższego boku. Ostrym nożem pokroić w plastry ok 2cm grubości. Bułeczki ułożyć na blasze w sporych odstępach. Przykryć i pozostawić do napuszenia na ok 40 minut. Przed pieczeniem posypać perłowym cukrem.
Piekarnik rozgrzać do 180stC (termoobieg), wstawić blaszkę z wyrośniętymi bułeczkami, piec ok 12 minut. Upieczone bułeczki studzić na kratce przykryte ściereczką.

Ciepłej i pachnącej cynamonem niedzieli Wam życzę!


piątek, 20 stycznia 2017

Kartacze albo cepeliny



W ten weekend obchodzimy Dzień Babci i Dziadka. Jakie to ogromne szczęście mieć ich przy sobie, porozmawiać, poradzić się, wpaść na kawałek najlepszego sernika albo miskę własnoręcznie ulepionych pierogów. Mam wrażenie, że dziadkowie kochają swoje wnuki bardziej niż własne dzieci. Dzisiejszy wpis powstał pod wpływem wspomnień, jakie wywołuje we mnie to święto. 
Kartacze kojarzą się mi z moją prababcią Anią. W domu moich dziadków w pokoju wisi portret ślubny. Uśmiecha się z niego piękna młoda kobieta w białym welonie, a obok niej siedzi nieco poważny i niesamowicie przystojny mężczyzna. To moi pradziadkowie - Anna i Bronisław. Mieszkali w Grodnie, pradziadek był strażakiem. Niestety, nigdy go nie poznałam. Został rozstrzelany w 1940 roku (brał udział w obronie Grodna), więc znam go jedynie ze zdjęć i z dedykacji na statuetce za zajęcie 3. miejsca w biegach. Prababcia żyła jeszcze długo, zmarła, gdy miałam 5 lat. Pamiętam ją jak przez mgłę, ale w jednej z takich migawek widzę, jak robi kartacze...
U nas zwano je cepelinami albo po białorusku "клецкi з мясам". Cepeliny to nazwa litewska, natomiast na Kresach i Podlasiu mówi się na nie kartacze. Czytałam, że nazwa też może zależeć od ich wielkości - jeśli mają długość do 10cm, wtedy są to właśnie kartacze, a jeśli powyżej to cepeliny. Na Litwie nie bez powodu przyjeła się taka nazwa, gdyż podczas I wojny Litwa znajdowała się prawie na linii frontu, więc przez jej terytorium latały niemieckie sterowce zeppeliny, które swym kształtem przypominały właśnie to danie.
Kartacze vel cepeliny przygotowuje się z ciasta ze świeżych i gotowanych ziemniaków, z nadzieniem z mielonego mięsa. Spotkałam kiedyś wersję bezmięsną, z grzybami - takie kartacze również smakują pysznie, ale są też cepeliny z serem lub kiszoną kapustą. W kuchni białoruskiej czasem po wstępnym obgotowaniu cepeliny układano w glinianych naczyniach, polewano kwaśną śmietana i duszono w piecu przez godzinę. Smak takiego dania nie da się opisać!
Zima to dobra pora na potrawy syte, treściwe. Kartacze takie właśnie są. Polecam!

Składniki (na 10 sztuk):
1,5 kg ziemniaków (mączystych, typ BC)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
szczypta soli

nadzienie:
400g mielonej wieprzowiny (karkówka, łopatka)
1 cebula
sól
pieprz
majeranek

do gotowania:
liść laurowy
ziele angielskie

do podania:
cebula
boczek
kwaśna śmietana

Ziemniaki, które zawierają dużo skrobi, bardzo szybko ciemnieją. Przygotowując kartacze warto dobrze zaplanować wszystkie czynności: najpierw ugotować ziemniaki i je ostudzić, przygotować nadzienie, a dopiero wtedy surowe ziemniaki zetrzeć i odcisnąć.

Przygotować ciasto:
0,5 kg ziemniaków obrać, ugotować w lekko osolonej wodzie, utłuc i ostudzić. Ziemniaki można ugotować w mundurkach, a po wystudzeniu i obraniu przecisnąć przez praskę. Resztę ziemniaków obrać, zetrzeć na drobnych oczkach. Starte ziemniaki wyłożyć na złożoną podwójnie gazę, dobrze odcisnąć. Sok z ziemniaków odstawić na kilkanaście minut, żeby skrobia opadła na dno miski, a następnie zlać płyn, zachowując skrobię.
Odciśnięte i ugotowane ziemniaki połączyć, dodać skrobię i suchą mąkę ziemniaczaną. Ciasto lekko posolić, wymieszać.

Cebulę drobno pokroić, dodać do mięsa, doprawić i wymieszać. Nadzienie podzielić na 10 części.
Kawałki ciasta (wielkości gęsiego jajka) rozpłaszczyć na dłoni na grubość ok 1,5cm, wyłożyć nadzienie, dokładnie zlepić i nadać mu podłużny kształt.
W dużym garnku zagotować wodę, wrzucić listek laurowy i 2-3 ziarenka ziela angielskiego, posolić. Do gotującej się wody delikatnie wkładać kartacze. Gdy woda się zagotuje i kartacze wypłyną na wierz, zmniejszyć ogień i gotować ok 20-25 minut.
Na raz nie należy wkładać zbyt dużo kartaczy oraz trzeba pilnować, żeby woda nie wrzała zbyt mocno, gdyż wtedy ciasto zacznie się rozpadać podczas gotowania.
Kartacze wyjąć na talerz łyżką cedzakową.
Cebulę pokroić w kostkę, zrumienić na oleju. Można do cebuli dodać również pokrojony w kostkę boczek.
Kartacze podawać okraszone cebulą i boczkiem, z kleksem kwaśniej śmietany.
Smacznego!



czwartek, 19 stycznia 2017

Sałatka ryżowa z kurczakiem, brokułami i fasolą

 

Sałatki, które zastępują cały obiad, u nas zawsze mają wzięcie. Ich składniki w dużej mierze zależą od zawartości lodówki i aktualnych zachcianek gotującego;) Bazą takiej sałatki często bywa ryż albo makaron, warto jednak poeksperymentować z wykorzystaniem różnych kasz. Ugotowana na sypko ulubiona kasza - gryczana, orkiszowa, bulgur lub pęczak - doda nie tylko smaku, ale i wartościowych składników odżywczych. 
Przygotowując sałatki staram się odchudzić sos poprzez zastąpienie majonezu w większej części jogurtem. Smak nadaje mu miód, musztarda, chrzan, czosnek. Jednak taki sos jest rzadszy i spływa na dno miski, więc nie mieszam go z sałatką, tylko podaję w osobnej miseczce, żeby każdy mógł sam polać swoją porcję sałatki. 

Składniki:
100g ryżu basmati lub parabolicznego z dzikim
300g filetu z kurczaka
300g brokułów
1 puszka fasoli (dałam mix fasoli z cieciorką)
1 czerwona cebula
przyprawa do kurczaka (lub gyros)
sól
pieprz
3 łyżki octu jabłkowego
olej do smażenia

sos:
1 łyżka majonezu
3 łyżki jogurtu
1 łyżka francuskiej musztardy
1 łyżeczka miodu
sól
pieprz
opcjonalnie: tarty chrzan, czosnek

Filet pokroić w kostkę, wymieszać z przyprawą, odstawić na kilkanaście minut, następnie obsmażyć na niewielkiej ilości oleju, wlać 2 łyżki wody i dusić na małym ogniu pod przykryciem ok 5 minut, aż woda odparuje. Mięso ostudzić.
Cebulę pokroić w piórka, zalać octem, odstawić na 15 minut, następnie odcedzić.
Ryż ugotować, ostudzić.
Brokuły podzielić na różyczki, ugotować al dente w lekko osolonej wodzie. Od razu po ugotowaniu przelać zimną wodą.
Fasolę odcedzić. Wszystkie składniki sałatki wymieszać, doprawić pieprzem.
Składniki sosu wymieszać, doprawić do smaku. Sosem polać sałatkę.
Smacznego!

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Roladki wieprzowe z serem i suszonymi pomidorami

 
Mięso ze schabu wieprzowego jest na tyle uniwersalne, że można je przyrządzić na wiele sposobów. Klasyczne schabowe, pieczeń, roladki albo bitki. Roladki z nadzieniem są na tyle uniwersalne, że w zależności od nadzienia mogą smakować inaczej: z pieczarkami, z papryką, ze szpinakiem, z kiszonym ogórkiem. Tym razem wybrałam klasyczne nadzienie z mozzarelli i suszonych pomidorów. Podałam je z kaszą orkiszową i warzywami. Pyszny mieliśmy obiad;)

Składniki:
8 kotletów ze schabu o grubości 1cm (albo kawałek schabu o wadze ok 1kg)
2 łyżki musztardy
4 łyżki pasty z suszonych pomidorów
1 kulka mozzarelli (125g)
pieprz
sól
mąka do obtoczenia roladek
olej lub olej z suszonych pomidorów do smażenia
150ml białego wina
100ml śmietanki 30%
2 gałązki rozmarynu

Schab w kawałku pokroić na 8 kotletów. Każdy plaster mięsa rozbić tłuczkiem na cienki płat.
Ser pokroić w ósemki. Kotlety oprószyć pieprzem, posmarować cienko musztardą, wyłożyć pół łyżki pasty pomidorowej i kawałek sera, zwinąć jak krokiety (można dodatkowo obwiązać kuchenną nicią albo spiąć wykałaczką). Roladki obtoczyć w mące. Na patelni rozgrzać olej, roladki obsmażyć na rumiano z każdej strony. Wlać wino, włożyć rozmaryn, zagotować, zmniejszyć ogień i dusić pod przykryciem ok 20 minut. Jeśli w trakcie duszenia płyn wyparuje, należy podlać jeszcze odrobinę wina lub gorącej wody. Po 20 minutach wlać śmietankę i dusić kolejne 10 minut.
Roladki podawać z gotowanymi ziemniakami, kaszą na sypko, warzywami.
Smacznego!



sobota, 14 stycznia 2017

Najlepsze serowe pączki

Nazywamy je muminkami, ponieważ któregoś razu podczas smażenia przybrały bardzo dziwne kształty i z okrągłych się zrobiły takie... no właśnie... muminkowate:) Nie mam pojęcia dlaczego, może twaróg był nieco bardziej wilgotny i za mało wsypałam mąki. Teraz jak bym się nie starała, zawsze wychodzą okrągłe. Te małe puszyste pączusie szybko się robi, a podczas smażenia same się odwracają w garnku:) Smakują pysznie po prostu posypane cukrem pudrem albo podane z ulubionym dżemem lub zanurzane w gorącej czekoladzie jak churros. 
Polecam nie tylko w karnawale;)


Składniki:
200g półtłustego twarogu
1 duże jajko
2 łyżeczki cukru waniliowego
1 łyżka spirytusu
1 szklanka mąki + do podsypywania
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej

olej do smażenia
 do oprószenia: cukier puder

Twaróg rozgnieść widelcem, rozetrzeć z cukrem, jajkiem i spirytusem. Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem, wsypać do masy serowej, wymieszać na jednolite ciasto, odstawić na 15 minut. Ciasto powinno być miękkie, może lekko się kleić.
Odrywać kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego, obtaczać w mące, formować kulki.
W rondlu z grubym dnem rozgrzać olej. Pączki wrzucać na gorący olej, smażyć na średnim ogniu do uzyskania złotego koloru. Na raz należy wrzucać tyle pączków, żeby podczas smażenia mogły same się obracać.
Usmażone pączki wykładać na papierową serwetę, osączyć z nadmiaru tłuszczu, posypać cukrem pudrem.
Smacznego!



piątek, 13 stycznia 2017

Śniadaniowe bułeczki z pestkami dyni

Pobudka rano, za oknem sypie piękny śnieg. Przez chwilę walczę z chęcią zaszycia się pod ciepłą kołdrą, ale już wstaję, zakładam grube skarpety i cichutko wymykam się do kuchni. W czajniku  bulgocze woda na herbatę, a w głowie prawdziwy wyścig pomysłów. Co chcę na śniadanie? owsianka czy szakszuka? I może by zupę ugotować. Kapuśniak za mną chodzi, taki na kiszonej kapuście i wędzonych żeberkach... Albo grochówka. W każdym razie jakaś porządna zupa, żeby pasowała do zimowej aury. I póki tak sobie myślę w międzyczasie, w piekarniku już się rumienią bułeczki na śniadanie. Chrupiące, złociste, z pestkami dyni. Zrobiłam je w kształcie węzełków, ale najprostsze okrągłe też przecież mogą być;)

p.s. chęć na szakszukę była większa;)

Składniki (na 10 sztuk):
ciasto przefermentowane:
0,5 szklanki wody
1 szklanka minus 1 łyżka mąki  (typ 650)
3g świeżych drożdży

ciasto właściwe:
400g mąki (dałam typ 650, można też typ 550)
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
150ml mleka
80ml wody
20g świeżych drożdży
1 łyżeczka miodu
0,5 łyżeczki soli
2 łyżki oleju lub oliwy
całe ciasto przefermentowane
spora garść pestek dyni
do posypania: sezam, pestki dyni

Wieczorem: przygotowujemy ciasto przefermentowane. Drożdże rozpuszczamy w wodzie, wsypujemy mąkę, mieszamy dokładnie, żeby powstało gładkie ciasto (będzie klejące). Miskę przykrywamy folią, odstawiamy na 1h w temp. pokojowej, następnie wstawiamy na min. 12h do lodówki (można trzymać w lodówce do 36h).

 Następnego dnia: ciasto przefermentowane wyjmujemy z lodówki i zostawiamy w temp. pokojowej na godzinę, żeby się ociepliło. Mleko z wodą lekko podgrzewamy. Mąkę przesiewamy z solą. Miód i drożdże rozpuszczamy w mleku, wlewamy do przefermentowanego ciasta, dodajemy przesianą mąkę z solą i mąkę ziemniaczaną, wyrabiamy gładkie, miękkie ciasto, pod koniec wyrabiania dodajemy olej oraz pestki dyni. Ciasto po wyrobieniu powinno być miękkie, elastyczne.
Jeśli ciasto jest zbyt twarde, należy dolać nieco wody, jeśli zbyt się klei - dosypać odrobinę mąki.
Ciasto wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i ostawiamy do wyrastania na 1,5 godziny.
Gdy ciasto co najmniej podwoi objętość, odgazowujemy go uderzając pięścią, dzielimy na 10 części. Z każdego kawałka ciasta formujemy wałek o długości ok 20-25cm, robimy węzełek, a końce ciasta sklejamy ze sobą. Bułeczki układamy na blasze w sporych odstępach, , wierzch smarujemy mlekiem i posypujemy sezamem i pestkami dyni, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do napuszenia (ok 40 minut).


W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 220stC. Wstawiamy wyrośnięte bułki, na dno piekarnika wrzucamy kilka kostek lodu, żeby wytworzyła się para. Pieczemy ok 12 minut. Upieczone bułki studzimy na kratce przykryte ściereczką.
Smacznego!

Uwaga: ciasto na bułeczki można również pozostawić do wyrastania na noc w lodówce. Szczegółowy opis znajdziecie w przepisie na nocne kajzerki. W tym przypadku również należy zmniejszyć ilość drożdży w cieście właściwym do 7 gramów.


 







poniedziałek, 9 stycznia 2017

Pierogi z gęsiną i śliwkami


Mróz trochę zelżał i już nie przeraża mnie wyjście na dwór (albo na pole - jak kto woli). W garnku mruga rosół, który nie ma sobie równych. W mroźną pogodę rozgrzeje, w przeziębieniu pomoże szybciej stanąć na nogi, przegoni chandrę i zły nastrój. Do rosołu dodałam skrzydełka gęsi, żeby był jeszcze bardziej esencjonalny. Tymczasem już się zastanawiam, co zrobię z mięska rosołowego. Krokiety albo pierogi chodzą mi po głowie, tym bardziej że ostatnio jedliśmy niesamowicie pyszne pierogi z gęsiną i śliwkami. I te właśnie pierogi swoim smakiem zasłużyły na dzisiejszy wpis;)

Składniki (na ok 40 sztuk):
2,5 szklanki mąki
200ml gorącej wody
szczypta soli
1 łyżeczka oleju

nadzienie:
400g mięsa z gęsi (skrawki pieczonej gęsi, udek albo gotowanej gęsiny z rosołu) 
1 cebula
100g suszonych śliwek
2 wędzone śliwki
3 łyżki oleju
ok pół szklanki bulionu
1 łyżeczka domowej mieszanki warzywnej typu vegeta
szczypta majeranku
świeżo mielony czarny pieprz
sól
1 łyżka masła
listki szałwii

Mąkę przesiać z solą, zrobić wgłębienie, wlać wodę, zagnieść ciasto, pod koniec dodać olej. Ciasto przykryć ściereczką i zostawić by odpoczęło na 30 minut.
Przygotować nadzienie: cebulę pokroić w kostkę, zeszklić na oleju. Śliwki pokroić w drobną kostkę.
Mięso zmielić, dodać cebule i śliwki, podlać bulionem, żeby masa nie była za sucha, wymieszać, doprawić do smaku.
Ciasto cienko rozwałkować, szklanką lub wykrawaczką wycinać kółka, nakładać nadzienie, zlepiać brzegi.
W dużym garnku zagotować wodę, wrzucać pierogi, gotować ok 1-1,5 minuty od wypłynięcia (czas gotowania zależy od grubości ciasta).
Podawać z posmażonymi na maśle listkami szałwii.
Smacznego!


czwartek, 5 stycznia 2017

Pasta z czerwonej soczewicy


Pewnego wieczoru, gdy cały miasto już układało wygodnie poduszki do snu, naszła mnie chęć na pastę w soczewicy. Będąc jednak realistką, wiedziałam, że wieczorem mogę jedynie ugotować soczewicę, żeby rano móc zmiksować ją na pastę. Już nawet poszłam do kuchni, wyciągnęłam z szafki pojemnik z soczewicą - a tam zaledwie ćwierć szklanki. Nie każda realista jednak zna realny stan zawartości szafek. Ech, znowu pasty nie będzie, a w międzyczasie może przejdzie mi ochota... Apetyt na pastę jednak był większy, niż się spodziewałam i następnego dnia podczas zakupów opakowanie czerwonej soczewicy wylądowało w moim koszyku...
Finał tej historii jest zbyt przewidywalny, co zresztą widać na zdjęciach:) Pasta jest pyszna zarówno na kanapce, jak i dodatek do sadzonego jajka. Jeśli lubicie takie kanapkowe smarowidła, koniecznie zróbcie tę pastę;)

Składniki:
1 szklanka czerwonej soczewicy
5-6 suszonych pomidorów
2 łyżki orzechów (mogą być dowolne: fistaszki, pistacje, włoskie; ja dałam macadamia)
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów (można użyć też oliwy)
ząbek czosnku
sok z limonki
sól morska
świeżo mielony pieprz
0,5 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki
0,5 łyżeczki kuminu

Soczewicę opłukać, wsypać do gotującej się wody (2 szklanki wody), gotować do miękkości ok 10 minut, odcedzić, ostudzić.
Do pojemnika blendera wyłożyć soczewice, suszone pomidory, czosnek, orzechy, wlać olej, sok z cytryny i zmiksować na pastę. Doprawić do smaku papryką, kuminem, solą i pieprzem, wymieszać.
Przełożyć do słoika, przechowywać w lodówce.
Smacznego!


zBLOGowani.pl



środa, 4 stycznia 2017

Kawa zbożowa o smaku korzenno-pomarańczowym

 
Chcieliście zimy? A mrozu -20stC też chcecie? Będzie Wam dane;) Może nie dziś, ale jutro już tak. Ale co tam, ciepła kurtka, kozaki, szalik - i damy radę! Nie takie mrozy pamiętam. Jak chodziłam jeszcze do podstawówki, zdarzało się nawet -27, zaspy były wyższe ode mnie, na oknach w domu mróz malował przedziwne wzory, a do naszej wiejskiej szkoły był wykopany tunel w śniegu:) Po szkole obowiązkowo trzeba było zaliczyć górkę i bitwę na śnieżki. Wracałam do domu cała zaśnieżona, z błyszczącymi oczami i czerwonymi policzkami, a bryły śniegu miałam dosłownie wszędzie: w tornistrze, w butach, pod swetrem. W domu czekała babcia lub mama z obiadem i gorącą malinową herbatą... 
Po takim wstępie wypadałoby chyba podzielić się dziś przepisem na pyszną babciną herbatę, ale mam nieco inny plan:) Naszła bowiem mnie ochota na kawę w świątecznej aranżacji - czyli o smaku korzennym z nutą pomarańczy. Wystarczyła mi za cały deser, nawet nie sięgnęłam po ciasteczko;)

Składniki:
200ml mleka
2 łyżeczki kawy zbożowej
0,5 łyżeczki korzennej przyprawy do piernika*
50ml śmietanki
2 łyżki konfitury pomarańczowej
1 łyżeczka sosu czekoladowego

Mleko zagotować. Kawę i przyprawę wymieszać, zalać mlekiem.
Na dno wysokiej szklanki wlać sos czekoladowy oraz kawę. Śmietankę ubić, wymieszać z konfiturą pomarańczową, wyłożyć na kawę w szklance. Oprószyć korzenną przyprawą.
Smacznego!

*jeśli używacie gotowej przyprawy z torebki, zwróćcie uwagę, czy nie zawiera mąki

wtorek, 3 stycznia 2017

Makowczyki


No i mamy nowy, nowiuśki, nowiuteńki rok 2017! Niech będzie taki, jakim każdy go sobie wymarzy:)
Zastanawiam się, od czego by zacząć. Może na słodko, żeby cały rok był słodki:) Żeby pachniał domem, ciastem, żeby przywoływał najlepsze wspomnienia. Takie uczucia zawsze wzbudza we mnie unoszący się z piekarnika zapach drożdżówek. Ciasto drożdżowe najczęściej kojarzy się nam z dzieciństwem, kiedy to babcia lub mama piekła najlepsze na świecie bułeczki, misternie wyplatała chałki, pieczołowicie układała śliwki i posypywała maślana kruszonką. Takie ciasto ma w sobie niezwykłą moc, potrafi rozchmurzyć nawet najbardziej szary dzień, a jego aromat sprawia, że wszystkie troski znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pozostając w temacie świąteczno-noworocznym zapraszam więc na makowczyki albo inaczej zakręcone drożdżówki z makiem.

Składniki (na 16 sztuk):
1 szklanka mleka
25g drożdży
50g masła
2 jaja
3 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru
skórka otarta z połowy cytryny
1 łyżka oleju

nadzienie:
200g maku
3/4 szklanki cukru 
0,5 szklanki rodzynków
0,5 szklanki orzechów włoskich
2 łyżki kandyzowanej skorki pomarańczowej
1 białko
łyżeczka esencji migdałowej
Lukier:
0,5 szklanki cukru pudru
sok z połowy cytryny

Przygotować rozczyn: mleko podgrzać, żeby było ciepłe. Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, dodać pół szklanki mleka, 1 łyżeczkę mąki, wymieszać o odstawić do wyrośnięcia na ok. 15 minut.
Jaja rozetrzeć z cukrem, dodać mleko, skórkę cytryny, wlać wyrośnięte drożdże, dodać mąkę
i wyrobić jednolite miękkie ciasto, pod koniec wyrabiania dodając rozpuszczone masło.
Z ciasta uformować kulę, posmarować olejem, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania (ciasto powinno co najmniej podwoić objętość).
Przygotować mak: wsypać mak do głębokiego rondla, zalać wrzątkiem, żeby woda przykryła mak, odstawić na kilka godzin. Następnie odcisnąć w lnianej ściereczce i zmielić na maszynce 3 razy.
Można również przygotować nadzienie z mielonego maku: zagotować mleko, zalać mak, wymieszać, przykryć i pozostawić do napęcznienia i ostudzenia. Proporcje mleka i maku 1:1 (na 200g maku - 200ml mleka).
Do maku dodać cukier, rodzynki, rozdrobnione orzechy, skórkę pomarańczową, białko, esencję migdałową. Wymieszać na jednolitą masę.
Ciasto podzielić na dwie części, każdą rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 30x40cm.
Na każdy płat ciasta równomiernie rozłożyć masę makową, zwinąć wzdłuż dłuższego boku.
Pokroić w 5cm kawałki. Bułeczki ułożyć na blasze, każdą po środku przygnieść łopatką, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do napuszenia na ok 40 minut. Wstawić od nagrzanego piekarnika, piec ok. 20 minut w temp 180st.C.
Przygotować lukier: cukier puder rozetrzeć z sokiem z cytryny. Jeszcze ciepłe bułeczki polukrować.
Smacznego:)


zBLOGowani.pl

Drukuj