wtorek, 4 kwietnia 2017

Pasztet z indyka (z żurawiną)



To miał być pasztet z żurawiną. Kremowy, rozpływający się w ustach... Już widziałam plaster tego pasztetu na kromce domowego chleba. Przygotowałam wszystkie składniki, mięso dusiło się na małym ogniu. Ja w międzyczasie porobiłam jeszcze kilka innych spraw, później zmieliłam mięso, wymieszałam, doprawiłam, przełożyłam do foremki i wstawiłam do piekarnika. Już zacierałam ręce i wychodziłam z kuchni, aż nagle na stole zauważyłam miseczkę z żurawiną. Cóż, zdarza się;) Dlatego w tytule tego wpisu ową żurawinę umieściłam w nawiasach. Pasztet natomiast podałam z domową żurawiną ze słoika.

Składniki:
300g fileta z indyka
200g podudzia z indyka
200g podgardla wieprzowego lub tłustego boczku
200g wątróbki drobiowej lub indyczej
2 cebule
8 plastrów suszonego jabłka
1 czerstwa kajzerka
1 szklanka białego półwytrawnego wina
2 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
gałązka rozmarynu
3 gałązki świeżego tymianku
2 łyżki oleju
50ml brandy lub koniaku
3 jajka
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
olej i bułka tarta do posmarowani i wysypania formy
garść żurawiny lub orzechów 

Mięso umyć, osuszyć, pokroić w duże kawałki. Zrumienić na oleju z każdej strony.
Cebule obrać, przekroić na pół włożyć do mięsa, dodać przyprawy, suszone jabłko, zalać winem i gorącą wodą, żeby mięso było na 2/3 przykryte płynem. Dusić na małym ogniu, aż będzie miękkie (ok godziny). Wątróbkę oczyścić z błon, dodać do mięsa, dusić jeszcze 20 minut.
Mięso i cebulę wyjąć z sosu, ostudzić. Kajzerkę pokroić i namoczyć w sosie z mięsa. Wszystko zmielić 2 razy. Masę mięsną doprawić do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową, wlać brandy, dodać jajka i wymieszać na jednolitą masę. Do wyrobionej masy można dodać żurawinę lub posiekane orzechy, jeśli lubicie pasztety z dodatkami.
Formę (u mnie 25x10cm) posmarować olejem, wysypać bułką tartą. Wyłożyć masę mięsną, wyrównać. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 45 minut w temp. 170stC.
Po upieczeniu pasztet wyjąć z piekarnika, pozostawić w foremce do wystudzenia. Gdy pasztet wystygnie i stężeje, wyjąć z foremki.
Przechowywać w lodówce.
Smacznego!



7 komentarzy:

  1. Haha zdarza się to nie raz i nie dwa :-D ale pysznie wyszłaś z sytuacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe każdemu się zdarzają takie wpadki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię domowe pasztety :) Pysznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) Ostatnio mam niedosyt takich domowych pyszności. Z chęcią bym spróbowała. Nawet teraz - do kanapek popołudniowych jak znalazł :)
    Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma tego złego.... coby na dobre wyszło. Miał być pasztet z żurawiną i jak widać na załączonej fotce - jest:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, rozbawiłaś mnie :) Ja tak kiedyś upiekłam biszkopt.... bez żółtek. Na stole Wielkanocnym również gościł u mnie pasztet, właśnie z żurawiną, robiony dość podobnie :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj